Małgorzata Piotrak. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Małgorzata Piotrak. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Piotrak: Szkoda, że nie jestem facetem!

04.06.16 23:35   em   4  

Piłkarki KKP Stomil Visacom Olsztyn w sezonie 2015/2016 zajęły najwyższe miejsce w historii klubu. M.in. o tym porozmawialiśmy z jedną z najbardziej doświadczonych zawodniczek - Małgorzatą Piotrak.

- Za Wami drugi sezon w I lidze kobiet. Zajęłyście piąte miejsce z dorobkiem 24 punktów. Jak ocenisz ten sezon? 

- Bardzo dobrze, zajęłyśmy najlepsze miejsce w historii klubu. Cieszymy się z tego miejsca, dla nas to spory sukces. Naszym założeniem przed ligą było spokojnie utrzymanie się, a potem walka o jak najwyższe miejsce. Po cichu liczyłyśmy na czwarte miejsce, ale na przeszkodzie stanęły kontuzje. 

- Co ciekawe, nie zanotowałyście w tym oraz w poprzednim sezonie remisu. Nie lubicie kompromisów? 

- (śmiech - red.) Już takie ostatnio jesteśmy, albo wygrywamy, albo przegrywamy. Remis? O nie... 

- Będziesz grała w następnym sezonie w KKP Stomil Visacom Olsztyn? 

- Oczywiście, że tak. Chyba mnie nie wyrzucą z zespołu (śmiech - red.). 

- To Ci pewnie nie grozi. Chodziło mi bardziej o propozycję gry z innych zespołów. Kiedyś odpowiadałaś, że otrzymałaś taką luźną propozycję wyjazdu do jednego z klubów niemieckich.

- Właśnie te wszystkie oferty i zapytania są takie luźne, bez żadnych konkretów. Nie biorę tego na poważnie. Nie myślę o tym, gdyby się pojawiło coś konkretnego, to bym pewnie chciała się sprawdzić w innym klubie. Takich ofert nie ma, więc nie ma sensu o tym rozmawiać. 

- To do kiedy macie okres roztrenowania? 

- Trenujemy do 17 czerwca, a do zajęć wrócimy w połowie lipca, a na obóz mamy jechać na przełomie lipca i sierpnia.

- A gdzie wyjeżdżacie na obóz?

- Do Ornety.

- Tak głupio pytam, przecież Wy zawsze jeździcie do Ornety. 

- Czujemy się tam jak w domu. Mieszkamy w hotelu, który zlokalizowany jest obok dwóch boisk trawiastych i orlika. W pobliżu jest także hala, z której możemy korzystać, gdy jest fatalna pogoda. Wszystko mamy na miejscu, jest odnowa biologiczna, w tym hotelu. 

- Nie ma mowy, żeby to miejsce Wam się znudziło?

- Nie. Jest blisko do Olsztyna, praktycznie tylko godzina drogi. Po ciężkim tygodniu treningów to ważne dla nas, że dzwonię do rodziny i mówię, że za godzinę będę, a nie na przykład za cztery lub pięć. Każda z nas pracuje, czy studiuje. Czasami potrzeba przyjechać do Olsztyna i można szybko "obrócić", nie trzeba rezygnować ze wszystkich treningów. Ja tak nie mam, bo u mnie w pracy wiedzą, że ja muszę trenować, dlatego udaje mi się to wszystko pogodzić. 

- Praca podporządkowana pod trening. 

- Jeszcze teraz tak, ale wiem, że przyjdzie czas pomyśleć o czymś poważniejszym. 

- Nie myślisz, żeby zostać poważniej przy piłce nożnej? 

- Pracuję w Akademii Młodych Orłów, ale u nas w Olsztynie. Chyba nikt by się nie utrzymał tylko z bycia trenerem w jakiejkolwiek grupie młodzieżowej. Nie dostaję pieniędzy jako zawodniczka, gram z pasji i dla swojej przyjemności. Pracę trenera młodzieży nadal musiałbym łączyć z jakąś pracą. 

- Ale chciałabyś tak działać w przyszłości? 

- Oczywiście. Byłoby super, gdybym mogła pracować, trenować młodzież i jeszcze grać w Stomilu. Chciałabym jednak też trochę czasu spędzić w domu, teraz jest mi bardzo ciężko. Pracuję jako barmanka w jednym z klubów na olsztyńskiej starówce i często z pracy wracam nad ranem. Fajnie by było pracować od 8 do 16, a potem jednego dnia na trening z dziećmi, a w kolejnym na swój trening. 

Fot. Paweł Piekutowski

- Jesteś w zespole od samego początku. Oceń te pięć lat przygody z kobiecą piłką nożna. 

- Wszystko idzie w dobrym kierunku, klub z roku na rok się rozwija. Najważniejsze, że jest inwestycja w młodzież. Na początku to była zabawa, a teraz jest to można powiedzieć takie półprofesjonalne granie. Mamy wszystko co potrzeba do gry w piłkę, gdybym jednak nie musiała dokładać swoich pieniędzy, to byłoby już idealnie. 

- Czujecie się niedoceniane w Olsztynie? W naszym mieście zainteresowanie kobiecym futbolem jest można powiedzieć średnie. Jak to można porównać do innych miejscowości, w których gracie spotkania wyjazdowe? 

- Największym problemem jest miejsce w którym gramy. Znajomi, którzy wiedzą, że gram w piłkę jak usłyszą o Dajtkach, to mówią, "eee, daleko". Ja z Osiedla Generałów - sam zresztą wiesz - muszę dojechać dwoma autobusami. Na tle innych zespołów wyglądamy jednak dobrze. 

- W Olsztynie nie ma gdzie grać, tego problemu nie przeskoczycie, a godzina rozgrywania spotkań? Przeważnie mecze zaczynają się o godz. 11. Dla kibica, to jednak marna godzina, a Wy już się przyzwyczaiłyście? 

- Czasem jest ciężko wstać (śmiech - red.). My jednak już się przyzwyczaiłyśmy do tego terminu, nigdy się nie zastanawiałam, dlaczego tak gramy wcześniej. Inne kluby grają o innych godzinach, ale niektóre też wyznaczają na godz. 11, jak np. Stilon Gorzów Wielkopolski. 

- Patrzysz z lekką zazdrością na kolegów z pierwszoligowego Stomilu, na to ile zarabiają i jakim zainteresowaniem cieszą się spotkania z ich udziałem? 

- Czasami przychodzi taka myśl do głowy: szkoda, że nie jestem facetem! Czy, jest zazdrość? Nie. Jest dobrze tak jak jest, oczywiście fajnie by było, jakbym miała kontrakt na grę w futbol. Jednak go nie mam i nie myślę o tym, a tym bardziej nikomu nie zazdroszczę. 

- Już wiem jaki będzie tytuł naszej rozmowy. Piotrak: Szkoda, że nie jestem facetem! 

-  Mogłabym zacząć wcześniej grać w piłkę, bo gdy miałam 8-9 lat, to w Olsztynie nie było żadnego kobiecego klubu piłkarskiego. Można było grać w Barczewie, ale nie miałam możliwości tam dojeżdżać. A teraz? Jest OKS, jest KKP. W regionie mnóstwo klubów, jest zdecydowanie łatwiej zostać piłkarką. 

- W ogóle jak to się stało, że grasz w piłkę nożna? Tym bardziej, że jak sama mówisz o treningi było bardzo ciężko.

- Nie pamiętam dokładnie jak to się stało, dla mnie to takie naturalne. Na placu zabaw jakoś mnie dziewczęce zabawy nie interesowały, a gdy kolegom brakowało osoby, do gry np. w kluchy, to ja zawsze bardzo chętnie się zgłaszałam. Gdy już zobaczyli, że nie kopię z czuba, to do domu przychodzili po mnie, a nie po mojego brata. 

- Do meczu przygotowujesz się jakoś specjalnie? Jak to łączysz, żeby być dobrze przygotowana do meczu, a przy okazji ładnie wyglądać? 

- Nie zwracam zbytnio na to uwagi. Makijaż mam, bo bym wyglądała bez niego jak bez oczu. Nie ma dla mnie znaczenia jakiego koloru mam buty, byle by były wygodne. Nie muszę mieć specjalnego makijażu, czy pomalowanych paznokci. W szatni też dziewczyny jakoś specjalnie nie przesiadują przed lustrem. Podstawa, to mieć wygodne ciuchy i buty. 

Małgorzata Piotrak robiła też za... stylistkę. Fot. Paweł Piekutowski.



- Wspomniałaś o tym wcześniej. W Olsztynie mamy dwa kobiece kluby piłkarskie i ten podział czuć na zewnątrz. A Wy jako drużyna, jak do tego podchodzicie? 

- Jeden klub, to większe możliwości. Można wtedy pomyśleć o wyższych celach. Podam przykład Medyka Konin. Oni mają sekcje w Ekstralidze, I lidze, II oraz III lidze. Wtedy każda zawodniczka może stopniowo nabierać doświadczenia. Tego w Olsztynie już nie ma, my się od tego odcięłyśmy całkowicie. Staramy się nie wplątywać w te wszystkie kłótnie. Jeżeli trenerzy mają do siebie jakieś pretensje, to ich sprawa. Co było, to było. Ja się nigdy nie interesowałam tym podziałem w kobiecej piłce. Ja skupiam się na treningu i grze. Chcę jak najlepiej trenować i grać w meczu. 

Rozmawiał Emil Marecki

Tagi: KKP Stomil Visacom Olsztyn Małgorzata Piotrak

Komentarze

  1. 05.06.16 15:23 OLSZTYŃSKI SĄD

    Chyba będą kolejne pozwy!

  2. 05.06.16 11:50 Fan

    Bla, bla, bla, nieskazitelny nie był bez winy. Gdyby podszedł do sprawy jak człowiek dorosły i dojrzały to dziś może wyglądałoby to inaczej. Zachował się jak się zachował i uciekł. Działa dalej, niech działa.

  3. 05.06.16 10:45 piłkarka

    może trochę prawdy i szczerości chomik, to starsze zawodniczki przeciwko trenerowi zrobiły na walnym po przez kłamstwa i pomówienia krzywdę i skłóciły się z młodszymi zawodniczkami patrząc na swoją d... dla człowieka który wam pozwolił spełnić swoje marzenia i historię piłki kobiecej... może warto siąść i sie uderzyć w pierś i przemyśleć swoje postępowanie a nie zwalać na innych aby zdala od siebie!!!

  4. 05.06.16 08:54 kos

    Ta niechęć do remisów jest bardzo prosta do wytłumaczenia i wynika z podświadomego stwierdzenia, że remis to okazywanie słabośći. Był sezon 2013/14 w II lidze. Był to wyjątkowy sezon bo oprócz mistrzów czterech drugich lig jak to było do tej pory, awans o ligę wyżej uzyskiwały też trzy zespoły z drugiego miejsca z najlepszym współczynnikiem punktowym. Po pierwszej rundzie było wszysko fajnie, jedna porażka i remis dawały nam drugie miejsce z najlepszym współczynnikiem wśród drugich miejsc i tylko dwa punkty straty do lidera. Teraz druga runda, a w zasadzie trzy ostatnie kolejki które pokazały prawdę o zespole. Trzy ostatnie mecze to trzy remisy po 0:0 każdy. Te trzy remisy to bardzo niemiłe doświadczenie, bo stworzyły zagrożenie na czwarty współczynnik z drugich miejsc, który nie dawał awansu, ponadto było zagrożenie że zespół straci drugie miejsce na rzecz AZS- Warszawa. Ostatecznie zespół awansował z drugiego miejsca, z trzecim współczynnikiem. Pokazało to jasny i klarowny obraz że KKP z gry to czołówka II ligi, ale to nie jest I liga. KKP nie zdominowało tej ligi tak jak zrobił to Widok Lublin sezon wcześniej, który był absolutnym hegemonem i nie stracił nawet punktu do momentu zapewnienia sobie awansu. Dopiero po zapewnieniu sobie awansu przegrał z nami i AZS-em Warszawa, ale to było bez konsekwencji. Sezon w którym KKP zdobył awans był radosny, a jednocześnie smutny bo po raz pierwszy okazało się że zespół dotknął sufitu swoich ówczesnych możliwości, a miało być gorzej, bo odeszła Daria Śliczner, która grała krótko, ale było widać że nadała zespołowi lepszej jakości w chwilach gdzie zespół jechał na oparch swoich możliwości. Niestety w w I rundzie pierwszej ligi to wszystko się potwierdziło. Podsumowywując, remis dla tego zespołu stanowi smutny powrót do przeszłości i przypomnienie kresu swoich możliwości w tamtym momencie. Na całe szczęście ten marazm udało się przełamać i wybić ten sufit, ale to już inna historia.

                      
                      
 ___  __ _ _ __   ___ 
/ __|/ _` | '_ \ / _ \
\__ \ (_| | |_) |  __/
|___/\__,_| .__/ \___|
          | |         
          |_|         
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Najnowsze artykuły

Twitter