Agnieszka Mazuro. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Agnieszka Mazuro. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Mazuro: Koszykówka zawsze była moją pasją

09.10.17 08:26   kyn   4  

Po meczu KKS-u Olsztyn z SMS-em PZKosz rozmawialiśmy z Agnieszką Mazuro, która po 15 latach przerwy wróciła na koszykarskie parkiety.

- Pewnie parę razy słyszała pani to pytanie, ale jak to się stało, że wróciła pani do ligowego grania?

- Cały czas, przez te 15 lat, w których nie było mnie na parkietach, ruszałam się, spotykałam z ludźmi, którzy mają swój zespół. Dzięki temu, że swoją koszykarską przygodę zaczęła nasza córka, to wróciliśmy do KKS-u. W tym roku sprawy kadrowe posypały się w kubie i Tomek (Sztąberski-red.) zapytał mnie któregoś dnia, czy nie chciałabym spróbować i wrócić, bo wiedział, że cały czas jestem w trybie sportowym. Stwierdziłam, że jeśli dam radę, jeśli będę miała siły, to czemu nie. Koszykówka zawsze była moją pasją i powiedziałam, że mogę spróbować. Pojechałam na obóz i wydaje mi się, że dałam radę. Trenerzy też pozytywnie się na to zapatrywali i byli zadowoleni. Próbujemy dalej.

- Trener Sztąberski był bardzo zadowolony. Przede wszystkim z tego, jak podchodzi pani do pracy i zaangażowania.

- Zawsze, gdy się czegoś podejmowałam, podchodziłam do tego na sto procent. Nie ma, że coś boli, muszę wywiązać się do końca. Zawsze byłam takiego zdania.

- Czytałem, że nie obiecuje sobie pani za dużo na boisku, szczególnie pod względem wytrzymałości. Nie ma pani siły na 40 minut. Co chciałaby pani wnieść do KKS-u?

- Wiadomo, że potrzebne są zmienniczki i jeśli będę mogła w jakikolwiek sposób, w jakimkolwiek wymiarze czasu pomóc dziewczynom na boisku, to chcę to robić. Chcę mieć także radość z grania i z koszykówki cały czas.

- Na treningach stresu nie ma. Czy jednak czuje pani jeszcze stres przed meczami?

- Nie wiedziałam czego się spodziewać po meczach, byłam dość niecierpliwa i czekałam już na mecze. Chciałam zobaczyć, jak to będzie po tylu latach zagrać ligowy mecz. Stresu jako takiego nie było.

- Jakie to uczycie po tylu latach zagrać przed własną publicznością?

- Bardzo miło! Na trybunach były moje dzieci oraz mąż. Córka specjalnie dla mnie przygotowała baner, aż łezka mi się zakręciła. Super uczucie. Było sporo osób na trybunach i wiem, że niektórzy przyszli specjalnie zobaczyć jak zagram.

- Powrót udany, bo spotkanie z SMS-em PZKosz zakończyło się zwycięstwem.

- Było trochę chaosu w naszej grze, ale wygrałyśmy i to jest najważniejsze. Byłyśmy bardziej charakterne i więcej serca włożyliśmy w to spotkanie.

- Czego spodziewacie się po tym sezonie?

- KKS jest teraz inną drużyną i będzie grał zupełnie inaczej, niż w zeszłym sezonie. Na pewno będziemy nastawione na walkę i zobaczymy. Nie musimy, ale chcemy i na pewno na parkiecie oddamy serducho. Tak naprawdę, to stać nas na wszystko i będziemy się bardzo starały. Wszystkie dziewczyny sa bardzo zaangażowane, wszystkie chcą i mam nadzieję, że będzie dobrze.

- Gdy przygotowuje się pani z młodymi zawodniczkami, widzi pani jakieś zmiany w technice, taktyce?

- Tak bardzo nie. Najbardziej odczułam zmianę rozmiaru piłki, bo wcześniej grałyśmy męskimi piłkami. Na samym boisku nic się za bardzo nie zmieniło, ale zmienił się okres przygotowawczy. Więcej jest ćwiczeń stabilizacyjnych, których kiedyś raczej nie było.

- Trener Sztąberski często podkreśla, że kobieca koszykówka to bardzo chimeryczna dyscyplina. Jak pani do tego podchodzi ze swoim doświadczeniem, boiskowym i życiowym?

- (śmiech-red.) To chyba nie tylko koszykówka, każdy kobiecy sport jest taki nieprzewidywalny. Nie wiadomo co się wydarzy. Jesteśmy kobietami i taka jest nasza natura.

- Gdy obserwuje pani te wszystkie nowe trendy w sporcie, bycie fit, diety i dążenie do doskonałości, to jak odnosi pani to do tego, co wy robiłyście jako młode dziewczyny?

- Dla mnie jest to jednak za bardzo przekoloryzowane. Co chwilę wchodzą jakieś nowości, tamto jednak nie było zdrowe, teraz zdrowe jest co innego i brakuje chyba czasami w tym wszystkim zdrowego rozsądku. Trzeba mieć swoją głowę i w ten sposób do tego podchodzę. Trzeba prowadzić się zdrowo na swój sposób, bo tylko my wiemy najlepiej, na co nasz organizm reaguje.

- Planuje pani rozegranie iluś meczów, czy może iluś sezonów w KKS-ie?

- Nie, na razie spokojnie. Zobaczymy na ile pozwoli zdrowie i będę się tym bawiła.

Tagi: KKS Olsztyn Agnieszka Mazuro

Komentarze

  1. 15.10.17 14:49 ozos

    Brak szacunku to by było jakby rozmawiali na Ty, chociaż nie są... Zobacz sobie pierwszy lepszy wywiad gdzie indziej np. tutaj: http://katowickisport.pl/pilka-nozna,rozmowa-sportu-z-jerzym-gorgoniem-legendarnym-obronca,artykul,820666,1,12443.html . Tutaj też Leszek Błażyński nie ma szacunku do Jerzego Gorgonia? Chociaż zwraca się do niego na pan i napisał z małej litery? Przywalić do Kynia to jesteś pierwszy...

  2. 15.10.17 11:18 @ozos

    Szacunek, mówi ci to coś?

  3. 15.10.17 00:50 ozos

    A słowo pani to jakaś nazwa własna, a może to list miłosny?

  4. 15.10.17 00:33 XOX

    Redaktorze od siedmiu boleści, a "PANI" to już nie możesz wydukać z wielkiej litery?

                    
                    
 _   _  ___ _______ 
| | | |/ _ \_  / _ \
| |_| | (_) / /  __/
 \__,_|\___/___\___|
                    
                    
 

Twitter