Tomasz Asensky. Fot. Paweł Piekutowski / sport.egit.pl

Tomasz Asensky. Fot. Paweł Piekutowski / sport.egit.pl

Asensky: Gratuluję chłopakom, którzy oddali serducho na boisku

04.11.17 13:19   kyn   5  

Stomil Olsztyn wygrał 3:1 w w Mielcu z miejscową Stalą. Po meczu rozmawialiśmy z trenerem olsztyńskiego zespołu Tomaszem Asenskim.

- Stomil wygrał 3:1 ze Stalą Mielec. W końcu udało się wygrać na wyjeździe.

- Skomentuję to w kilku słowach - wygraliśmy i bardzo się z tego cieszę. Był to ciężki mecz, jak każdy na wyjeździe, ale fajnie, że w tej ostatniej możliwej, wyjazdowej konfrontacji udało nam się udowodnić, że potrafimy wygrać taki trudny mecz.

- W tym spotkaniu Stomil w końcu zagrał konsekwentnie, mimo, że zaczęło się jak prawie zawsze.

- To był zwariowany mecz. W takim samym sensie, jak zwariowana podróż i błądzenie w dniu meczu po Mielcu z dojazdem do stadionu i spóźnienie. Wszystko wyszło na dobre i jesteśmy teraz szczęśliwi. Gratuluję chłopakom, którzy oddali serducho na boisku i można powiedzieć, że je przekopali.

- Gdy pierwza połowa kończyła się wynikiem 2:1 dla Stomilu, nie miał pan wątpliwości, że skończy się jak w poprzednich spotkaniach, jak choćby w Sosnowcu?

- Myślałem jak wszystko poustawiać, bo mieliśmy wymuszoną zmianę, jedną, drugą z Tanczykiem na skutek parametrów wzrostowych, gdzie przeciwnik straszył nas stałymi fragmentami, Musieliśmy zrobić zmianę taktyczna wprowadzając Sołowieja i przerwa pomogła w uporządkowaniu tego wszystkiego, najpierw na papierze, a potem by przełożyć to na boisko.

- Co z zawodnikami? Biedrzycki złapał jakiś uraz, a Tanczyk jest zdrowy?

- Wiktor Biedrzycki ma uraz nadciągnięcia łydki lub uraz, który zdiagnozuje dopiero USG. Możliwe, że jest to jakieś naderwanie włókienek w mięśniu. Tanczyk jest w pełni zdrowy, ale musiałem go zmienić, mimo, że rozgrywał dobre zawody, bo gdy Wiktor opuścił boisko, tego wzrostu zaczęło nam brakować. Rywal bardzo dobrze wykonywał stałe fragmenty i żeby się przed tym wybronić, musiałem zdjąć Tanczyka. To była zmiana taktyczna.

- Stomil mógł wyżej prowadzić już wcześniej. Czego zabrakło?

- Nawierzchnia była dość mokra i ten kontakt przyjęcia zmęczona nogą w ataku i szybkie działania powodowały, że minimalnie nieprecyzyjnie piłkarze obchodzili się z piłką i tracili możliwość oddania czystego strzału, czy mijania bramkarza. Szanujemy to, że wygraliśmy w wymiarze 3:1, a musimy pamiętać, że mogliśmy te bramki też stracić. Zawsze mówię, że ten, który jest skuteczniejszy, ten wygrywa. Dziś my byliśmy bardziej skuteczni i wygraliśmy.

- Stal zaskoczyła pana czymś w tym meczu, czy może było tak, jak rozpracował pan rywala w analizie?

- Zagrali tak, jak widziałem we wcześniejszych meczach. Wiedziałem, że jest to zespół agresywny, zorientowany na "drugą piłkę", ale tez z jakością, bo nie są to piłkarze, którzy kopaliby do przodu. Chociażby Janota, czy Grodzicki, który dawał spokój w tyłach. Nie był to łatwy przeciwnik. Powiedziałem zawodnikom, że jeśli oni bazują na cechach wolicjonalnych, na zbieraniu drugich piłek, to my musimy i druga i trzecią i czwartą, być od nich bardziej zaangażowani w grę i zdeterminowani. Piłkarze potwierdzili to dzisiaj, mimo tej podróży z przygodami w temperaturze 35 stopni kilka godzin, nocny posiłek. To na pewno mogło mieć jakiś oddźwięk jeżeli chodzi o wytrzymałość. Nawet Lecha gdzieś w obie nogi złapał skurcz w końcówce. Tłukliśmy się 14 godzin autobusem w takich warunkach, więc nie było to komfortowe.

- Niestety tu ciśnie się na usta przekorne pytanie. Gdy mieliście idealne warunki, w meczach nie wychodziło, więc może lepiej tak niekomfortowo? Większa mobilizacja wśród zawodników?

- Piłka jest przewrotna, nie ma reguły w niczym. Można zadbać o wszystko jak najbardziej starannie i wszystkiego dopilnować, a czasami brak szczęścia, niedyspozycja dnia, albo w podświadomości nie do końca zaangażowanie, czy jakieś błędne dobranie taktyki w niektórych meczach powodują, że się nie wygrywa. Czasami pojedzie się przysłowiowym pekaesem na mecz i można wygrać. Przewrotność w piłce.

- Przed wami cztery mecze domowe. Statystycznie to wielka szansa na podreperowanie bilansu punktowego.

- Na pewno na to liczymy. Chcieliśmy przede wszystkim w ostatniej szansie na wyjeździe udowodnić i sobie i kibicom, że potrafimy to zrobić i wygrać. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi. teraz odetchniemy dwa dni, bo tyle piłkarze dostaną wolnego i musimy koncentrować się na meczach, które nas czekają. Będą to ciężkie mecze, bo nie jesteśmy krezusami futbolu na tyle, żebyśmy dyktowali warunki, nawet grając u siebie. Punkty zawsze ciężko wyszarpywaliśmy, może nieraz te zwycięstwa były bardziej przekonujące, ale ci, co byli na meczach wiedzą, że każdy mecz mógł obrócić się w drugą stronę. Skoncentrujemy się jak najbardziej i chcemy jak największy dorobek punktowych z tych czterech spotkań zgromadzić. Ile to będzie, to dziś nie jest w stanie nikt odpowiedzieć. Na pewno będziemy grali w każdym meczu o pełna pulę.

- O ile te trzy mecze z Chrobrym, Chojniczanka i Bytovia są już ustalone, to czy wiadomo kiedy rozegracie mecz z Wigrami?

- Myśmy poprzesuwali terminy swoich meczów, żeby pomiędzy wcisnąć mecz z Wigrami, ale niestety PZPN nie przychylił się do tego i w ten termin sugerowany przez nas wcisnął mecz później przełożony na skutek powołań Ruchu z Wigrami i ten termin nam wypadł. Zaproponowaliśmy kolejny, pierwszą środę zaraz po zakończeniu rozgrywek, kiedy jeszcze są rundy rewanżowe pucharów. O ile warunki będą na tyle dobre, a myślę, że mróz jeszcze nie ściśnie za mocno i nie będzie tak obfitych opadów, to jest szansa, że ten mecz rozegramy. Po części tez ustalaliśmy takie godziny meczów, żeby odstęp między meczami był jak najdłuższy. teraz musimy się zastanowić nad tym, czy ma to sens, czy nie zmienić meczu z Chojniczanka na godzinę wcześniejszą, bo w tym tygodniu poprzedzającym na pewno już nie będziemy grali z Wigrami.

- Zmienił pan wyjściową jedenastkę, zabrakło Sołowieja, który był pewnym punktem na pół-prawym stoperze i cofnął pan Ziemanna znów do obrony.

- Jeżeli traci się w ostatnich dwóch meczach osiem bramek, to trzeba się nad tym głęboko zastanowić, szukać przyczyny i ewentualnego rozwiązania. To miało tez pokazać, że w tej drużynie nie ma ludzi nietykalnych i jeśli ktoś ma słabszą dyspozycje w danym okresie, to należy się zastanowić i skorzystać z alternatywy. Gamakow wypadł dobrze w meczu z Odrą Opole, grając z kolei z Sołowiejem w parze i na taki wariant się zdecydowałem, ale zostawiając sobie Sołowieja w odwodzie. Nie taki miałem plan na ten mecz, chciałem zaskoczyć ofensywnie i utrzymywać prowadzenie i wtedy reagować Sołowiejem, czy Karankiewiczem. Aczkolwiek życie pokazało, że straciliśmy bramkę i musieliśmy to odrabiać. Wdrożony został jednak ten plan pierwotny i udało się.

- W końcu wrócił Tanczyk i rozegrał, tak jak pan powiedział, dobre spotkanie. Widać było tę różnicę na skrzydłach?

- Ten mecz pokazuje to, że po raz pierwszy, oprócz Abbotta, mieliśmy wszystkich piłkarzy do dyspozycji. Nie zdarzyło się jeszcze w żadnej kolejce, że pełna kadra była do mojej dyspozycji, bo albo brakowało Siemaszki, albo Ramireza czy brakowało Gamakowa i to zestawienie gdzieś rozmijało się z założeniami. Tym razem mieliśmy pełen komfort, mogliśmy przebierać. Z Abbotta już do końca roku na pewno nie skorzystamy, co będzie z nim dalej, to nie wiem. To pokazuje, ze gdy jesteśmy wszyscy, to potrafimy wygrać i na wyjeździe.

- Pańskie przewidywania przedmeczowe jednak się spełniły. Ciśnienie, i z pana i zespołu, zeszło?

- To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Ja przed każdym meczem liczyłem, że się przełamiemy. W każdym czegoś zabrakło. Nieraz jakości piłkarskiej, nieraz szczęścia, może zaangażowania, nieraz były błędy taktyczne, czy zestawienie personalne na dany mecz, ale nigdy nie kalkulowałem, że możemy nie wygrać meczu. Wychodząc na spotkanie zawsze wiedziałem, że chcę wygrać mecz. Widać, że ciśnienie z nas spadło, bo wyjeżdżając spod stadionu, zupełnie bez wspomagania, grupa dorosłych ludzi potrafi śpiewać.

Tagi: Stomil Olsztyn Tomasz Asensky Stal Mielec

Komentarze

  1. 12.11.17 18:51 zoltar

    ODEJDŹ MIERNOTO

  2. 04.11.17 22:34 xyz

    Lech the best!!! Legenda!!!

  3. 04.11.17 22:20 Maks

    BRAWO!!!

  4. 04.11.17 15:02 mateusz

    Najlepsi zawodnicy meczu to: Ramirez, Lech i Skiba.

  5. 04.11.17 08:20 romik

    nareszcie

            _          
           | |         
  __ _  ___| | ___   _ 
 / _` |/ _ \ |/ / | | |
| (_| |  __/   <| |_| |
 \__, |\___|_|\_\\__,_|
    | |                
    |_|                
 

Twitter