Karol i Michał Wielgoszowie. Bliźniacy, podobni do siebie? Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Karol i Michał Wielgoszowie. Bliźniacy, podobni do siebie? Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Olsztyńskie bliźniaki taekwondo, czyli rozmowa z Wielgoszami w... suszarni

03.05.16 09:10   kyn   0  

Do wywiadu z braćmi Wielgoszami - zawodnikami olsztyńskiego Startu w taekwondo WTF - zabierałem się już od dłuższego czasu. Prywatnie jesteśmy sąsiadami i często słyszałem odgłosy potyczek między braćmi z suszarni... Na 11 piętrze Karol i Michał szlifowali swoje umiejętności. Nasz rozmowa nie mogła się odbyć w innym miejscu niż... suszarnia.

- Dlaczego właśnie taekwondo? 

Michał: - Historia była bardzo prosta. Od małego, od przedszkola bardzo lubiliśmy zaczepiać innych, rywalizować i akurat w szkole podstawowej nr 3, do której chodziliśmy, była sekcja taekwondo i tam zaczęliśmy przygodę z tym sportem. Tata wysłał nas na zajęcia, zaczęliśmy chodzić i trwa to już 17 lat.

- Kto był pierwszy? Karol czy Michał?

Karol: - Obydwaj zaczęliśmy równocześnie trenować.

- Jesteście bliźniakami, ale nie jesteście podobni jak dwie krople wody.

Michał: - Jestem starszy od Karola, o całe 15 minut (śmiech - red.)

- Dokuczałeś mu gdy byliście mali?

Michał: - Nie, bo zawsze byłem niższy, Karol był wyższy i cięższy ode mnie. Nie użył co prawda tego przeciwko mnie, bo podchodzimy do siebie bardzo bratersko.

Karol: - Tym bardziej, że obaj trenujemy taekwondo i traktujemy się również jako sparingpartnerzy, trenujemy ze sobą, przygotowujemy się razem do startów i mamy rywalizacji po uszy. W domu już nie musimy wykorzystywać emocji czy walk w relacjach między nami.

- Jesteście zawsze razem, nierozłączni?

Michał: - Jeżeli chodzi o sport, to nierozłączni, zawsze razem na zawodach, wspieramy się, podpowiadamy, dopingujemy.

Karol: - Przez taekwondo przechodzimy razem.

- Karol występuje w kategorii do 90 kg, Michał 68 kg, więc ta rywalizacja przebiega jednak obok siebie.

Karol: - Na zawodach tak, to są dwie kategorie. Nigdy jeszcze nie walczyliśmy ze sobą na zawodach, nawet gdy byliśmy mali. Nie zdarzyło się byśmy wystartowali w jednej kategorii, więc nie doszło między nami do oficjalnej konfrontacji. Były takie momenty, że nawet ważąc podobnie, staraliśmy się wybierać różne kategorie.

Michał: - To fajnie, że ważymy różnie, bo Karol jest ode mnie trochę silniejszy i można to wykorzystać w sparingu, bo potem, gdy walczę z tymi lżejszymi, to nie widać takiej różnicy siłowej, a Karol może wykorzystać moją szybkość. Jestem chudszy, szybszy i Karol nie ma potem problemów z przeciwnikami w jego gabarytach. Same korzyści z tego, że trenujemy ten sam sport.

- Co takiego w takim razie jest w taekwondo, że uprawiacie je już 17 lat z sukcesami i cały czas trzymacie się tego sportu?

Karol: - To nasza pasja. Zakochaliśmy się w tym sporcie w dzieciństwie i cały czas w nim jesteśmy. Przyciąga nas jego różnorodność. Nie jest tak jak w innych dyscyplinach, w kajakarstwie, biegach czy innych sportach. Musimy przygotować się na wielu płaszczyznach. Najpierw wytrzymałościowo, siłowo, dynamicznie. Potem dochodzi aspekt samej walki, czyli taktyka. Jest tego bardzo dużo. Ten sport nie jest łatwy, ale my lubimy wyzwania.

Michał: - Ten sport uczy dyscypliny od małego, szacunku do drugiej osoby, kultury. Każdy wie, że druga osoba też ciężko szanuje, wychodzi do niej z wielkim respektem w czasie walki, podczas której każdy daje z siebie sto procent. Potem można śmiało takiemu przeciwnikowi przybić piątkę.

Karol: - Respektujesz jego umiejętności i pracę, jaka zdobył w zdobycie ich, Dwóch dobrych zawodników okazuje sobie szacunek za to, że obydwaj ciężko trenują.

- Jesteście utytułowanymi zawodnikami, natomiast bardzo ciężko znaleźć wasze szczegółowe wyniki. Przybliżcie czytelnikom wasze osiągnięcia.

Michał: - Może powiem przewrotnie, na razie to, co chcielibyśmy osiągnąć, to jeszcze tego nie osiągnęliśmy. Na arenie międzynarodowej, czyli na mistrzostwach Europy, świata czy nawet wyjazd na Igrzyska Olimpijskie jest jeszcze przed nami, na takich etapach sukcesów nie mamy. Moim największym osiągnięciem jest piąte miejsce na młodzieżowych mistrzostwach Europy w Grecji w 2012. Na razie mamy więcej w Polsce. Karol był dziewięć czy dziesięć razy mistrzem Polski juniorów, młodzieżowców i seniorów. Ja miałem tych mistrzostw Polski siedem. Zdarzały się też srebrne czy brązowe medale, tak jak teraz w 2015 roku. Przeszedłem z kategorii nieolimpijskiej 63 kg do kategorii olimpijskiej 68, więc może dlatego słabsze wyniki.

Karol: - Ogólnie od 2008 roku mamy z bratem zawsze medale na mistrzostwach Polski, różnego kruszcu. Jesteśmy długo w kadrze narodowej. To tez nas w tym sporcie jeszcze trzyma i cały czas trenujemy, bo nie osiągnęliśmy jeszcze tego, co byśmy chcieli. Cały czas jest praca, praca, praca i cały czas dążymy do tych swoich celów.

- Czemu nie udało się zakwalifikować do Rio?

Michał: - Do Rio jedzie dwóch zawodników w naszych kategoriach. Można było wystawić tylko dwóch z Polski na kwalifikacje europejskie. Pojechali i udało im się wywalczyć pierwsze i drugie miejsca w turnieju kwalifikacyjnym i to nas bardzo cieszy. Są to Karol Robak i Piotr Paziński i ich kwalifikacja to historyczne wydarzenie dla polskiego taekwondo olimpijskiego.

- To chyba marzenie każdego sportowca, wystąpić na olimpiadzie? Uda się wam je spełnić?

Karol: - Na pewno będziemy do tego dążyli. To jest cel osiągalny, jeśli będziemy mocno trenować i uda nam się znaleźć jakiegoś sponsora, by pomagał nam finansowo w przygotowaniach. Nie oszukujmy się, koszty niestety są bardzo duże.

Michał: - Tym bardziej, że zmienił się system kwalifikacji. Każdym występem na turniejach międzynarodowych zbiera się punkty do światowego rankingu, które są bardzo ważne. Najlepsza szóstka z tego rankingu ma kwalifikacje olimpijską.

- Jak godzicie naukę z treningami?

Karol: - Praktycznie trenujemy codziennie, czasami nawet dwa razy. Wszystko tak sobie poukładaliśmy, zorganizowaliśmy i zaplanowaliśmy, że dajemy radę wszystko pogodzić.

Michał: - Nauczyciele też nam w tym pomagają, nie robią wielkich problemów i zawsze możemy się dogadać co do zaliczenia, gdy jesteśmy na jakiś zawodach.

- To jak znaleźliście jeszcze czas na trenowanie dzieci?

Karol: - Wszystko sobie razem z trenerem poukładaliśmy, żeby nam współgrało. Mamy tak pomieszane treningi, że od razu mamy swój lub zaraz po naszym zaczynamy trening z dziećmi. Dajemy radę.

- To naturalne, że zawodnik kończący jakiś wiek przekazuje swoją wiedzę młodszym adeptom sztuki?

Michał: - Nie, ale akurat my to lubimy. Lubimy uczyć sportu, którego my się od małego uczyliśmy, bo wiemy, że warto go ćwiczyć, wiemy czego nas nauczył, od 17 lat. Poprzez takie treningi patrzymy też w przeszłość, gdy my się uczyliśmy.

Karol: - Fajnie jest się dzielić wiedzą i ja bardzo lubię pracować z dziećmi.

- Gdy tak patrzycie wstecz, to dużo się zmieniło?

Michał:- Bardzo dużo się zmieniło, bo systemów, przez które my przeszliśmy, jest bardzo dużo. Kiedyś były walki na zwykłe hogo (ochraniacz tułowia w taekwondo WTF – red.), teraz jest już elektroniczne.

Karol: - Kiedyś ocena walki była bardzo subiektywna, zależna od tego, jak sędziowie to widzieli. Było kopnięcie, nie koniecznie trafione, ale mocne i z głośnym okrzykiem wykonane i sędziowie mogli dawać punkty. Teraz mamy elektronikę, mamy sensory na stopach. Musi być kontakt stopa hogo i stopa kask.

Michał: - Wyklucza to pomyłki, czy nawet oszustwa, które kiedyś były możliwe.

- Mieliście taki przypadek, że przekręcili was sędziowie na jakiś zawodach?

Karol: - Było parę takich sytuacji, jeszcze na te tradycyjne hogo. Dawno temu. Co do zmian, na pewno zmienił się trening. Wcześniej taekwondo było bardziej siłowe, teraz wygląda to bardziej technicznie. Ważna jest gibkość, technika. Na pewno też jest to wszystko bardziej widowiskowe, przede wszystkim poprzez zmiany punktacji. Teraz najwyżej punktowane są techniki obrotowe na wysokość głowy i wielu zawodników stara się je wykonywać.

- Macie jakiś idoli, na których się wzorujecie, do których dążycie?

Karol: - Od dzieciństwa wzorujemy się na pięciokrotnym mistrzu świata, dwukrotnym mistrzu olimpijskim, najbardziej utytułowanym taekwodzistą świata, Stevenie Lopezie z USA. Próbujemy go naśladować, oglądamy wywiady z nim, filmy z walk i treningów. Jest wzorem i wszyscy, moim zdaniem, powinni czerpać z niego ten wzorzec. Jest ikoną taekwondo.

Michał: Ma 38 lat i teraz do Rio też jedzie. Wywalczył piaty raz kwalifikacje olimpijskie. Jest zawodnikiem kompletnym, przeszedł przez wszystkie systemy i sobie poradził. Mimo zaawansowanego wieku, jak na zawodnika, cały czas walczy i świetnie sobie radzi z młodszymi rywalami. Wygrywa i nie widać żadnej różnicy.

- Jak trenujecie w tygodniu?

Michał: Wszystko zależy od tego, czy przygotowujemy się do zawodów, czy nie. Mamy od 6 do 8 treningów tygodniowo. W okresie przygotowań mogą to być czasem i dwa treningi dziennie.

Karol: - Trening trwa od półtorej, do dwóch godzin. Trenujemy w Szkole Mistrzostwa Sportowego przy ul. Gietkowskiej, dodatkowo chodzimy na siłownię, biegamy po parku, żeby cały czas trzymać kondycję i zdarza się nam, gdy mało nam treningów, lub mamy jakieś przemyślenia, co do techniki, taktyki, w tej suszarni szlifować szczegóły. Ubieramy się z Michałem w ochraniacze, tu mamy trochę miejsca i możemy przećwiczyć akcje i różne aspekty walki.

- Jak widzicie swoją przyszłość w taekwondo? Planujecie już coś, czy raczej skupiacie się na sprawach bieżących?

Karol: - Na pewno będziemy kontynuować tę drogę, która podążamy. Na pewno kariera zawodnicza i do tego zajęcia z dzieciakami. Nie wybiegamy w odległą przyszłość, staramy się funkcjonować na bieżąco. Nawet ze względów finansowych.

Michał: - Trzy lata temu skończyliśmy kurs trenerski, po którym możemy prowadzić treningi z dziećmi. Można oczywiście robić jeszcze klasy mistrzowskie trenerów, ale to przyszłość.

- Wzrasta popularność MMA. Myśleliście już o tym, by, na podbudowie taekwondo, pójść w tym kierunku?

Michał: - Nie braliśmy jeszcze tego pod uwagę. Zawodnicy z różnych sztuk walki próbują swoich sił w MMA, chociaż myślę, że przyciąga ich aspekt finansowy. W każdym bazowym sporcie są małe pieniądze, w porównaniu do wysiłku, jaki się w te sporty wkłada. MMA jest bardziej medialne i są w nim większe pieniądze i to nie zawsze trzeba mieć takich sukcesów, jak w innych dyscyplinach.

Karol: - Do póki kontynuujemy karierę zwodniczą w taekwondo, to nie myślimy o niczym innym. Skupiamy się na razie na swoim sporcie.

- Na prace zawodową czasu nie macie. Robicie coś w kierunku znalezienia sponsorów, którzy pomogliby wam w przygotowaniach?

Karol: - Teraz będziemy starać się kogoś znaleźć, bo ciężko jest sfinansować wszystko z własnej kieszeni. Wszystkie wyjazdy, trening, to wszystko sporo kosztuje.

Michał: - Wyjazdy, które potem dają punkty w rankingu światowym. Im więcej startów, tym większa szansa na kwalifikacje olimpijskie.

- Nie macie stypendiów z samorządu terytorialnego?

Karol: Mamy, ale niestety są to małe pieniądze, w porównaniu do natłoku turniejów, które chcielibyśmy zaliczyć, w kontekście olimpiady.

Michał: - Turniejów rankingowych w roku jest 15-16, a my możemy pojechać na 3-4. Najlepsi zawodnicy jeżdżą na wszystkie turnieje, a my, przez brak funduszy, mamy mniejsze szanse na kwalifikacje. Można przegrać 3 turnieje, ale następnych 6 wygrać i punkty lecą. My niestety nie mamy takiej możliwości.

- Jak oceniacie kondycje taekwondo w Olsztynie?

Michał: - Olsztyn jest bardzo mocnym ośrodkiem szkoleniowym w Polsce. Zajęliśmy ostatnio pierwsze miejsce drużynowo na mistrzostwach Polski, co nie udało się przez 10 lat żadnemu klubowi, bo zawsze na czele był jeden z klubów z Warszawy. W poprzednich dwóch latach zajmowaliśmy drugie miejsce.

Karol: - Klub jest także mistrzem Polski w kategorii junior, kadet i młodzieżowiec. Także w seniorskich mistrzostwach dobrze nam idzie. Start jest czołówką polskiego taekwondo, jednym z najlepszych klubów. Cały czas się rozwijamy i myślę, że w przyszłości na wiele nas jeszcze stać. Szukamy różnych możliwości rozwoju. Prowadzę zajęcia w Gietrzwałdzie, więc, nie tylko sam Olsztyn wchodzi w grę. Jest duża grupa zawodników, która trenuję i są perspektywy na przyszłość. Michał: - Warto się zająć takim sportem, a nie w liceum siedzieć pod blokiem i pić piwo.

- Widziałem, że do najmłodszych grup przychodzi sporo dzieci. Rodzice szukają zawsze jakiejś formy aktywności fizycznej swoich pociech, ale co potem? Ilu z tych młodych adeptów zostaje potem w taekwondo?

Michał: - W naszej pracy trenerskiej nie mamy jeszcze takich doświadczeń i obserwacji, ale możemy powiedzieć jak było z nami. Gdy zaczynaliśmy, w grupie było 40 osób, a z tej grupy zostało do dzisiaj tylko dwie osoby, ja i Karol.

Karol: - Prowadzimy zajęcia, Michał grupy naborowej, ja troszkę starszych i nie możemy jeszcze powiedzieć, ile z tych dzieci będzie trenować później.

- Ile trzeba mieć lat by zacząć trenować taekwondo?

Michał: - Od czterech, pięciu lat. Na początku to zajęcia ruchowe, koordynacyjne, potem, od sześciu, siedmiu lat, normalne treningi. Uczymy technik, a po jakimś czasie wprowadzamy elementy walki.

- Wyjaśnijcie na koniec różnicę pomiędzy taekwondo olimpijskim a innymi odmianami.

Karol: - Przede wszystkim jest taka różnica, że taekwondo olimpijskie widzimy na igrzyskach olimpijskich (śmiech – red.). WTF, czyli taekwondo olimpijskie, jest na większą skalę rozwinięte na świecie.

Michał: - Nasze taekwondo jest sportem fullkontact, czyli można się nokautować, kopać z całej siły. Dodatkowo nie można uderzać pięścią w twarz, tylko kopnięcia. Taekwondo ITF to semikontact, nie mają ochraniaczy na tułów i kasków. To główne różnice.

Rozmawiał Krzysztof Betkier

Tagi: Start Olsztyn Michał Wielgosz Karol Wielgosz

Komentarze

            _           
           | |          
 _ __   ___| |__   ___  
| '_ \ / _ \ '_ \ / _ \ 
| | | |  __/ | | | (_) |
|_| |_|\___|_| |_|\___/ 
                        
                        
 

Najnowsze artykuły

Twitter