Sebastian Rozwadowski. Fot. sport.egit.pl

Sebastian Rozwadowski. Fot. sport.egit.pl

Sebastian Rozwadowski gotowy na Rajd Dakar. "Od miesiąca śpię w piwnicy"

24.12.15 08:07   em   0  

W Rajdzie Dakar nie zobaczymy już Krzysztofa Hołowczyca, ale Olsztyn nadal będzie miał przedstawiciela w tym najtrudniejszym rajdzie świata. Pilotem Benehdiktasa Vanagasa (Litwa) będzie Sebastian Rozwadowski.

- Jak to się stało, że Sebastian Rozwadowski pojedzie w Rajdzie Dakar?

- Znam mojego kierowcę Benehdiktasa Vanagasa od 2012 roku. Wtedy mieliśmy okazję razem jechać w kilku rajdach zaliczanych do mistrzostw Litwy. Od tego czasu mamy dobre relacje, lubimy się, mamy dobre relacje. Po trzech jego Dakarach zaproponował mi wspólny występ. Raz, że miałem doświadczenie w rajdach WRC, drugi, że znamy się z innych rajdów, a najważniejsze było to, że chciał bardzo zakomunikować, że istnieją dobre relacje polsko-litewskie. W tym roku wzięliśmy udział w dwóch rajdach z serii Baja i po edycji w Polsce zapadła decyzja, że wspólnie startujemy w Dakarze.

- Długo się Pan zastanawiał nad tą propozycją?

- Ja tą propozycję otrzymałem już dwa lata temu, ale wtedy ze względu na brak czasu nie podjąłem się tego. Jak Benehdiktas zadzwonił do mnie w maju i przedstawił mi  projekt, to obawiałem się jedynie reakcji rodziny. Trzeba jednak trzeba się poświęcić przygotowaniem, a potem jest to trzy tygodnie poza domem na przełomie roku. Moja żona zachowała się wspaniale. Powiedziała mi, że jeżeli są to moje marzenia i jeżeli ufam temu człowiekowi, to jedź, jestem cała z Tobą! I tym razem nie mogłem odmówić.

- Rajd Dakar to chyba marzenie każdego rajdowca.

- Dla mnie to taki "everest" motosportów. Jest to najtrudniejszy, najdłuższy i bardzo atrakcyjny rajd. W tym roku lista osób startujących jest imponująca, jest m.in. Sebastien Loeb, Carlos Sainz, czy Stéphane Peterhansel. Rajd Dakar się rozwija. Chciałbym przez najbliższe 5-10 lat spędzić w rajdach cross country.

- Jak wyglądały przygotowania do Rajdu Dakar?

- Zacząłem przygotowywać się w połowie sierpnia. Te przygotowania trwają cały czas. Jest to cykl przygotowań fizycznych, wzmacniam mięsie przykręgosłupowe. Są też ćwiczenia aerobowe w dużych temperaturach przy określonej wilgotności. Ja wykonuje ćwiczenia na specjalnym rowerze treningowym w... saunie. Tam mam ustawioną podobną temperaturę i wilgotność jaka będzie panowała podczas samego rajdu. Od miesiąca trenuje w namiocie tlenowym. Mam takie urządzenie w domu, śpię w namiocie na łóżku polowym. Na początku ten namiot ustawiłem sobie w sypialni, ale szybko dostałem eksmisję od żony, bo agregat, który wytwarza mieszankę powietrzną był za głośny (śmiech). I tak sypiam sobie od pewnego momentu w piwnicy. Przed snem jeżdżę na rowerze w masce podłączonej do tego agregatu. Jest bardzo trudno, bo przy odpowiedniej ilości tlenu człowiek się regeneruje. A ja mam tego tlenu na poziomie 12-13 procent. Rano wstaję i jestem niewyspany. Wierzę, że im teraz będzie trudniej, to mój organizm dobrze zareaguje w warunkach wysokogórskich.

 

 

- Był czas na trening na pustyni?

- Przed Rajdem Barbórki spędziłem dwa dni w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie - red.). Pojechałem tam z Rafałem Sonikiem. On ma bardzo duże doświadczenie i przekazał mi bardzo dużą wiedzę o wydmach, o pustyni, o nawigacji. Miałem okazję podpatrzeć jak Rafał sobie radzi na wydmach, uczyłem się jak odróżnić nowe ślady na pustyni. Otrzymałem wiele przydatnych informacji, których nie wyczytałbym w książkach. To były raptem dwa dni, ale dla mnie to było bardzo dużo. Mam szczęście, że mam koło siebie takie osoby jak Krzysztof Hołowczyc, czy właśnie Rafał Sonik.

- Krzysztof Hołowczyc nie odstraszył swoimi opowieściami na temat Rajdu Dakar. Mówiąc kolokwialnie "lekko nie będzie".

- Nie, wręcz mnie zachęcił. Z Krzysztofem Hołowczycem mogłem wystartować w tym rajdzie już w 2015 roku. Wcześniej miałem podpisałem umowę z Wojciechem Chuchałą na występy w rajdach. To by kolidowało z rajdami terenowymi. Decyzja była słuszna, bo ja nie byłem wtedy gotowy walczyć o najwyższe cele. Nie żałuję, bo zdobyłem upragniony tytuł mistrza Polski. Krzysztof Hołowczyc od wielu lat opowiada mi o tym rajdzie, w naszych rozmowach bardzo często przewija się temat Rajdu Dakar.

- Jest coś, czego się Pan obawia najbardziej? 

- Jestem perfekcjonistą i to bywa zgubne. Obawiam się, że nie wszystko mogę zrobić tak jakby chciał mój kierowca. To będzie dla niego czwarty Dakar, a dla mnie pierwszy. Chciałbym żeby moje błędy nie zaważyły negatywnie na naszym wyniku, bo błędy na Dakarze popełnia każdy. 

- I to też jest zarazem pański cel? Popełnić jak najmniejszą ilość błędów?

- Ja mam takie trzy podstawowe cele. Nie chcę umówić o miejscu, bo Rajd Dakar jest bardzo nieprzewidywalnym rajdem, chciałbym go po pierwsze ukończyć. Po drugie popełnić jak najmniej błędów i później z nich wyciągnąć wnioski, żeby podczas kolejnego rajdu być lepiej przygotowanym. 

- Kiedy wylot do Ameryki Południowej?

- 29 grudnia wylatujemy z Wilna do Argentyny. Święta spędzę z rodziną, potem 28 grudnia żona i mój przyjaciel odwożą mnie do Wilna. 

- Czego życzyć Sebastianowi Rozwadowskiemu na Rajdzie Dakar?

- Szczęścia i tego, żeby to nie był mój ostatni Rajd Dakar! 

Tagi: Sebastian Rozwadowski Rajd Dakar

Komentarze

 _     _                 
| |   (_)                
| |__  _ _ __ ___  _   _ 
| '_ \| | '_ ` _ \| | | |
| |_) | | | | | | | |_| |
|_.__/|_|_| |_| |_|\__,_|
                         
                         
 

Najnowsze artykuły

Twitter