Adrian Karankiewicz. Fot. sport.egit.pl

Adrian Karankiewicz. Fot. sport.egit.pl

Karankiewicz: Z meczu na mecz będzie coraz lepiej

12.08.17 00:27   kyn   2  

Po meczu Stomil Olsztyn - Podbeskidzie Bielsko-Biała rozmawialiśmy z zawodnikiem olsztyńskiego klubu Adrianem Karankiewiczem.

- Trzeci mecz a ty zdobyłeś drugą bramkę, i ponownie po strzale głową. Pod tym względem notujesz świetny start w Stomilu.

- Dziękuję bardzo. Duża zasługa w tym jednak Grzegorza Lecha, który te piłki fenomenalnie zagrywa. Ja tylko znajduję się w odpowiednim miejscu i dostawiam głowę.

- Bramkarz gości próbował sprytnie ukryć piłkę pod ręką przy słupku, żeby sędzia nie widział, że jednak przekroczyła linię.

- Tak, dokładnie. Byłem jednak blisko i byłem pewny, że piłka była w siatce i czekałem tylko na reakcję sędziego. Na szczęście uznał bramkę i jestem bardzo zadowolony.

- W meczu z Podbeskidziem wystąpiłeś na pozycji defensywnego pomocnika i widać było, że wniosłeś więcej spokoju w poczynania obronne zespołu, grając na tej pozycji.

- Powiem tak - może i troszkę spokoju wniosłem, ale nie jestem też do końca zadowolony, bo jednak przyszedłem do Stomilu trochę później i tak naprawdę ten okres przygotowawczy miałem skrócony. Muszę się przyznać, że trochę mi brakowało sił, co było widać, ale na pewno z czasem będzie coraz lepiej.

- Defensywny pomocnik musi jednak biegać więcej niż środkowy obrońca.

- Zdecydowanie więcej, ale gdy mieliśmy testy wydolnościowe, to wyniki miałem zawsze bardzo dobre i słynąłem z tego, że moja kondycja jest zawsze dobra i zawsze byłem dobrze przygotowany i liczę na to, że teraz w Stomilu będzie tylko lepiej. Musi być, bo każdy dzień, każdy trening jest na moja korzyść.

- W końcówce łapały cię skurcze i Piotrek Głowacki musiał ci pomagać.

- Bardzo rzadko, nie pamiętam kiedy łapały mnie skurcze i sam byłem zdziwiony i nie wiedziałem jak zareagować. Było dosyć gorąco, przychodząc później do zespołu człowiek chce szybko nadrobić zaległości i więcej pracuje i to zmęczenie przyszło. Tak jak powiedziałem wcześniej - czas będzie moim sprzymierzeńcem i będzie działał na moja korzyść. Z meczu na mecz będę coraz bardziej świeży i będę wyglądał coraz lepiej pod względem motorycznym.

- Co takiego się stało, że zagraliście dynamicznie, z zębem i przede wszystkim odważnie z przodu?

- Na pewno zaważył też atut własnego boiska, nie ma co ukrywać. Kibice wspaniale nas dopingowali, a my się odwdzięczyliśmy dobrą grą i zaangażowaniem. Daliśmy z siebie tyle na ile było nas stać i cieszymy się z trzech punktów.

- Taki Stomil chcielibyśmy oglądać zawsze. Czy jest taka możliwość?

- Powiem więcej. Nie tylko jest taka możliwość, ale pewnie tak będzie. Na to liczymy, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Wierzymy w swoje umiejętności, mamy dobry zespół, mamy fajną atmosferę i zwycięstwa przyjdą regularnie z czasem.

- Jako środkowy obrońca zastąpił cię Łukasz Sołowiej. Wszedł do drużyny z marszu. Jak ocenisz to zastępstwo?

- Zastąpił mnie bardzo dobrze, ale trzeba wyraźnie powiedzieć, że w poprzednim klubie regularnie trenował, grał sparingi i nie było to tak, że wszedł z marszu. Przyszedł do Stomilu przygotowany, wniósł dużo spokoju i było widać jego doświadczenie. Moim zdaniem bardzo dobry występ Łukasza Sołowieja.

- Przed wami kolejny wyjazd, tym razem do spadkowicza z Ekstraklasy. Jest szansa na zdobycie pierwszych wyjazdowych punktów.

- Znamy swoją wartość i uważam, że z kim byśmy nie grali, to wszędzie jest szansa, żeby wywieźć trzy punkty, bo ta liga jest bardzo wyrównana i rządzi się swoimi prawami. Liczy się dyspozycja dnia. Nie ma w niej takiego zespołu, do którego jechalibyśmy z góry w roli przegranego. Na pewno każdy mecz jest inny, na pewno zespół z ostatniego miejsca w tabeli może wygrać z tym pierwszym. Zaangażowanie i trochę szczęścia. Te dwa pierwsze mecze przegraliśmy, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy spokojnie wywieźć korzystniejszy rezultat.

- Zarówno trener Asensky, jak i wy w wywiadach, powtarzaliście, że czas pracuje na wasza korzyść. Banał na odczepnego, ale okazało się, że jednak ten czas na korzyść Stomilu zapracował.

- To prawda. Wielu zawodników doszło do drużyny w ostatniej chwili i naprawdę ciężko jest z marszu uzyskać dobre zgranie, nie znając kolegów. Wiadomo, że każdy indywidualnie potrafi grac w piłkę i trzeba było to jakoś połączyć i pokazać jakość. Nie jest tak, że ktoś przychodzi parę dni przed ligą i będzie to wszystko dobrze funkcjonowało. Zgadzam się z tym, że czas pracuje na naszą korzyść, bo z każdym dniem bardziej się zgrywamy, lepiej rozumiemy i to przynosi efekt.

Tagi: Stomil Olsztyn Podbeskidzie Bielsko-Biała Adrian Karankiewicz

Komentarze

  1. 14.08.17 10:20 Nowy Stadion dla Olsztyna!

    Adi liczymy na 3 pkt w piatek!

  2. 12.08.17 21:06 <

    Czarni Olecko pozdrawiaja Adriana

             _      
            (_)     
  __ _  __ _ _  ___ 
 / _` |/ _` | |/ _ \
| (_| | (_| | |  __/
 \__, |\__,_| |\___|
  __/ |    _/ |     
 |___/    |__/      
 

Twitter