Roman Kołtoń. Fot. Emil Marecki

Roman Kołtoń. Fot. Emil Marecki

Roman Kołtoń: Dziennikarstwo to pasja

26.02.16 21:22   em   1  

W czwartek w Olsztynie podczas konferencji naukowej swój wykład miał znany polski dziennikarz Roman Kołtoń. Zapraszamy do przeczytania krótkiej rozmowy z ekspertem Polsatu Sport o Olsztynie, dziennikarskiej pasji oraz szansach reprezentacji Polski podczas zbliżającego się Euro 2016 we Francji.

- Z czym się panu kojarzy Olsztyn?

- Z jeziorami! Niekoniecznie z futbolem. Ja bardzo rzadko bywałem w Olsztynie, raz chyba byłem na promocji jednej ze swoich książek. Pewnie byłem na jakimś meczu w Olsztynie, ale to było bardzo, bardzo dawno temu.

- Już się bałem, że wspomni Pan o tych słynnych butelkach kolekcjonerskich.

- (śmiech) Czytając ten artykuł spadłem z krzesła. Pojawia się dyskusja, czy robić takie jubileusze. Raczej tak, bo ludzie chcą być docenieni, ale nie takim drogim kosztem. Ostatnio u mnie byli niewidomi chłopcy grający w piłkę, którzy szukają wsparcia finansowego. Gość wydaje taką duża kasę na wódę, a oni będą szukać, chodzić i nie wiadomo, czy zbiorą 70 tysięcy. Wydawało mi się, że to środowisko się zmienia, ale pewnie trwa to powoli. W każdym regionie są przedziwne postacie.

- Jak wygląda dzień pracy tak doświadczonego dziennikarza jak Pan?

- Ja w tym zawodzie pracuje tylko ze względu na pasję. Ja ukończyłem prawo i mógłbym wiele w życiu robić. Chociaż już nie teraz, bo w ostatnich latach otrzymałem propozycję pracy, która mocno wykraczała poza dziennikarstwo i nie wyobrażałem sobie, że zmienię zawód. Dziennikarstwo to pasja, która narodziła się we mnie podczas mundiali w Argentycie oraz Hiszpanii. W wieku 12 lat wydawałem podczas mistrzostw świata nawet swoją gazetkę, która miała mnóstwo błędów ortograficznych. Potem poszedłem na prawo, ale bardzo szybko zacząłem pisać. Na początek we Wrocławiu w prasie opozycyjnej, trochę polityką się zajmowałem, ale taki był okres zmian w naszym kraju. Futbol to nie tylko rywalizacja dwóch zespołów na boisku, to także kulisy, biznes, ludzkie historie. Piszę książki, mam swoje programy, jeżdżę na mecze. Ile pracuję? Ciężko powiedzieć, gdyż ciągle coś się dzieje. Co nie oznacza, że nie chciałbym się wyłączyć i przeczytać normalną książkę. Uwielbiam czytać. Futbol zajmuje mnie na co dzień, ale w weekend na przykład nie oglądam wszystkiego. Nie da się. Wybieram kilka meczów, o których mogę potem porozmawiać. Nie skaczę z kanału na kanał. Potem obejrzę skrót oczywiście, ale prowadzę selekcję, żeby ogarnąć jak najwięcej. W ostatnią niedzielę chciałem zobaczyć nowy stadion w Zabrzu, zobaczyć na boisku Górnika i Ruch. Poświęciłem na to cały dzień, byłem zmęczony po podróży, ale chciałem zobaczyć ten mecz, żeby mieć swoje przemyślenia. Pasja niesie człowieka.

- Są jeszcze jakieś marzenia, które chciałby Pan zrealizować jako dziennikarz?

- Jest wiele takich. Człowiek musi marzyć. Chciałbym na przykład z moim przyjacielem, Janem Grzegorczykiem, napisać książkę pt. "Selekcjonerzy". Odbyliśmy parę rozmów i wiem, że długo ta książka nie powstanie. Teraz przygotowuje swoją nową książkę i zajmie mi to pewnie jeszcze z pół roku. Głównie muszę się skupić na pracy w Polsacie Sport i na portalu polsatsport.pl, który jest takim moim "dzieckiem". Komentowałem finały mistrzostw świata, Europy, Ligi Mistrzów. Teraz pracuje bardziej jako ekspert w studiu. Cały czas coś się dzieje. Marzy mi się też przeżyć dużo fajnych chwil z polską piłką. Nic tak nie buduje dziennikarza jak turniej. Jak jest reprezentacja Polski, to są kulisy, rozmowy, odkrywa się nowe sprawy. Można opisać historię porażki, ale historia zwycięstwa smakuje o wiele lepiej.

- Może będzie teraz okazja po mistrzostwach Europy? Na co stać naszą reprezentację?

- Ćwierćfinał. Bardzo na to liczę. Widzę jednak bardzo wiele niebezpieczeństw. Jechaliśmy już wiele razy na turnieje, a nawet z grupy nie wychodziliśmy, choć byliśmy wielkimi faworytami. Teraz część mediów przedstawia nas w roli faworytów. A już mecz z Irlandią Północną będzie ciężki. Niemcy to potęga, Ukraina bardzo niebezpieczny rywal, w eliminacjach stracili tylko cztery bramki. To jest bardzo trudna grupa, ale liczę, że wyjdziemy z niej. Potem można sięgnąć nieba. Mając takich ludzi jak Lewandowski, Krychowiak, czy Milik można tak myśleć, bo oni chcą coś więcej niż zagrać w tym turnieju. Oni chcą zapisać wielką kartę w tym turnieju, być może to ich jedyna szansa.

Tagi: Roman Kołtoń

Komentarze

  1. 12.03.16 14:53 blablabla9

    ciekawe czym dla Lisa jest dziennikarstwo? bo chyba nie pasją....

                         
                         
  __ _ _   _ _ __   ___  
 / _` | | | | '_ \ / _ \ 
| (_| | |_| | |_) | (_) |
 \__, |\__,_| .__/ \___/ 
  __/ |     | |          
 |___/      |_|          
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Najnowsze artykuły

Twitter