Vanagas/Rozwadowski są po najdłuższym etapie Rajdu Dakar. Fot. Willy&Nick Weyens

Vanagas/Rozwadowski są po najdłuższym etapie Rajdu Dakar. Fot. Willy&Nick Weyens

Vanagas/Rozwadowski są po najdłuższym etapie Rajdu Dakar

09.01.16 08:38   rys   0  

Szósty i zarazem najdłużsy etap tegorocznego rajdu Dakar załoga Benediktas Vanagas – Sebastian Rozwadowski ma już za sobą. Efekt? Trzy stracone opony i finisz na 31 pozycji.

Przez większość czasu ekipa "General Financing – Autopaslauga by Pitlane" utrzymywała stabilne tempo w pierwszej trzydziestce. Do 10 punktu pomiarowego Vanagas i Rozwadowski dojechali z 25 czasem, ale po drodze do 11 punktu pomiarowego ekipa straciła 20 minut i spadła o 7 pozycji. Vanagas zahaczył kołem auta o skałę. W sumie stracili trzy opony i zakończyli etap na 31 pozycji.

- Dzisiaj startowaliśmy z takim założeniem: przed nami najdłuższy dzień Dakaru, jedziemy łagodnie, ale szybko (gentle but fast). Długi odcinek, wszystko może się zdarzyć. Trudno opisać jak  to jest jechać 543 km, w naszym przypadku 6 godzin, w ciągłej, maksymalnej koncentracji. Kiedy to w każdej sekundzie musisz wiedzieć co robić i podejmować decyzje - mówi kierowca Toyoty Hilux Overdrive Benediktas Vanagas.

- Najdłuższy etap tegorocznego Dakaru za nami. Te 543 km na średniej wysokości 3500 robi wrażenie. Ja ciągle się uczę, a dzisiaj pojawiło się trochę nawigacji, co było dobrym przetarciem i to pozwoli przygotować się do etapów pustynnych. Niestety, nie obyło się dzisiaj bez przygód: 90 km po starcie przebiliśmy oponę i musieliśmy się zatrzymać na zmianę koła. Ruszyliśmy dalej i jechaliśmy spokojnym tempem, bo takie było założenie na ten odcinek. Po drodze napotykaliśmy uszkodzone quady, motocykle, a nawet dopalającą się rajdówkę - jeszcze nawet nie wiemy czyją, na pewno dowiemy się na biwaku. Gdy do mety zostało około 100 km, uderzyliśmy tylnym kołem w skałę, auto zaczęło się obracać i wypadliśmy z drogi przebijając trzy koła. Niestety, po przygodzie na początku odcinka, zostały nam dwa zapasy, więc czekaliśmy aż nadjedzie jakaś Toyota Hilux, żeby pożyczyć koło (regulamin na to zezwala). Pomógł nam Numcio Coffaro z Wenezueli - wielkie dzięki dla niego! Zmieniliśmy więc koło i już spokojnie dojechaliśmy do mety. Cóż, szkoda straconego czasu, ale powolutku pniemy się w górę w generalce. Jeszcze jutrzejszy dzień i mamy tzw. rest day w Salcie, czyli wracamy do Argentyny - powiedział Sebastian Rozwadowski.

Tagi: Rajd Dakar Sebastian Rozwadowski Benediktas Vanagas

Komentarze

 _                   
| |                  
| | _____   ___ __ _ 
| |/ / _ \ / __/ _` |
|   < (_) | (_| (_| |
|_|\_\___/ \___\__,_|
                     
                     
 

Najnowsze artykuły

Twitter