Tomasz Frankowski. Fot. Krzysztof Betkier

Tomasz Frankowski. Fot. Krzysztof Betkier

Frankowski: Chciałbym zobaczyć Polskę grającą z polotem

18.06.18 10:15   kyn   2  

W niedzielę sympatycy futbolu w Mrągowie mogli zmierzyć się z byłym reprezentantem Polski Tomaszem Frankowskim. Były napastnik m.in. Wisły Kraków, czy Jagiellonii Białystok był gwiazdą imprezy "Pokonaj mistrza". Korzystając z okazji rozmawialiśmy z "Frankiem" o trwających mistrzostwach świata, szansach Polski w tych mistrzostwach i wspominaliśmy okres gry zawodnika w kadrze sprzed ponad 12 lat.

- 22 spotkania w reprezentacji Polski i dziesięć strzelonych bramek. Jak pan ocenia ten rezultat z perspektywy czasu?

- Mam kolegów z tego okresu gry w kadrze i oni mają rozegranych ponad pięćdziesiąt spotkań. W moim przypadku to poszło w jakość, a nie w ilość. Mam wrażenie, że zostałem zapamiętany z tych 22 spotkań i 10 bramek bardziej niż zawodnicy, którzy zagrali po 70. spotkań. Nie każdy selekcjoner widział mnie w swojej reprezentacji, mimo, że ja przez 10. lat nastrzelałem w polskiej ekstraklasie najwięcej bramek. Trener Janusz Wójcik, Jerzy Engel, czy Paweł Janas niekoniecznie widzieli mnie w swoich schematach. Ja nie mam o to pretensji, bo wtedy dobrze prezentował się Paweł Kryszałowicz, Mirosław Trzeciak, czy Emmanuel Olisadebe. Byli tacy zawodnicy, o których się teraz mniej mówi, bo jest teraz Arek Milik i Robert Lewandowski. Był jeszcze Artur Wichniarek, Maciej Żurawski. Niekoniecznie ja byłem tym wyborem numer 3-4, a czasem miałem okazję się pokazać, stąd te 22 występy w kadrze.

- W eliminacjach do mistrzostw świata w Niemczech strzelił pan bardzo ważnych siedem goli. Trener Paweł Janas nie powołał pana na sam turniej do naszych sąsiadów. To musiał być dla pana zawód.

- Tak, ale wewnętrznie umiarkowany, bo wiedziałem, że nie byłem w optymalnej formie. Byłem świadomy tego, szukałem tej formy, ale niekoniecznie na pierwszy skład. Koncepcja trenera Pawła Janasa była jednak taka, że formy nie znalazłem, bo okazało się, że nie ma po co.

- Koncepcja okazała się klapą, bo na mistrzostwach nam nie poszło. Z Tomkiem Frankowskim byłoby inaczej?

- To już tylko gdybanie. Na pewno siadła psychika chłopakom, bo nie tylko Tomek Frankowski nie pojechał na te mistrzostwa, a Jurek Dudek, Tomek Rząsa i Tomek Kłos. To byli zawodnicy, którzy przez całe eliminacje do mistrzostw, grali we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. Trudno im zarzucić, że nie byli podstawowymi zawodnikami sześć miesięcy wcześniej.

- Wyjaśnił pan to sobie z trenerem Janasem w cztery oczy?

- Nie widzieliśmy się osobiście od tego czasu i w ogóle nie szukamy kontaktu żeby to wyjaśnić po 12 latach.

- W Magazynie Orły 2018 na pytanie kto wygra Mundial powiedział pan, że Francja. Po sobotnim meczu z Australią (2:1) podtrzymuje pan to stwierdzenie?

- Tak, bo mają wyśmienity skład. Wystarczy spojrzeć na ich ławkę rezerwowych. Początki zawsze bywają trudne i powiem, że zespół, który wygrał 5:0, czyli Rosja daleko nie zajdzie. Za dużo jest jeszcze treningów, meczów i czasu, żeby utrzymać tę dyspozycję. Chociaż nie wiem, czy to Rosja zagrała wyśmienicie, czy Arabia jest tak słaba. Francuzi chcieli przede wszystkim wybiegać ten mecz i wygrać. Gorzej z Argentyną, która nie umiała skomasowanej obrony Islandii złamać.

- We wtorek Polska gra z Senegalem. Co się w tym meczu może wydarzyć?

- Polska będzie grała tak żeby bramki nie stracić. Zastanawiam się ile będziemy mieli siły w ofensywie, czy oprócz Roberta Lewandowskiego, będzie komu atakować. Czy będziemy szukać remisu, a może coś uda się strzelić. Chciałbym zobaczyć Polskę z meczów towarzyskich, czyli grającą z polotem, ale faktycznie wtedy traciliśmy bramki, ale żeby ten polot jednak nam pozostał.

- To mogą być mistrzostwa świata Roberta Lewandowskiego?

- On zdaje sobie sprawę, że to ostatnie takie mistrzostwa w tej dyspozycji sportowej jakiej jest obecnie. Wszystko w jego nogach, ale drużyna też musi pomóc. Musi być ten przysłowiowy łut szczęścia. Cristiano Ronaldo go miał i strzelił trzy bramki, a Messi nie miał i spartaczył rzut karny.

- Co teraz czuje taki Messi?

- Jest sfrustrowany, chodź takie uczucie pojawia się u niego 1 na 100 spotkań. O tyle dobrze, że kolejne spotkanie już wkrótce. Wyobraźmy sobie, co czuje Loris Karius, który kolejne spotkanie ma za miesiąc, a od miesiąca myśli tylko o finale Ligi Mistrzów. Obawiam się, że w Liverpoolu, się już nie zrehabilituje.

- Skoro jesteśmy przy bramkarzach, to David de Gea z reprezentacji Hiszpanii, też musi być sfrustrowany.

- Mam nieodparte wrażenie, że on popełnił taki błąd pierwszy raz w karierze. Ma szansę już za chwilę na rehabilitację, tutaj nie będzie zmiany w bramce.

- Gdzie na tym mundialu dojdzie Polska?

- Ja jestem umiarkowanym optymistą, więc życzyłbym sobie, żebyśmy wyszli z pierwszego miejsca w z grupy i trafili na Anglię lub Belgię. I jak tutaj sobie poradzimy, to możemy zajść daleko. To nie są oczywiście faworyci tego turnieju, ale jeżeli chcemy trafić do półfinału, to musimy takie zespoły ogrywać.

- Którego rywala grupowe obawia się pan najbardziej?

- Mam takie wewnętrznie przeczucie, że najciężej będzie nam w pojedynku z Kolumbią.

- Na koniec proszę nam powiedzieć coś więcej na temat imprezy "Pokonaj Mistrza". Skąd pomysł na uczestnictwo?

- To główna zasługa pana Rafała Zalewskiego i firmy Future Is Now, którzy mnie zaprosili do wsparcia tej fajnie zorganizowanej imprezy. Młodzi piłkarze mieli okazję spotkać byłego reprezentanta Polski i zmierzyć się w tej konkurencji. Za moich czasów nie było takich imprez. Wtedy biegaliśmy po boiskach szkolnych i byliśmy wpatrzeni w zawodników Jagiellonii Białystok. Teraz dawało się odczuć, że uczestnicy mieli satysfakcję poznać moją skromną osobę.

Tagi: MŚ 2018 Tomasz Frankowski

Komentarze

  1. 19.06.18 07:13 kibic

    Kiedyś do Olsztyna na studenckie rozgrywki przyjechała drużyna studentów z Krakowa. Po którymś z meczów p. Janusz Czerniewicz fachowym okiem ocenił iż jeden z gości po delikatnym "oszlifowaniu" jak nic przydałby się do Warmii. Zaczął negocjacje ,nawet obiecał akademik ale niestety spełzły one na niczym jak przedstawił się "zauważony gość" - chyba pan mnie nie poznaje ja jestem Tomasz Frankowski.

  2. 18.06.18 17:18 Ostry

    Jako napastnik był skuteczny, jako człowiek dał się poznać jako buc Jagielonia grała z drużyną mojego miasta, nasza drużyna jest o wiele niżej Gdy Frankowski schodził w 80 minucie, mieszkańcy postanowili mu podziękować za całokształt, za wszystkie lata na boiskach, bijąc mu brawo, były to ostatnie mecze, kończył karierę. Byłoby fajnie gdyby docenił i uniósł ręcę nad głowę i też podziękował, chociaż dwa razy zaklaskał, ale gdzie tam, olał ludzi, którzy go oklaskiwali, mimo, ze to zawodnik drużyny przeciwnej Olał nas jak wieśniaków, tyle, ze ci wieśniacy pokazali większą klasę niż ten człowiek Dlatego gardzę takimi gwiazdeczkami z przerostem ego.

 _        _        
| |      | |       
| | _____| |_ ___  
| |/ / _ \ __/ _ \ 
|   <  __/ || (_) |
|_|\_\___|\__\___/ 
                   
                   
 

Najnowsze artykuły

Twitter