Sebastian Rozwadowski. Fot. sport.egit.pl

Sebastian Rozwadowski. Fot. sport.egit.pl

Rozwadowski: Organizator zorganizował nam prawdziwe piekło

24.01.19 21:34   em   0  

Sebastian Rozwadowski z tegorocznego Rajdu Dakar powrócił bardzo szczęśliwy. W klasyfikacji generalnej wraz z Bededyktasem Vanagasem zajęli jedenaste miejsce. W czwartek odbyło się spotkanie kibiców z olsztyńskim rajdowcem.

- W tegorocznym Rajdzie Dakar zajęliście jedenaste miejsce, niewiele zabrakło, żeby wskoczyć do TOP10.

- Tylko pięciu sekund zabrakło do topowej dziesiątki. Jedenaste miejsce jednak też jest super, bo marzeniami przed startem rajdu było znalezienie się w najlepszej piętnastce. Prawie dziesiąte to i tak jest świetny rezultat. Ja się bardzo cieszę, bo to był trudny rajd. Poszczególne wyniki odcinków świadczą o tym, że potrafimy jechać szybko, trzymać tempo czołówki. Na dziesiątym odcinku mieliśmy czwarty czas w generalce, a na dziewiątym piąty, więc to świadczy o tym, że zbliżamy się i idziemy do przodu.

- Jak auto spisywało się w tym roku?

- Samochód spisywał się bez zarzutu oprócz jednego dnia, w którym zawiodła hydraulika i jechaliśmy 200 km bez wspomagania kierownicy i bez tych hydraulicznych podnośników, co jest uciążliwe potwornie na wydmach. Przez tę awarię uciekły nam 2,5 godziny więc to zaważyło na tym, że mogłoby być nawet ósme miejsce. Patrząc jednak na problemy innych zawodników fabrycznych toyoty to nasze auto spisywało się rewelacyjnie.

- W tym roku Rajd Dakar odbył się tylko w jednym kraju w Peru. Jakie były różnice chociażby do zmagań w 2018 roku?

- To był bardo, bardzo trudny rajd. To było tylko Peru, albo aż Peru. 3000 kilometrów po samych wydmach bez chwili wytchnienia. To był chyba najtrudniejszy rajd w historii, a świadczą o tym chociażby statystyki, bo około 50 procent uczestników ukończyło ten rajd. Mimo mniejszej ilości kilometrów, mniej dni i tylko jeden kraj, to organizator zorganizował nam prawdziwe piekło.

- Kiedy pojawiły się momenty kryzysowe?

- Wtedy jak nam siadło to wspomaganie, strata 2,5 godziny. Jechaliśmy 200 km w moderczych warunkach, jednej wydmy nie udało się nam pokonać, musieliśmy się cofać i wpadliśmy w pułapkę. Auto dachowało, zostało na boku. Nie wiedzieliśmy czy nam ktoś pomoże.

- Twojemu partnerowi przyplątało się też jakieś choróbsko?

- To był trzeci odcinek specjalny i 100 km do końca. Wtedy Benedyktas zaczął się czuć źle i ostatnie kilometry pokonywał praktycznie odcięty. Myślałem, że ja będę musiał przejąć kierownice. Stwierdzono u niego tzw. wirus peruwiański, który powodował wysoką gorączkę i odwodnienie organizmu.

- Coś się mówiło w kuluarach o Rajdzie Dakar 2020? Możliwy jest powrót do Afryki?

- Nie. Bardziej mówiło się o krajach Ameryki Południowej. Jest plan na Chile, Peru i Boliwię.

- Jakie plany ma Sebastian Rozwadowski? Będą starty w Rajdach Baja?

- Mój partner Benediktas Vanagas chce wystartować we wszystkich rajdach Pucharu Świata Baja, ale ja nie wiem czy wezmę w tym udział. Zobaczę, muszę jak będę stał z czasem i możliwościami. Sportowo bym chciał, ale życie to nie tylko sport. W połowie lutego wszystko już powinienem wiedzieć.

- Tradycyjnie po rajdzie jest też czas na spotkanie z kibicami.

- To wspaniała chwila. Zawsze widzimy się przed wyjazdem na Dakar, a potem po i na gorąco mogę opowiedzieć o wrażeniach. To dla mnie ważne spotkać się z kibicami i przyjaciółmi. Tam się ścigamy i jesteśmy daleko, ale ja czuję wsparcie kibiców stąd. Czuje te wszystkie posty na social media. To naprawdę dodaje skrzydeł w walce. To jest takie też podziękowanie dla kibiców i bliskich mi osób, które są te w Polsce.

Sebastian Rozwadowski spotkał się z kibicami

Tagi: Sebastian Rozwadowski Rajd Dakar Benediktas Vanagas

Komentarze

              _       
             (_)      
  __ _ _   _  _ _   _ 
 / _` | | | || | | | |
| (_| | |_| || | |_| |
 \__, |\__, || |\__,_|
    | | __/ |/ |      
    |_||___/__/       
 

Najnowsze artykuły

Twitter