Adrian Mierzejewski. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Adrian Mierzejewski. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Mierzejewski: Wiem gdzie gram, a opinie innych mnie nie obchodzą

25.06.18 19:51   kyn   4  

Adrian Mierzejewski w sobotę był obecny na Memoriale Andrzeja Biedrzyckiego. Z najlepszym zawodnikiem ligi australijskiej porozmawialiśmy o tym jak się gra w tej lidze, mistrzostwach świata i o uczuciach związanych z brakiem powołania na mistrzostwa świata do Rosji.

- Spotkaliśmy się przy okazji smutnej okoliczności, ale dającej chyba jakieś pozytywne emocje, bo futbol wokół Andrzeja Biedrzyckiego wciąż żyje. Ludzie chcą go wspominać.

- To jest najważniejsze. Takie spotkania cieszą, bo łączy nas piłka i osoba "Biedrzy". Jesteśmy tu po to, by trochę powspominać, troszkę pograć w formie zabawowej. Najważniejsze, że możemy usiąść, porozmawiać i powspominać Andrzeja.

- Jak ty przyjąłeś tę smutną wiadomość w zeszłym roku? Nie było cie w Polsce, jakie emocje tobą targały?

- Akurat trwał sezon w Emiratach Arabskich, byli u mnie rodzice i po meczu powiedzieli mi co się stało. Było bardzo ciężko, bo "Biedrza" i cała jego rodzina byli z nami bardzo blisko. Andrzej był u mnie na weselu. To ciężkie przeżycia, a dodatkowo byłem w takiej sytuacji, że moja przyszłość w klubie nie była jasna i próbowałem się skupić na tym. Przyjechaliśmy do Polski po sezonie, spotkaliśmy się z Elą, Igorem i Wiktorem. Starliśmy się im pomóc i zrobić wszystko, by ten czas jakoś przetrwać.

- Jak ty wspominasz Andrzeja?

- Człowiek od wszystkiego, człowiek instytucja, który robił wszystko, żeby pomóc innym. Zawsze jak był jakiś problem, to był chętny do pomocy, mógł zawsze wszystko zorganizować. Często umawialiśmy się na siatko-nogę i gość, który miał ponad 50 lat, zawsze starał sie mnie ograć, gdzie jestem czynnym sportowcem i nawet gdzieś jeździłem na kadrę. Stawaliśmy do pojedynku i szło tam wszystko. Bardzo ambicjonalnie podchodził do wszystkiego, bolały go porażki. Charakter i człowiek o wielkim sercu, który zawsze chciał pomagać innym.

- Co słychać u Adriana Mierzejewskiego?

- Mam jeszcze ważne dwa lata kontraktu w Australii. Czy coś się wydarzy w trakcie, to zobaczymy. Na razie jetem w Sydney i na razie bez wielkich tajemnic wszystko się toczy. Wiadomo, teraz jest okienko transferowe, są mistrzostwa świata, wszystko może się wydarzyć, ale podchodzę do tego na spokojnie.

- Jak to jest być najlepszym zawodnikiem ligi australijskiej?

- Przyjemne uczucie. Tym bardziej, że Australijczycy w miarę fajnie prezentują się na tych mistrzostwach, mimo, że mają tylko jeden punkt po dwóch meczach, to zostawili pozytywne wrażenie. Powalczyli z Francuzami, przegrali po rykoszecie, swojaku i fartownej bramce. Z Duńczykami też wyglądali bardzo dobrze, szkoda, że nie wygrali. Wszystko jest w ich nogach, mają szansę wyjść z grupy, muszą wygrać z Peru i to też pokazuje, że te opinie o australijskiej lidze, to nie jest do końca prawda, że to jest egzotyka, że wybranie mnie najlepszym zawodnikiem nie oznacza nic, bo jednak pokazuje, że coś oznacza. Australijczycy grają na całym świecie, ale w pierwszym składzie na mistrzostwach świata wychodzi trzech czy czterech zawodników z ligi z ostatniego sezonu. To pokazuje, że nie jest liga dla amatorów i też coś trzeba pokazać i mieć jakieś umiejętności, żeby taki tytuł i nagrody pozdobywać.

- Wybrałeś sobie dość ciekawą ścieżkę kariery, ale chyba jesteś z niej zadowolony?

- Oczywiście, gdybym nie był, to może wróciłbym na jakąś inną ścieżkę. Wydaje mi się jednak, że wszystkie wybory były trafione. Nie korzystam na tym tylko ja, ale korzysta na tym moja rodzina. Zobaczyliśmy Arabię, zobaczyliśmy Dubaj, teraz jesteśmy w Australii. Moje dzieciaki są zadowolone, chodzą do międzynarodowych szkół, przy okazji coś zwiedzamy. Gram, trenuję, jestem w formie i to cieszy.

- To nie jest troszkę tak, że wędrujesz w te miejsca, które już za chwile mogą się piłkarsko mocno rozwinąć?

- (śmiech - red.) Gdzieś tak trafiamy. Nie jest to jakaś stuprocentowa egzotyka, to normalne kierunki. W Polsce wszyscy myślą, że w polskiej lidze się super gra, a wszyscy dookoła nie wiedzą jak. Potem następuje weryfikacja w europejskich pucharach i okazuje się, że zespoły z Armenii, Kazachstanu i Azerbejdżanu umieją grać w piłkę. Tak samo jest w Australii, czy Arabii Saudyjskiej. Ja podchodzę do tego spokojnie, wiem w jakich ligach gram i jaki jest tam poziom, a opinie innych mnie nie obchodzą.

- Jak byś porównał ligę polską do australijskiej? Stylowo bardziej chyba przypomina ligę angielską.

- Dokładnie, bo dużo się tam biega i walczy, jest dużo wślizgów. Poziom zbliżony do ligi polskiej, chociaż wyjeżdżałem z Polski siedem lat temu. Z całym szacunkiem do ligi polskiej, bo w niej grałem, mam tutaj kolegów i być może do niej wrócę, ale liga australijska na pewno nie jest ligą gorszą. Z mistrzem Polski byśmy powalczyli.

- Skoro mowa o powrotach, to kibice Stomilu po cichu marzą żebyś wrócił do Olsztyna i na koniec pokazał się w rodzinnym mieście.

- Spokojnie, spokojnie. Cały czas śledzę wyniki Stomilu i to był cud nad Łyną, że było to utrzymanie w I lidze. Szkoda, że taka seria przytrafiła się na koniec sezonu, bo jeszcze trochę dłużej by trwała runda, to jakieś TOP 3 by się przytrafiło (śmiech - red.). Jestem cały czas w kontakcie z kolegami, którzy tutaj grali lub grają. Wiem, że trzeba uporządkować wiele spraw. Trzeba stworzyć profesjonalnie zarządzany klub, bo nie może być takiej amatorki jak jest obecnie.

- Wszystkie oczy piłkarskie są skierowane teraz na mistrzostwa świata. Jak ocenisz pierwszą fazę turnieju (rozmawialiśmy w sobotę rano)?

- Nie ma słabych zespołów. Oprócz pierwszego meczu Rosji z Arabią Saudyjską 5:0, wszystko było na styku. Brazylia męczy się z Kostaryką, remisuje ze Szwajcarią. Argentyna dostaje "trójkę" od Chorwacji i remisuje z Islandią. Bardzo dużo niespodzianek, poziom bardzo wyrównany, ale są też fajne mecze typu Hiszpanii z Portugalią, czy Szwajcarii z Serbią. Jako ekspert TVP - chociaż jest to dla mnie nowa rola - staram się pokazać z jak najlepszej strony. To dopiero początki, więc będzie jeszcze ciekawiej.

- Na tle o czym mówisz występ reprezentacji Polski z Senegalem to jedna wielka porażka.

- To są moi koledzy i jako kibic reprezentacji mocno im kibicuję. Ze wszystkich spotkań, które się odbyły, to był to najsłabszy mecz tych mistrzostw. Mówię o poziomie, bo Senegal też niczym nie zachwycił.

- Jak to odbierasz, że teraz jesteś w Polsce, a nie w Rosji?

- To kwestia akceptacji. Wiedziałem, że szanse na powołanie mam bardzo małe, bo nie było kontaktu z trenerem Adamem Nawałką, bo wiadomo, że on lubi dzwonić, czy pisać sms-y do zawodników. Wiem, że sztab szkoleniowy oglądał moje spotkania, ale widocznie było to za mało. Szkoda, bo trener Nawałka mógłby mnie wziąć do treningu i zobaczyć jak wyglądał. Podczas pracy szkoleniowca popełnił bardzo mało błędów z wyborem zawodników. Czy to był Krzysiek Mączyński, czy postawienie z przodu Arka Milika i gra na dwóch napastników. Pozostaje mi oglądać mecze jako kibic. Cieszę się z ostatniego sezonu, nie można mieć wszystkiego. Jest OK, przetrawiłem już ten temat.

- Ciebie nie ma, a jest np. Sławomir Peszko.

- To akurat mój dobry kolega, któremu życzę jak najlepiej z całego serca. Trener Adam Nawałka chciał utrzymać ten kręgosłup i szkielet zespołu i może zbyt mocno przywiązał się do nazwisk. Nie jest tajemnicą, że u trenera jest ciężko podczas zgrupowań. Mnie tam nie było cztery lata i może trener bał się jak ja podejdę do jego zasad. Jest kilku zadaniowców trenera Nawałki, którzy mają grać po 5-7 minut i wiedzą co mają zrobić. Trener Nawałka może nie widział mnie w takiej roli i może się do tego nie nadaje.

- Czego życzyć Adrianowi Mierzejewskiemu na nowy sezon?

- Zdrowia, bo to jest najważniejsze. Z resztą sobie poradzę. Rodzina jest zadowolona i szczęśliwa. Czekamy na wybory i decyzje w następnym miesiącu. Nie będę więcej nic mówił na ten temat, po powolutku się to dzieje, a nie wiadomo nawet, czy coś wyjdzie.

Tagi: MŚ 2018 Adrian Mierzjewski Memoriał Andrzeja Biedrzyckiego Andrzej Biedrzycki

Komentarze

  1. 26.06.18 15:18 ACAB

    "Redaktora" Kinię niech zabierze ze sobą, on też jest egzotyczny :)

  2. 25.06.18 21:00 @

    Mierzej Stomil czeka dawaj :)

  3. 25.06.18 20:52 Broniu

    Adrian ! Moje marzenie? Zagraj w Stomilu Olsztyn. Kibice czekaja. SPw!

  4. 25.06.18 20:28 kibic

    Adrian wracaj do Olsztyna zagraj dla Stomilu !!! i zostan przy klubie moze ty pociagniesz ten wozek !!

 _               _ 
| |             (_)
| |_ _   _  __ _ _ 
| __| | | |/ _` | |
| |_| |_| | (_| | |
 \__|\__,_|\__, |_|
              | |  
              |_|  
 

Najnowsze artykuły

Twitter