Kamil Kiereś. Fot. Emil Marecki

Kamil Kiereś. Fot. Emil Marecki

Kiereś: Trzeba mieć plan na drużynę

03.01.18 07:36   kyn   16  

Jeszcze przed startem przygotowań Stomilu Olsztyn do rundy wiosennej, rozmawialiśmy z nowym trenerem olsztynian Kamilem Kieresiem.

- Czy w okresie świątecznym i noworocznym dużo miał pan życzeń związanych z nową posadą?

- Wiadomo, że to taki okres, że te życzenia są przeważnie od rodziny i przyjaciół. Dotyczyły one aspektów życia prywatnego, ale też życia zawodowego. Oczywiście były ukierunkowane również na Stomil Olsztyn i na to, co będzie się działo w najbliższej przyszłości.

- Korzystał pan z przerwy świątecznej, czy cały czas pracował pan nad startem przygotowań Stomilu?

- W zasadzie te prace to trwają już od miesiąca, bo właściwie od momentu rozpoczęcia rozmów ze Stomilem. Jedną rzeczą było ustalanie warunków kontraktu, a drugą sprawą było uzgodnienie jaki jest plan na Stomil, jak to wszystko wygląda i w trakcie rozmów tworzył się jakiś szkielet tych spraw, które były albo dogadane, albo przeanalizowane i jeszcze przed świętami nabrały swojego biegu i zostały w pewnym sensie zrealizowane. Mówię o organizacji wokół drużyny, wokół pewnych działań, które mają nastąpić w styczniu.

- Te rozmowy zbiegły się z publikacją obszernego materiału wideo o panu w jednej z telewizji. Czy ten wywiad miał jakiś wpływ na wasze rozmowy?

- Zanim ten program się ukazał, to już ze Stomilem rozmawialiśmy. Nie bardzo widzę związek pomiędzy tymi rozmowami a reportażem. Nie pierwszy raz nagrywałem takie materiały.

- Miał pan przerwę w zawodzie trenera. Jak pan sobie wyobraża powrót na ławkę trenerską?

- Przede wszystkim całkiem naturalnie, bo moim zdaniem nie była to długa przerwa. 15 lat pracy na różnych stanowiskach trenerskich, różnych poziomach, bo pracowałem również w Ekstraklasie nie tylko jako trener ale i też jako dyrektor sportowy, więc ten rok przerwy to nie tak długo. To nie tak, że nie miałem ofert, one się pojawiały, ale na pewnym etapie nie byłem w stanie pracować ze względu na sprawy prywatne. Teraz nadszedł czas by wrócić do pracy. Tak sobie założyłem i tak się stało.

- Był pan bardzo dobrze przygotowany na temat Stomilu przed rozmowami z władzami olsztyńskiego klubu. Rozgryzł pan już ten zespół?

- Po pierwszym kontakcie ze Stomilem, jeszcze w trakcie rozmów telefonicznych, nakreślał się jakiś kierunek, w którym moglibyśmy rozmawiać. Miałem trochę czasu i obejrzałem wszystkie mecze Stomilu w rundzie jesiennej. Przeanalizowałem sobie, po swojemu, ten zespół i miałem pogląd na temat  zawodników. Pierwszą sprawą nie jest to, jak ta drużyna miałaby grać pod moja wodzą w lidze, bo na to przyjdzie czas, ale chodziło o bilans, o to, jak ta kadra powinna wyglądać na nową rundę. Na pewno to było ważne w tych rozmowach, które co prawda trochę się przeciągały, ale były bardzo kreatywne. Mam nadzieję, że te trzy tygodnie rozmów, to nie była strata, a wręcz zysk w stosunku do tego, co dalej chcielibyśmy robić.

- Na jakich pozycjach potrzeba wzmocnień i czy wszyscy zawodnicy z kadry dostaną od pana szansę?

- Na razie takie tematy nie mogą wypłynąć poza szatnię, która żyje swoim rytmem i pewne rzeczy nie powinny stamtąd wychodzić. Pojawię się w Olsztynie w środę i pewne sprawy będą miały swój bieg, czy to w rozmowach z zawodnikami, czy z działaczami klubu. To wszystko odbywa się w cztery oczy. Nie będę też na razie mówił o konkretnych pozycjach, ale drużyna na pewno nie do końca była zbudowana jesienią całościowo, a niektóre pozycje nie miały alternatywy na wypadek kontuzji czy kartek. Żeby dobrze przygotować zespół do rozgrywek, to trzeba mieć bilans kadry na każdej pozycji. To zbilansowanie kadry i usystematyzowanie zawodników konkretnie do danej pozycji na jakiej bym ich widział jest kluczowe. Trzeba mieć plan na drużynę, na każdego zawodnika i na role, jaką każdy z nich ma w zespole pełnić.

- Przed rozgrywkami, pański poprzednik Tomasz Asensky zastał w Olsztynie niemal pustynię. Pan chyba będzie miał troszkę łatwiej?

- Na wstępie chciałbym się odciąć od porównań do poprzednika. Teraz jest nowe rozdanie i nowe wyzwania. Analizując drużynę doszedłem do wniosku, że częściowo posiada potencjał, który jest odpowiedni do funkcjonowania na poziomie rozgrywek pierwszoligowych, ale brak bilansowania na poszczególnych pozycjach nie pomagał w wykorzystaniu najlepszych elementów zespołu. Zadaniem klubu jest przede wszystkim umiejętne dobranie wzmocnień. Stomil krezusem na rynku transferowym na pewno nie będzie. Chodzi o dobre rozeznanie moje i ludzi, z którymi będę w klubie współpracować. Czasami niezbyt dużym kosztem, można jakościowo kadrę wzmocnić. W tym widziałbym dopełnienie szkieletu, który funkcjonował jesienią.

- W rundzie jesiennej kilku piłkarzy Stomilu trafiło na wypożyczenia. Myślał pan już o tym, by któregoś z nich ściągnąć z powrotem?

- To są sprawy, o których też rozmawiamy. Nie mogę jeszcze niczego stwierdzić ostatecznie, ale być może wezmą udział w badaniach wydolnościowych przed startem przygotowań 8 stycznia. Ewentualnie wtedy będziemy podejmować decyzje. Trzeba jednak spojrzeć na to w ten sposób, że w samej kadrze Stomilu było sporo młodych zawodników, którzy nie grali, albo grali bardzo mało, więc przede mną zadanie, by rozeznać się w tych wszystkich zawodnikach, którzy byli w Olsztynie jesienią.

- W Bełchatowie, czy w Tychach, miał pan niezłe warunki jeśli chodzi o infrastrukturę. W Olsztynie wiemy jak jest. Nie przeraził się pan tego?

- Każdy klub w którym pracowałem miewał swoje problemy. Każdy z nich miał swoje plusy i minusy. Nie powiem też, że Stomil jest miejscem, w którym nie ma bazy, bo sprawdzałem miejsca, w których moglibyśmy trenować i uważam, że nie jest tak najgorzej. Chodzi o to, by wypracować model dostępności do tych boisk i miejsc, by usprawnić samą organizację wokół treningu i funkcjonowania szatni. Moje ostatnie miejsce pracy, czyli GKS Tychy, na pewno ma przewagę nad Stomilem jeśli chodzi o sam stadion, ale już jeśli chodzi o bazę sportową to tej przewagi nie widzę.

- Co zatem ze sztabem trenerskim? Wiemy, kto będzie pańskim asystentem, ale czy trenerem bramkarzy zostanie nadal Sylwester Wyłupski i czy myślał pan nad trenerem przygotowania fizycznego?

- Jeżeli chodzi o sztab, to Andrzej Orszulak przychodzi ze mną, a jest to osoba, z którą współpracuję od wielu lat. Z trenerem Wyłupskim rozmawiałem jeszcze przed świętami. Jest taka moja wola, by pozostał w tym sztabie, ale decyzja zapadnie w środę lub w czwartek. Wszystko zależy od Sylwka, od pewnych decyzji podjętych przez klub jak i niego samego. Sztab medyczny zostaje. Jeśli chodzi o trenera przygotowania fizycznego,  to jestem takim trenerem, który sam przygotowuje zespół pod tym względem, razem z drugim trenerem i dotychczas na tym polu skutecznie sobie radziliśmy. Tak więc trenera przygotowania fizycznego w naszym sztabie nie będzie. Generalnie jestem trenerem lubiącym pracować i nie zrzucam pewnych rzeczy na asystentów. Praktycznie wszystkiego dotykam, a sztab ma za zadanie mnie wesprzeć w nakreślonych przeze mnie działaniach. Wiele rzeczy robię przede wszystkim sam.

- Jak będą wyglądały przygotowania?

- Są już rozpisane, ale nie wszystkie sparingi są zaplanowane do końca. Nie ja planowałem terminarz zimowy w listopadzie. Wiadomo, że każdy trener ma swój cykl przygotowań, swoją filozofię i pewne rzeczy zostały przeze mnie troszkę inaczej nakreślone. Część sparingów została, ale część sparingów jeszcze dojdzie, bo chcę rozegrać trzy, cztery sparingi więcej, niż zostało wcześniej zaplanowane. Rozmawiamy jeszcze z klubami. Pierwszy etap przygotowań, w którym praca jest objętościowo największa, spędzimy na miejscu. Oczywiście chodzi o dobrą treść zajęć, ale najbardziej mi zależy na tym, by organizacja wokół drużyny i wokół treningów funkcjonowała na wyższym poziomie. To zawsze powoduje większą powagę sytuacji i lepszy klimat oraz odpowiedni impuls na budowanie formy sportowej. Myślimy nad tym, żeby w drugiej części przygotowań zorganizować zgrupowanie pięcio-sześciodniowe, które pozwoli nam na przejście na system pracy na boisku trawiastym. Połączymy to z analizami i ćwiczeniem taktyki, ale wiadomo, że nie można też mówić, że ostatni etap przygotowań, to tylko sama taktyka. Również praca nad motoryką ma swoją ciągłość, ale już w mniejszej objętości.

- Czy to oznacza, że Stomil wyjedzie gdzieś poza granice Polski?

- Chodźmy realnie po ziemi. Trzeźwo patrzę na sytuacje Stomilu i to, co powiedziałem wcześniej, nie mając jakiś wielkich funduszy, trzeba je mądrze wykorzystać, z korzyścią dla zespołu i klubu. Pamiętam, że w GKS-ie Bełchatów mieliśmy problemy finansowe i nie pojechaliśmy, jako jedyny zespół z Ekstraklasy, na zgrupowanie do Turcji. Nie spowodowało to tego, że zespół się źle przygotował do rundy wiosennej. A wręcz przeciwnie, byliśmy trzecią drużyną wiosny zdobywając 27 punktów. Natomiast awans z GKS Tychy z II ligi do I ligi to też system przygotowań zimowych tylko na własnych obiektach.

- Jacy przeciwnicy czekają Stomil w sparingach?

- W pierwszym etapie, tym bardziej wysilonym, przeciwnikami będą kluby z niższych lig. Im bliżej rozgrywek pojawią się drużyny z wyższej półki. Na pewno będzie Chojniczanka, może będzie Widzew. Może nie z wyższej ligi, ale z historią i potencjałem, więc ciekawy przeciwnik.

- W czwartek pierwsze spotkanie z piłkarzami. Co pan sobie po tym pierwszym spotkaniu obiecuje?

- To będzie spotkanie organizacyjno-zapoznawcze. Pierwszy kontakt z drużyną. Część zawodników znam, chociażby Pawła Baranowskiego, którego sprowadzałem ze Stomilu do Bełchatowa i który miał bardzo duży udział w późniejszym awansie do Ekstraklasy. Kilku zawodników znam z pojedynków na szczeblu Ekstraklasy oraz I ligi. Ale jest też duża grupa chłopaków, z którymi zetknę się pierwszy raz. Przekażę zespołowi to, co w najbliższych dniach będziemy robić. Na pewno nie będzie to jeszcze wszystko, gdyż w kolejnych dniach będzie szansa na poruszenie dalszych ważnych tematów, które będą stanowiły fundament funkcjonowania w zespole. Bardzo interesuje mnie praca z dnia na dzień, zbudowanie kadry, ale też klimatu pracy, który w naszych realiach jest bardzo ważny.

- Podniesienie o stopień poziomu profesjonalizmu klubu?

- Nie chciałbym używać górnolotnych haseł, ale jest pan na miejscu i wie pan, jak to wygląda i z jakimi problemami Stomil się borykał. To, co będzie z jednej strony podniesieniem poziomu organizacyjnego, z drugiej strony będzie tylko dorównaniem do jakiegoś standardu, który obowiązuje w innych klubach lepiej zorganizowanych. Wyrównanie tych niuansów, wdrożenie takiego abecadła, fundamentu to jest podstawa do tego, by robić małe kroki do przodu. Wolę właśnie mówić o takiej codziennej pracy, o systemie małych, ale stabilnych kroków. Skupiłbym się nad tym, by nie były to tylko słowa, a czyny. Potrzebna jest rozwaga w pracy z dnia na dzień.

- Więcej robić, mniej mówić?

- Coś w tym jest.

Tagi: Stomil Olsztyn Kamil Kiereś

Komentarze

  1. 06.01.18 23:34 szpachelka

    boje sie ze stomil spadnie a ten trener to pewnie sam stad ucieknie latem

  2. 06.01.18 10:09 taa

    Jedno jest pewne trener z gówna bata nie ukreci :D A jak przestana placic to spierdoli z tej patologi bez kasy

  3. 04.01.18 12:30 zorro

    Nie czepjajta sie chłopaków gdyby nie one to by tu nic nie było. Niech ktuś lepiej powie kiedy nowy stadion

  4. 03.01.18 23:17 XOX

    Podpowiadajcie dalej a Kinia jutro napisze "z moich informacji wynika, że trenerem zostanie..." heheheeh mistrz plotki

  5. 03.01.18 21:25 M

    Talik ma zostac

  6. 03.01.18 21:20 Rico

    Trenerem bramkarzy na 100% Paweł Ch. legenda Stomilu!

  7. 03.01.18 20:40 Do @@OKS

    Talik juz to widze plotkujcie dalej.chociaz fajnie jakby zostal:)

  8. 03.01.18 20:38 Kibic od lat

    Powodzenia trenerze, a maruderom więcej dystansu chyba większość już zapomniała że od dwóch lat mogliśmy być bez klubu a przynajmniej nie w tej klasie rozgrywkowej

  9. 03.01.18 20:31 @@OKS

    Jarek Talik

  10. 03.01.18 20:09 @OKS

    Kto wiec zostanie trenerem bramkarzy?

  11. 03.01.18 18:50 Vivat

    Ten olszak to taka samochwala jak ma oferty to niech idzie w Polske . Moim zdaniem to jesienią 2017 drużyną biegała lepiej niż na wiosnę po jago treningach. Olson to nie skoki5 narciarskie. Dla kumatych

  12. 03.01.18 15:30 @kolo

    Ty muhamed biegać tylko na tych fikołkach z mma a potem albo wpier..l na macie albo na mieście :)

  13. 03.01.18 13:34 kolo

    spierdalać to możecie wy- wieczne marudy sprzed klawiatury. A jak chcecie treningu biegowego to zapraszam na trening mma :)

  14. 03.01.18 10:56 jimmychoe

    Facet i klub robi duży błąd, że nie będzie trenera przygotowania motorycznego. Uważam, że klubu NIE STAĆ, na stratę takiego fachowca jak Tomasz Olszewski, który miał wrócić do zespołu i ogarnąć I zespół ale także akademię. Chłopak z ogromna wiedzą, kontaktami, uważam że jest na chwilę obecną w TOP 5 trenerów motoryki w Polsce. za chwilę wypłynie gdzieś w Polsce, bo ofert ma sporo, i kto inny będzie korzystał z jego wiedzy. Pod tym względem klub się nie popisał, i myślę że będzię to drogo zespół kosztowało, tym bardziej że jak mówią sami zawodnicy, nie czują sie dobrze pod tym wzgledem przygotowani, i jeśli teraz dobrze nie przepracują fizycznie czasu do marca, z utrzymania nic nie będzie...

  15. 03.01.18 10:53 Olsztynianin

    Taka mowa trawa, goni w tym mądrale z doszkalania z Dorotowa. Jak Kieres zderzy sie ze slynna olsztynska ściana to inaczej zaśpiewa i będzie spiep...... gdzie pieprz rosnie

  16. 03.01.18 09:54 OKS

    Wylupski nie bedzie trenerem bramkarzy. Pozatym wezcie inne zdjecie trenera On juz w Tychach nie jest ...

       _           
      (_)          
 _ __  ___  _____  
| '_ \| \ \/ / _ \ 
| |_) | |>  < (_) |
| .__/|_/_/\_\___/ 
| |                
|_|                
 

Twitter