Zdjęcie jest ilustracja do tekstu. Fot. sport.egit.pl

Zdjęcie jest ilustracja do tekstu. Fot. sport.egit.pl

"Znani nie tylko w Olsztynie": Ewa Brodnicka

19.09.17 15:01   em   2  

Znana polska bokserka zawodowa Ewa Brodnicka w poprzednim tygodniu gościła w Olsztynie. Przeprowadziliśmy z mistrzynią rozmowę z serii "Znani nie tylko w Olsztynie".

- Nasze rozmowy z serii "Znani nie tylko w Olsztynie" zawsze zaczynamy tak samo. Wracamy do początków i dlatego zapytam jak zaczęła pani trenować boks?

- Nie chcę już wracać do samych początków, ale to był... przypadek. Uprawiałem wiele sportów drużynowych oraz indywidualne. Wychowałam się wśród chłopaków, mam predyspozycje, nie tylko fizyczne, a także psychiczne, to właśnie dlatego znalazłam się w boksie.

- Była pani skazana na sport, bo rodzice byli nauczycielami wychowania fizycznego.

- Tak. Uwielbiałam sport od samego początku. Rodzice zabierali mnie na przeróżne zawody. Wychowałam się w domu, gdzie ten sport był bardzo istotną i ważną sprawą. Zaczęłam od boksu amatorskiego, później był kickboxing i w końcu zdecydowałam się przejść do bosku zawodowego. Nie miałam zielonego pojęcia jak to wyglądało od kuchni. Nie było łatwo, bo rzadko kto chciał otwierać drzwi dla boksu kobiecego. Ludzie chcieli nas oglądać, ale promotorzy obecni na rynku nie chcieli promować kobiecego boksu. Miałam to szczęście, że na swojej drodze poznałam obecnego mojego promotora-menadżera z Tymex Boxing Promotion. Był bardzo otwarty na boks kobiet, gdyby nie on, to pewnie byśmy teraz nie rozmawiali ze sobą.

- W 2014 roku mówiła pani, że nie opłaca się kobiecie walczyć boksie zawodowym. Coś się zmieniło po trzech latach?

- Do swojej pierwszej walki musiałam dołożyć od siebie, a i jeszcze pożyczyć pieniądze od mojej przyjaciółki. Po drugiej też byłam na minusie. Tak dopiero po roku wyszłam na zero i dopiero później zaczęłam z tego zarabiać drobne pieniądze. Jeżeli ktoś myśli, że można się z tych walk dorobić, to nie jest tak kolorowo.

- Pamięta pani swoją pierwszą walkę?

- W Pionkach walczyłam z dość ciężką rywalką (Pasa Malagic - red.), która była uczestniczką mistrzostw świata w boksie amatorskim. Było trochę stresu, pierwszy raz walczyłam w małych rękawicach, bez kasku. Przeskok niesamowity, do tego inna publika, telewizja. Niesamowite emocje były, bo każdy na mnie liczył.

- Najważniejsza walka to z Bośniaczką Irmą Adler, po której pojawił się tytuł mistrzyni świata federacji WBO?

- Zdecydowanie jeżeli chodzi o aspekt sportowy. Wiele poprawiłam i przez ekspertów była dobrze oceniona. Sportowo też była ważna ta, po której pojawiło się mistrzostwo Europy (Elfi Philips - red.).

- A najtrudniejsza? Ta ostatnia z Viviane Obenauf z Brazylii?

- Rzeczywiście ta walka była trudna z kilku powodów. Jestem pięściarską, która lubi przygotowywać się pod konkretną rywalkę. Nową rywalkę poznałam na 2-3 dni przed walką. Nie byłam na nią przygotowana w całym cyklu treningowym. Ona szykowała się do gali, ale do innej, która miała się odbyć tydzień później. Nie wiedząc o tym, że będzie ze mną walczyć napisała do mnie, czy bym z nią powalczyła. Odmówiłam, bo przecież miałam swoją walkę. Moja rywalka nie dostała wizy stąd doszło do zmiany. Na Polsat Boxing Night wybiera się rękawice mocno panczerskie. To są małe rękawice i ciosy są bardziej odczuwalne.

- A w jakich kategoriach określać walkę z Ewą Piątkowską? Było to dwa lata temu, a echa tej walki cały czas się pojawiają.

- Jak dla mnie to nie ma o czym mówić. Wygrałam. Jestem otwarta na rewanż, ale musi zostać spełnionych kilka warunków. Walcząc dwa lata temu to ja spełniłam wszystkie jej warunki. Walczyłyśmy osiem rund, a nie dziesięć. Walczyłam w jej rękawicach, które przyniosła z domu, a nie w tych, które przygotował organizator. Walczyłam w wadze, którą ona ustaliła. Teraz walka oczywiście musi mi się opłacić finansowo, ale teraz to ja wybieram sobie rękawice, ja ustalam wagę i walczymy 10 rund. To jej bardziej zależy na rewanżu. Zróbmy to, ale na moim zasadach. Wcześniej mi zależało bardziej na tej walce, więc się na wszystko zgodziłam. Co to za różnica, żeby mieć ten jeden kilogram mniej, czy walczyć w innych rękawicach. Dałam się wtedy bardziej osłabić, bo jestem wydolnościowcem, a skrócono mi rundy. Jestem bardziej technikiem, a nie panczerką, a dali mi rękawice dla panczera. Ja bym wolała w mniejszej wadze, a ona w cięższej, żeby być silniejsza.

- Kiedy następna walka?

- Mam nadzieję, że pod koniec roku. Chciałabym żeby to była walka o pas, a jak nie, to inna również emocjonująca. Nic więcej w tym momencie nie mogę powiedzieć.

- Obecnie Polsce MMA jest bardziej popularne od boksu. Nie kusi zmiana dyscypliny?

- Mam 33 lata i absolutnie nie zamierzam tego robić. Mam swoje ambicje, a nie chce wychodzić do klatki, nie mając doświadczenia w walce w parterze i przegrywać pojedynki z "ogórkami". Dorwałaby mnie zawodniczka, która trenowała judo i koniec. Nie mam potrzeby rzucać się na kasę.

- Myśli już pani co po zakończeniu kariery bokserskiej?

- Bardzo bym chciała sprawdzić się jako dziennikarka. Ruszył projekt Magazynu Sportów Walki - Fighters. Puszczamy go na żywo w social media. W przyszłości myślę o otworzeniu swojego klubu bokserskiego.

Tagi: Znani nie tylko w Olsztynie Ewa Brodnicka

Komentarze

  1. 23.09.17 16:11 >.<

    "Uprawiałem wiele sportów " to facet jest?

  2. 21.09.17 08:02 gh

    Zwykla wiesniara i nie zadna mistrzyni

      _          _ 
     (_)        (_)
  ___ ___      ___ 
 / __| \ \ /\ / / |
| (__| |\ V  V /| |
 \___|_| \_/\_/ |_|
                   
                   
 

Twitter