Wiktor Biedrzycki. Fot. sport.egit.pl

Wiktor Biedrzycki. Fot. sport.egit.pl

W. Biedrzycki: W pierwszej połowie nasza gra wyglądała średnio

03.09.17 00:16   kyn   2  

Stomil Olsztyn wygrał 2:1 z Górnikiem Łęczna. Po meczu rozmawialiśmy z powracającym po pauzie za żółte kartki Wiktorem Biedrzyckim.

- Po pierwszej połowie olsztyński zespół przegrywał, ale ostatecznie udało się zdobyć trzy punkty.

- To były dwie różne połowy. W pierwszej wyszliśmy po raz pierwszy w nowym ustawieniu, plus nowy zawodnik (Dani Ramirez - red.) i średnio nam to wychodziło. W przerwie powiedzieliśmy sobie parę ostrych słów, zmieniliśmy ustawienie i pokazaliśmy inne oblicze. Łęczna, tak naprawdę, nie wyprowadziła żadnego kontrataku, a my próbowaliśmy. Sędzia gwizdnął faul na mnie w poru karnym. Trzeba się tylko cieszyć, że Artur (Siemaszko - red.) to pewnie wykorzystał. Później byłą ładna akcja Piotrka Głowackiego i Włodek (Tanczyk - red.) strzelił do pustaka.

- Bramkarz Górnika Sergiusz Prusak uderzył cię pięścią? 

- Tak. Skoczyłem do głowy, nie wiem czy bramkarz przeciwnej drużyny trafił najpierw w piłkę, ale w głowę pięścią też na pewno mnie trafił.

- Górnik nie zagroził wam z akcji, wszystko przerywaliście, ale strzał Łukasza Tymińskiego z rzutu wolnego, to stadiony świata.

- To prawda. Bardzo ciężki strzał do obrony, z poślizgiem, od słupka, a to dla bramkarza najgorszy strzał. Bardzo ładna bramka.

- Wspominałeś już o tym odmiennym ustawieniu. Po raz pierwszy wyszedłeś jako jedyny defensywny pomocnik. Cała ciężka, czarna robota była na twojej głowie.

- W pierwszej połowie było bardzo dużo biegania. Powtórzę, pierwszy raz zagraliśmy w takim ustawieniu, a w Stomilu Dani (Ramirez - red.) debiutował. Komunikacja z nim też jest jeszcze średnia i wyglądało to tak, jak wyglądało. Na szczęście w drugiej połowie wpadliśmy na inny pomysł, zmienione ustawienie i "zapaliło".

- Bardzo ci przeszkadzało to, że na "szóstce" byleś tym razem sam?

- Na pewno. Lepiej się gra, gdy ma się kolegę koło siebie, gdy współpracuje się w destrukcji. W defensywie jest ciężej, ale na pewno w ofensywie więcej możemy zrobić. Dwa różne oblicza, aspekty i z dwóch stron można na to spojrzeć.

- Widać, że Hiszpan możliwości piłkarskie ma spore, nawet na takiej ciężkiej nawierzchni.

- Na pewno pochodzenie zobowiązuje do techniki (śmiech - red.). Widać, że lewa noga bardzo dobrze ułożona, przerzut, spokój. Na pewno nam się przyda.

- Zdradź nam troszkę kulisy waszej współpracy. Dani uczy się polskich zwrotów, komunikujecie się po angielsku, czy może wy poznaliście jakieś hiszpańskie zwroty?

- Bardziej po angielsku. Po hiszpańsku niestety nic. Dani może nie mówi biegle po angielsku, ale te podstawowe zwroty zna i polski piłkarski slang już kojarzy.

- Przed wami wyjazdowe spotkanie z Pogonią Siedlce. Mamy tu dwa aspekty. Przełożenie formy na wyjazd, chociażby tak, jak w meczu w Grudziądzu i spotkanie przeciwko byłym kolegom z klubu i byłemu trenerowi.

- To będzie dla nas dodatkowy smaczek, że gramy z naszym byłym szkoleniowcem Adamem Łopatko. Zarówno dla nas, jak i dla niego, to będzie bardzo ważne spotkanie. Obydwa zespoły będą grały o pełną pulę i zapowiada się bardzo ciekawy mecz. Staramy się podchodzić do tego meczu, jak do każdego spotkania, ale ten dodatkowy smaczek będzie. Na pewno będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony.

- Nie będzie takiej chęci utarcia nosa trenerowi Łopatce i kolegom?

- Oczywiście, że będziemy grali o trzy punkty i zrobimy wszystko, by wreszcie przywieźć z wyjazdu komplet.

Tagi: Stomil Olsztyn Górnik Łęczna Wiktor Biedrzycki

Komentarze

  1. 03.09.17 14:22 kowal 13

    Chyba tylko Ty i ja tak uwazamy

  2. 03.09.17 13:20 obiektywny

    Człowieku karny był z kapelusza !!!

      _           
     (_)          
  ___ _ _ __ ___  
 / __| | '__/ _ \ 
| (__| | | | (_) |
 \___|_|_|  \___/ 
                  
                  
 

Twitter