Kamil Ryłka. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Kamil Ryłka. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Kamil Ryłka: Valerenga dała mi szansę

18.07.18 09:42   em   10  

W wieku 18 lat przechodził z Naki Olsztyn do Legii Warszawa. Nie przebił się jednak do podstawowego składu wielokrotnego mistrza Polski. Później w Stomilu przegrał rywalizację m.in. z Zbyszkiem Małkowskim i także odszedł. Odnalazł się w trenerce. Obecnie jest trenerem bramkarzy w Valerendze Oslo, czyli czołowej drużynie ligi norweskiej. Zapraszamy do rozmowy z Kamilem Ryłką.

- Przebywasz obecnie na urlopie w Olsztynie, a mimo wszystko na rozmowę umawiamy się przed treningiem Stomilu. Korzystasz z gościnności swojego byłego klubu. Przecież możesz w tym momencie wylegiwać się gdzieś nad jednym z olsztyńskich jezior, a jednak przychodzisz się poruszać.

- Z jednej strony podtrzymuję formę. Wielkie ukłony dla Sylwka Wyłupskiego, bo to on stoi za tym, że mogę trenować ze Stomilem. Przychodzę głównie tutaj dla atmosfery jaką tworzą chłopacy w tej szatni. W Norwegii brakuje mi takich rozmów przed treningiem, tych po treningu. Mimo tego, że jestem w kilku drużynach, bo jestem trenerem bramkarzy w pierwszym zespole Valerengi Oslo, w drużynach młodzieżowych i gram jeszcze w piłkę w IV lidze, to nigdzie nie ma takiej atmosfery jak w Stomilu.

- W Olsztynie trenuje się ciężej niż w Norwegii?

- Tak, ale akurat w zeszłym tygodniu nie było tak ciężko. Było fajnie i przyjemnie. Trenujemy na fajnym boisku, chociaż na początku było trochę twardo, ale jak popadało, to już jest ok.

- Jak właściwie trafiłeś do Norwegii?

- Zaczęło się prozaicznie, bo od problemów finansowych. Musiałem wyjechać z Polski. Pracowałem ciężko przy dystrybucji gazet, czy przy montażu wentylacji. Z czasem zrozumiałem, że to nie dla mnie, że chcę czegoś więcej. Zacząłem pracę w Valerendze od trenowania najmłodszych bramkarzy. Później zacząłem trenować czternastolatków, a jak znowu zobaczyli, że robię to dobrze, to mnie przesunęli do szesnastolatków. Teraz połączyli mój kontrakt z seniorami, ale od nowego sezonu myślę, że już będę pracował tylko z pierwszą drużyną.

- Czyli od 2019 roku, bo w Norwegii gra się w systemie wiosna-jesień.

- Tak. Valerenga jest jednym z najlepszych zespołów w Norwegii, ale teraz gra dość chimerycznie. Jesteśmy w środku stawki. Mam nadzieję, że jeszcze w tej drugiej rundzie chłopaki znajdą równość w grze i pójdą w górę tabeli. Teraz jest miesiąc przerwy i kolejny mecz będzie na początku sierpnia. Ja dostałem urlop trochę wcześniej, bo w pierwszej drużynie jestem drugim trenerem bramkarzy, więc dostałem łącznie trzy tygodnie wolnego.

- Cały czas jeszcze gra w piłkę dla przyjemności.

- W tym sezonie idzie nam bardzo dobrze, bo na dwanaście spotkań nie przegraliśmy żadnego, mamy sześć punktów przewagi. Wygrywamy, w ostatnich sześciu meczach zachowaliśmy czyste konto. Jest super. Zmierzamy na awans do III ligi, czy tak jak w Polsce na czwarty poziom.

- Są inni Polacy w twoje drużynie?

- W Oslo tam gdzie mieszkam, to już niewielu znajomych Polaków zostało. W pobliżu Oslo mieszkają Maciek Paszkiewicz, Rafał Kaczor, Michał Łaczach, Tomasz Zega. W Norwegii jest także Piotrek Kulpaka, ale on z piłką już nie ma nic do czynienia. Czasami się gdzieś złapiemy i piwko wypijemy wspólnie.

- Od kiedy nie musisz już pracować w Norwegii, tylko możesz tylko i wyłącznie poświęcić się piłce?

- Od dwóch lat. Z roku na rok jest coraz lepiej, bo teraz doszła mi też praca w szkole. Valerenga w tym roku otworzyła swoje liceum, gdzie trafiają piłkarze tego klubu i najlepsi z całego Oslo. To takie miejsce skautingu. Najlepsi mogą zobaczyć jak to jest w Valerendzie i potem zmienić barwy klubowe.

- Na jakim poziomie jest futbol w Norwegii?

- W porównaniu z Polską, to w naszym kraju pod względem organizacji piłka nożna jest bardziej poważniejsza. Jest bardziej głodna i ambitna. Polska chce się cały czas rozwijać, gdzie w Norwegii tylko kilka klubów jest na najwyższym poziomie organizacyjnym. W odróżnieniu od Polski to wszystko gra się na "plastiku". Jest nacisk gry w piłkę, ale cały czas jakościowo Polska jest lepsza od Norwegii.

- Nawet w pracy z młodzieżą? Mówisz, że masz cały etat jako trener bramkarzy, powstaje liceum.

- Valerenga wraz ze Stabæk zajęła pierwsze miejsce w klasyfikacji akademii w Norwegii. A potem jest długo, długo nic... Valerenga mocno stawia na trenerów z zagranicy. Jest świetna baza. Mamy halę z pełnowymiarowym boiskiem na 3 tysiące widzów. Jest stadion na 17 tysięcy ze sztuczną murawą, z której możemy korzystać przez cały rok. Są cztery boiska ze sztuczną nawierzchnią, w tym dwa podgrzewane. Jest super, aż chce się pracować. W innych klubach to trochę inaczej wygląda, ale też się to wszystko poprawia.

- Jakie ambicje ma klub Valerenga?

- Zawitać ponownie do europejskich pucharów. Z Celticu przyszedł do nas Ronny Deila, rozbudowano pion sportowy. Jest zasada, że 30-40 procent składów to ma być młodzież. Pieniądze inwestowane w akademię nie są wyrzucane w błoto.

- Wspomina się jeszcze ten mecz sprzed 15 lat jak Valerenga wyeliminowała Wisłę Kraków z Pucharu UEFA?

- To było dawno i niekoniecznie. Później grał tam Sebek Mila i później Marcel Wawrzynkiewicz. Ten pierwszy wspominał, że często łapał depresje w Oslo. Ja nie mam z tym problemów, bo miasto jest przyjazne, mega zielone. W zimę jak długo leż śnieg, nie ma się znajomych to można narzekać. Atmosfera w szatni jednak jest inna. Jak wchodzę w Stomilu to każdy piątkę zbije, uśmiechnie się i każdy się wspiera. W Valerendze mam dużo przyjaciół, ale szatnia jest mało zintegrowana.

- Z czego to wynika?

- Z norweskich charakterów. Teraz ściągnięto Brazylijczyka i Portugalczyka, którzy próbują scalić szatnię. Wyciągają wieczorem piłkarzy na kolacje, czy na piwo. Mozolnie to idzie. Norwedzy mieszkający w Oslo są mocno zdystansowani. Mówi się o nich, że są zimni i trzeba się z tym zgodzić.

- Nie chciałbyś ściągnąć Polaków do drużyny?

- Ja bym chciał. Pierwszym problemem jest ograniczenie dla obcokrajowców, bo w kadrze może być ich chyba tylko siedmiu. W zeszłym roku było sondowanie dwóch stoperów, m.in. z Lecha Poznań. Teraz nie ma takiego tematu, bo bym coś słyszał. Może z czasem trafi się konkretny bramkarz z Polski.

- 14 lat temu przechodziłeś z Naki Olsztyn do Legii Warszawa. Dlaczego nie udało ci się zadebiutować w Ekstraklasie?

- Do stolicy trafiłem mając 18 lat i cały czas gdzieś mnie do tego Olsztyna ciągnęło. Co weekend tutaj wracałem. Popełniłem kilka błędów, chociażby to, że cały czas chciałem cieszyć się z tego, że jestem z Olsztyna. Miałem sporo kontuzji. Ciężko było się przebić do pierwszego składu, gdzie bramkarzem nr 1 był Artur Boruc, a potem przychodził Łukasz Fabiański. Po dwóch latach czułem, że zrobiłem postęp, ale wtedy usłyszałem od trenera Krzysztofa Dowhania, że nie postawi na mnie nawet w rezerwach. Zostałem skazany na wypożyczenia, na siłę trafiłem do Olimpii Elbląg, gdzie doznałem kontuzji achillesa. Nie grałem przez 1,5 roku. Potem wróciłem do Legii, ale powiedzieli mi, że pociąg już odjechał. Byłem jeszcze w Kotwicy, ale wróciłem do Stomilu. Przyszedł Zbyszek Małkowski i nie miałem szans na grę. Nie dostałem szansy przy Danielu Iwanowskim, czy później u trenera Zbyszka Kaczmarka jak grał Paweł Nerek. Miałem wskoczyć do pierwszego składu na mecz ze Zniczem Pruszków, ale na wypożyczenie z Jagiellonii Białystok trafił Rafał Gikiewicz. Mnie wypożyczyli wtedy do Lecha Rypin u trenera Kieżunia. Wtedy już wiedziałem, że się nie odkręcę i będę chciał postawić na trenerkę. Tak to się potoczyło, nie każdy ma szczęście w sporcie, mam nadzieję, że w trenerce pójdzie mi lepiej.

- Żałujesz, że tak to wyszło?

- Chciałoby się grać na wyższym poziomie w piłkę, ale ja nie mam czego żałować. Pewne doświadczenia budują ludzie. Czuję, że jestem dzięki temu mądrzejszy. Widziałem co robiłem źle, a co dobrze. Cieszę się, że długo byłem w Stomilu, bo ten klub dał mi charakter do pracy i do walki o swoje. Ja zaczynałem u trenera Nakielskiego, czyli w Naki, ale ja uważam, że to był cały czas Stomil Olsztyn. Później w Legii zdobyłem umiejętności, a Valerenga dała mi szansę. Mam nadzieję, że ją wykorzystam.

- Co mówisz młodym bramkarzom których trenujesz?

- Kładę nacisk na sumienną pracę i nastawienie. Nawet jak jest źle, to trzeba szukać pozytywnych akcentów i nie poddawać się. Nie naciskam, ale widzę, że chłopcy łapią to w locie. Jest różnica między Oslem, a Olsztynem. Jak ze Stomilem wychodzę na trening to widać, że każdemu zależy, każdy się motywuje. Tam to wygląda jakby każdy przychodził do pracy, chociaż poziom sportowy jest wyższy.

- 15 lat temu zdobyłeś ze Stomilem trzecie miejsce podczas mistrzostw Polski juniorów.

- Mieliśmy wtedy ekipę mega walczaków. Trenowaliśmy w krzakach, w lasach, na polach. To nas ukształtowało jako zespół. Co roku spotykamy się na piwku i wspominamy stare czasy. To był moim zdaniem jeden z lepszych roczników w Stomilu. Słowo uznania dla trenera Andrzeja Nakielskiego, który nauczył nas dyscypliny i dał nam chęć do pracy. Sferę mentalna u nas wykształcił. W przyszłości ktoś powinien pobić nasze osiągnięcie, bo talentów tutaj nie brakuje, ale problem polega na tym, że nikt w Polsce nie śpi. Wszyscy się rozwijają. Tutaj powstało boisko dla treningu dla pierwszej drużyny, ale nadal nie ma pełnowymiarowego boiska, gdzie będzie można rozwijać się przez cały rok. W Innych miastach takie boiska powstają. Tutaj widzę, że wszyscy się starają jak mogą, ale reszta kraju działa prężnie.

- Zamierzasz wrócić do Polski?

- Na tę chwilę nie. Dostałem szansę pracy na najwyższym poziomie w lidze norweskiej. Marzy mi się zagrać w europejskich pucharach. W następnym sezonie na pewno będę pracował w Valerendze i mam nadzieję, że będzie to trwało jak najdłużej.

Tagi: Kamil Ryłka Stomil Olsztyn

Komentarze

  1. 11.08.18 22:53 Wiech

    Mówi się z ust Boňka że Polska liga jest beznadziejna ,to norweska jeszcze bardziej gorsza?

  2. 21.07.18 16:13 Smoder

    Kamil powedzenia Murzynowskiego Pamieta :)

  3. 19.07.18 16:49 Dobre

    Przecież to jest wywiad, a nie żaden szybki news ... Spokojnie mogli go sprawdzić pod względem poprawności, ale widocznie to tacy leniwi "dziennikarze"

  4. 19.07.18 10:39 yaca12

    czepiacie się literówek zamiast skupić się na sensie całej rozmowy, bardzo ciekawej zresztą. Spoko, błędy mogą być ale żyjemy w takich czasach, że wszyscy się śpieszą, więc czasem małe kiksy się zdarzają. Pozdro dla autorów.

  5. 19.07.18 09:41 Jaś nagorki

    Rylas zdrowia i sukcesów w Trenerce

  6. 18.07.18 18:25 OKS

    Brawo Kamil tak trzymaj!

  7. 18.07.18 11:42 John

    Nie wiem o kim ten artykuł

  8. 18.07.18 11:30 PRLE

    Tyle błędów, że ciężko się to czyta...

  9. 18.07.18 10:53 Alibaba

    "Przecież możesz w tym momencie wylegiwać się gdzieś na jednym z olsztyńskich jezior, a jedno przychodzisz się poruszać"to z nagłówka.

  10. 18.07.18 10:20 spokojny

    "Przebywasz obecnie na urlopie w Olsztynie, a mimo wszystko na rozmowę treningiem Stomilu Olsztyn" kto to qurwa pisze?

       _ _     _ 
      (_) |   (_)
 _ __  _| |__  _ 
| '_ \| | '_ \| |
| |_) | | | | | |
| .__/|_|_| |_|_|
| |              
|_|              
 

Zobacz także

Najnowsze artykuły

Twitter