Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. Fot. Zbiory portalu sport.egit.pl

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu. Fot. Zbiory portalu sport.egit.pl

Koparka w polu karnym

24.12.17 08:00   Andrzej Bobrowicz   5  

Największym wyzwaniem, przed jakim stanęli organizatorzy Dożynek Centralnych 1978 była budowa stadionu dożynkowego. Od momentu podjęcia decyzji o lokalizacji tego wydarzenia w Olsztynie do samych dożynek minęło zaledwie 8 miesięcy. Z pozoru niewykonalne zadanie stało się faktem i Gospodarz Dożynek, I Sekretarz KC PZPR tow. Edward Gierek, mógł przyjąć hołd ziemi Warmii i Mazur na nowym stadionie.

Stadiony, jakimi Olsztyn wówczas dysponował nie nadawały się do takiego wydarzenia. Najpiękniej położony w Lesie Miejskim, lekkoatletyczny stadion Gwardii, zwany Stadionem Leśnym miał, jak to oceniono, niewłaściwe otoczenie ze zbyt dużą liczbą drzew. Kolejowy stadion Warmii, również przepadł z uwagi na otoczenie. Tym razem brakło w nim osiągnięć PRL. Ogródki działkowe i poniemieckie osiedle willowe nie tworzyły klimatu sukcesów PRL. Pierwszy stadion utrącili specjaliści od bezpieczeństwa, drugi zaś ci od propagandy. Akademicki stadion AZS w Kortowie i stadion rugby klubu sportowego Budowlani w ogóle nie były brane pod uwagę. Akceptację uzyskała lokalizacja najmniej odpowiednia do budowy stadionu.

Wybierając miejsce kierowano się względami propagandy sukcesu. Przy ul. XX-lecia PRL, dokładnie naprzeciw Olsztyńskich Zakładów Opon Samochodowych „Stomil” znajdowała się pusta, zabagniona łączka. Podobno kiedyś w niemieckich czasach miasta w bagnie tym utopiła się krowa jednego z gospodarzy z pobliskiego Ostrzeszewa. Wiadomo było, że zbudowanie tu stadionu będzie niezwykle trudne, ale nie miało to znaczenia. Tym razem wizytujący byli zachwyceni okolicą. Z jednej strony potężny zakład pracy, ledwie 10 lat temu uruchomiony, z drugiej zaś nowoczesne betonowe blokowisko, w którym mieszkają zadowoleni, socjalistyczni robotnicy. Stadion od północy zamykałby również ciąg Parku Czynu Partyjnego, który wysiłkiem ludu pracującego był od kilku lat organizowany. Doszedł też argument sportowy. Tułający się po mieście i goszczeni kątem na stadionie Warmii piłkarze OKS Stomil zyskaliby własny stadion, w dodatku w mateczniku sponsora.

Prace rozpoczęto 4 lutego 1978 r., jeszcze przed oficjalnym powołaniem Komitetu Dożynkowego. Pracami kierował architekt Zbigniew Kurowski, trud budowy przyjęło na siebie Olsztyńskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego. Współpracowano z Mostostalem Płock, Metalplastem Poznań i Energopolem III z Nowego Dworu, który dostarczył na budowę 244 pale, o długości od 6 do 18 metrów, użyte głównie do osadzenia trybuny głównej. Budowę rozpoczęto właśnie od palowania terenu, odrzucając wybieranie przemokniętego gruntu. Kamień węgielny wmurowano w kwietniu 1978 r., przy okazji wizytacji budowy przez premiera Piotra Jaroszewicza. Cały Olsztyn budował swój nowy stadion. Poza 200 zwykłymi robotnikami do pracy zaprzężono wojsko, czynem społecznym budowniczych wspierała w wolnym czasie klasa robotnicza. Ponieważ czasu było mało pracowano non stop, zdarzało się, że liczba jednocześnie pracujących na budowie przekraczała tysiąc osób.

Budowniczy wspominają, że często brakowało czasu na wykonanie rysunków technicznych, więc majstrowie otrzymywali polecenia na podstawie szkicu, narysowanego zwykłym kijem w piasku. Po podpalowaniu terenu stadionu sypano wały ziemne, na których układano nawierzchnię trybun. Szaleńcze tempo i przypadkowość osób na budowie doprowadziły w końcu do tragedii. Podczas budowy zginął jeden z pracowników, co odkryto, kiedy pracujący spychacz wraz z warstwą ziemi wyciągnął ludzką nogę w gumofilcu. Robotnika musiano wcześniej w którymś momencie przysypać. Prace wstrzymano i w środku nocy ściągnięto kierownictwo budowy. Kiedy odkopano ciało przy zasypanym znaleziono butelkę po wódce, jeszcze niedopitą. Sprawę szybko zamknięto, trzeba było przecież wznowić prace. Uznano, że człowiek ten napił się w pracy, zasnął w wykopie, a operator spychacza niczego nieświadomy przysypał śpiącego. Z jednej strony sprawa była jasna z drugiej zaś niewygodna, bo temat alkoholu w miejscu pracy był co najmniej wstydliwy dla kierownictwa budowy.

W czerwcu 1978 r. stadion zaczął nabierać ostatecznych kształtów. Zmorą budowniczych były ustawiczne opady deszczu, które dodatkowo źle wpływały na z natury podmokły grunt. Tymczasem trawę na murawie trzeba było wysiać co najmniej na trzy miesiące przed otwarciem stadionu. 10 czerwca 1978 r. do prac na płycie przystąpiły Zarząd Zieleni Miejskiej i firma Polsport z Gdańska. Mało stabilny grunt pod boiskiem wzmocniono siatką polietylenową. Do legendy przeszło zdarzenie z koparką, która podobno ugrzęzła w jednym z pól karnych piłkarskiego boiska. Ponieważ koszty nie grały roli, maszynę zasypano w podmokłym gruncie i tkwi tam do dziś. Niestety murawa nie udała się budowniczym. Nieszczęśliwie zbudowano ją poniżej poziomu sąsiedniej ulicy, co spowodowało naturalne spływanie dodatkowej wody do niecki stadionu. Po większym deszczu na płycie długo pozostawały kałuże. W przeddzień dożynek a nawet w poranek dożynkowy wojsko specjalnymi kocami osuszało zawilgoconą murawę.

Pierwotnie zaplanowano stadion jako 30-tysięcznik i takie dane o pojemności olsztyńskiego stadionu były podawane przez informatory sportowe jeszcze całe lata. Ostatecznie stadion wybudowano na 20 tysięcy widzów. Na uroczystości dożynkowe jakoś ścisnęło się na trybunach ponoć dodatkowe 5 tysięcy, ale dane są niepewne, nie było jeszcze kołowrotków liczących wchodzących na obiekt. Nie przewidywano trybuny krytej ale w obliczu warunków atmosferycznych w trakcie budowy zdecydowano się na zadaszenie części trybun. Prowizoryczny metalowy dach do dziś przykrywa główną trybunę. O tym, że prace nad trybuną były prowadzone w pośpiechu świadczy fakt, że nie przesłania ona loży honorowej. W deszczową niedzielę dożynkową rozwiązano ten problem w jedyny możliwy sposób, sadzając dygnitarzy powyżej niej w rzędach XVI-XXI, które znajdowały się już pod dachem. Świeżo położony dach zaczął przeciekać już w trakcie uroczystości, nie wszystko udało się pośpiesznie załatać.

Sekretem trybuny głównej były tajne pomieszczenia, zejście do nich zaplanowano bezpośrednio z loży honorowej. Architekci zostali zobowiązani do zachowania milczenia o istnieniu takiego miejsca. Pod trybuną zbudowano kilka luksusowych wnętrz, wyłożonych modrzewiową boazerią i wyposażonych w niedostępne na rynku meble. Przygotowano też małą kuchnię oraz pomieszczenie medyczne, na wypadek udzielenia komuś z oficjeli pomocy medycznej. Co prawda publika wpuszczona na stadion była dokładnie wyselekcjonowana z zaufanych przedstawicieli mas pracujących miast i wsi, ale nie wykluczano możliwości zamachu. Dlatego loża na olsztyńskim stadionie jest tak głęboko wpuszczona w trybunę, aby móc dać szansę choć prowizorycznego skrycia się za betonową ścianą, zanim nastąpiłaby ewakuacja do utajnionych pomieszczeń. Po Dożynkach Centralnych wyposażenie w zagadkowy sposób gdzieś przepadło, a pomieszczenia użytkowane są przez Warmińsko-Mazurski Okręgowy Związek Piłki Nożnej oraz klub piłkarski OKS Stomil.

Ceremonie dożynkowe odbyły się 10 września 1978 r. i było to także oficjalne oddanie stadionu do użytku. Uroczystość wypełniło trzyczęściowe widowisko Orka-Siew-Plon, podczas którego przedstawiono wyselekcjonowane wydarzenia, wybrane z tysiąca lat historii Polski, które odpowiadały aktualnej linii politycznej. I Sekretarz tow. Edward Gierek pofatygował się na mokre boisko, aby odebrać wielki dożynkowy bochen chleba. Program uroczystości ograniczono do minimum, nie wszystkim dane było tego dnia wystąpić przed Gospodarzem Dożynek.

Dożynki Centralne przeminęły a stadion służy piłkarzom do dnia dzisiejszego. Najważniejszymi meczami rozegranymi na tym obiekcie były: finał Pucharu Polski 1989 r. oraz w 1997 r. towarzyski mecz Polska-Litwa. To na nim piłkarze Stomilu podejmowali w latach 1994-2002 swoich rywali w I lidze piłki nożnej. Fani motoryzacji gościli na stadionie przy okazji Rajdu Kormoran, na asfaltowej bieżni finiszowali kolarze Tour De Pologne.

Jak się okazało, zaraz po dożynkach trybuna główna osiadła o kilkanaście centymetrów, ale się ustabilizowała. W 1997 r. ostatecznie zamknięto sektory za bramkami, które po prostu zaczęły się walić. Dziś kibice mogą wchodzić tylko na trybunę krytą, reszta stadionu jest zamknięta. Nowy stadion dla Olsztyna jest koniecznością. Oby wykonano go lepiej niż dożynkowego poprzednika.

Andrzej Bobrowicz

Tagi: stadion Stomilu

Komentarze

  1. 04.01.18 22:18 budowniczy

    Orka-siew i plon to do tej pory odbywa się na tej płycie .Szkoda, że plon coraz słabszy.

  2. 03.01.18 02:56 roben

    Co robi ten prezydencik dla sportu i olszytyniaków??? Gdzie stadion nowy? Nowy stadion, nowy prezydent - hasło na ten rok

  3. 26.12.17 11:02 Tajny agent

    Panie Bobrowicz? Od jutra zaczynam szukac tych tajnych wejść. Może tam ukryta jest bursztynowa komnata.Jestem ciekawy jakie bajki opowiada Pan oprowadzajac turystów po Olsztynie.Lepiej zacznij pisać kryminaly.

  4. 25.12.17 17:49 Mikołajek

    Koparka będzie doskonałym eksponatem podczas otwarcia nowego stadionu.Uruchomi ją Prezydent Miasta i pojedzie pod ratusz.A tak na serio to prymaaprylis jest 1 kwietnia.

  5. 24.12.17 18:11 ta

    "Do legendy przeszło zdarzenie z koparką, która podobno ugrzęzła w jednym z pól karnych piłkarskiego boiska. Ponieważ koszty nie grały roli, maszynę zasypano w podmokłym gruncie i tkwi tam do dziś." szacunek za cały tekst, ale tu totalna pomyłka a wystarczy zasięgnąć informacji u projektanta stadionu

                  _ 
                 (_)
  __ _  ___ _ __  _ 
 / _` |/ _ \ '_ \| |
| (_| |  __/ |_) | |
 \__, |\___| .__/|_|
  __/ |    | |      
 |___/     |_|      
 

Najnowsze artykuły

Twitter