Szymon Niestatek. Fot. Zbiory prywatne Szymona Niestatka

Szymon Niestatek. Fot. Zbiory prywatne Szymona Niestatka

Niestatek: Momentami człowiek miał ciarki na plecach

17.08.18 16:39   em   0  

Reprezentacja Polski w zakończonych niedawno mistrzostwach Europu w lekkoatletyce zajęła drugie miejsce w klasyfikacji medalowej. Całą imprezę w Berlinie na żywo oglądał trener Szymon Niestatek, który na co dzień pracuje z zawodnikami w Dywitach. Podzielił się z nami swoimi emocjami i spostrzeżeniami.

- 12 medali w tym 7 złotych - można być dumnym z polskiej reprezentacji?

- Jak najbardziej. Podczas poprzednich mistrzostw Europy w Amsterdamie w roku olimpijskim nie dla wszystkich to była impreza docelowa. Teraz ta forma była odpowiednia na mistrzostwa, bo innej imprezy już w tym roku nie będzie. Poziom był największy i dlatego te medale są jeszcze bardziej wartościowe niż dwa lata temu, bo konkurencja była bardzo duża.

- Wszystkie medale widziałeś na żywo?

- Tak. W nagrodę za dobrą pracę z młodzieżą otrzymałem zaproszenie od Polskiego Związki Lekkiej Atletyki na mistrzostwa. Każde województwo typowało trzech trenerów i mi też się udało pojechać. Od wtorku byłem codziennie na każdej popołudniowej sesji na stadionie w Berlinie, tak więc miałem tę przyjemność wszystko widzieć na żywo.

- Który z medali był największym zaskoczeniem dla ciebie?

- Zwycięstwo Pauliny Guby w pchnięciu kulą. Niemka Schwanitz była zdecydowanym faworytem. Paulina miała szanse na medal, ale że zdobyła złoto, to dla mnie jest spore zaskoczenie. Nie zanosiło się też na złoty medal Justyny Święty na 400 metrów. Wydarła go na ostatnich metrach.

- Któryś z medali ucieszył Ciebie najbardziej?

- Z trybun najbardziej oczywiście ucieszył medal Konrada Bukowieckiego z którym znam się osobiście. Na ostatnią kolejkę udało zejść na sam dół i był z nim kontakt. Mogliśmy chłonąć emocje z bliska.

- Zdobył srebro, a mało brakowałoby żeby w ogóle nie trafił do finału.

- Na rozgrzewce wyglądało to bardzo dobrze, więc zeszło napięcie. W eliminacjach nie wyszło mu pierwsze, drugie pchnięcie, ale tak często jest, że eliminacje są ciężkie, a potem następuje metamorfoza i pojawia się sukces.

- Karol Zalewski z Reszla zajął czwarte miejsce indywidualnie na 400 metrów, a w sztafecie 4 x 400 był piąty. On sam mówił, że to jednak nie jest porażka, bo wie ile sił musiał w to włożyć żeby osiągnąć taki rezultat.

- Nie jechał tam w roli faworyta. To był dla niego debiut na 400 metrów na poważnej imprezie. Wiadomo, że dla sportowca, to czwarte miejsce to takie słabe, bo bez medalu, ale dla niego to duży plus. Sprawdził się na tle bardziej doświadczonych zawodników. Trzeba optymistycznie patrzeć na Karola, jeszcze może osiągnąć lepsze wyniki.

- Co słychać u twojej zawodniczki Alicji Potasznik?

- Po mistrzostwach świata juniorów, gdzie w sztafecie 4 x 100 zdobyła piąte miejsce postanowiliśmy jeszcze wystartować w mistrzostwach Polski w Lublinie. Tam zrobiła życiówkę na 100 metrów i potem w finale na 200 metrów też zrobiła życiówkę. W tym sezonie zdecydowaliśmy się reprezentować barwy AZS-u UWM Olsztyn. Jest współpraca z trenerem Ludwichowskim. Obydwie strony na tym skorzystały, bo udało się nam też zrobić zespół na sztafety.

- Jak atmosfera w Berlinie? Widziałem, że dałeś takie porównanie, że byłeś na kilku spotkaniach piłkarskich, ale to co się działo przez tydzień w Niemczech to nie było porównania?

- Tutaj mam ciekawe spostrzeżenia. To była pierwsza moja taka impreza lekkoatletyczna. Nie wiem, czy to nie wynikało ze specyfiki tego obiektu, ale nie widziałem wcześniej takiej reakcji kibiców na wydarzenia. Byłem kiedyś na spotkaniu Ligi Mistrzów i tak nie było. Momentami człowiek miał ciarki na plecach. Na stadionie było 30 tysięcy widzów, a można było mieć wrażenie, że ich jest dwa razy więcej. Byłem zaskoczony, ale może akustyka tego stadionu robiła swoje. Telewizja tego nie oddaje, ja byłem strasznie zaskoczony.

- W Polsce natychmiast rozpętała się dyskusja, że w Polsce lekkoatletyka jest niedoceniana chociażby w porównaniu z piłkarzami. Jak ty do tego podchodzisz jako były piłkarz?

- Ja wiem ile trzeba wyrzeczeń i poświęcić czasu żeby osiągnąć sukces w lekkoatletyce. Piłkarze też trenują ciężko, ale piłka ma inną specyfikę. My jako lekkoatletyce pogodziliśmy się, że z tą piłką nożną nigdy nie wygramy. Chociaż ostatnie mistrzostwa świata w futbolu były za bardzo rozdmuchane. Wizerunek lekkoatletyki jest poprawiany, nigdy nie dojdziemy na poziom finansowania jak w piłce, ale idzie to w dobrym kierunku. Czasami nawet nie pieniądze drażnią, ale jak się wypowiadają i zachowują niektórzy piłkarze. Potem na boisku tego nie widać. Oczywiście nie ma co wrzucać wszystkich piłkarzy do jednego worka.

- Ostatni sukces może sprawić, że więcej dzieci zacznie uprawiać biegi czy pchnięcie kulą? Odczujesz wzrost na treningach w Dywitach?

- Fajnie jakby tak się stało. Sukces jest ogromny, teraz rola związku żeby to wykorzystać do promocji tego sportu. To się przełoży na większość osób na treningach. Muszą to fajnie wykorzystać, żeby to się przerodziło w większą frekwencję na treningach, a potem na zainteresowanie sportowców.

Tagi: Szymon Niestatek Konrad Bukowiecki Karol Zalewski

Komentarze

 _        _           
| |      | |          
| |_ __ _| |__  _   _ 
| __/ _` | '_ \| | | |
| || (_| | |_) | |_| |
 \__\__,_|_.__/ \__,_|
                      
                      
 

Najnowsze artykuły

Twitter