Konrad Bukowiecki. Fot. sport.egit.pl

Konrad Bukowiecki. Fot. sport.egit.pl

Bukowiecki: Chciałbym wystartować na Antarktydzie

10.08.20 09:05   kyn   0  

Konrand Bukowiecki od kilku lat jest zawodnikiem klubu z Kortowa, ale dopiero w sierpniu była pierwsza okazja do rozmowy z zawodnikiem na olsztyńskim stadionie lekkoatletycznym.

- Od kilku lat reprezentujesz barwy AZS-u UWM Olsztyn, ale to był twój pierwszy występ przed olsztyńską publicznością. Czułeś w związku z tym jakieś większe emocje?

Już parę lat nie startowałem na takich małych meetingach, organizowanych przez lokalne kluby czy związki. Nie chcę by wyszło, że uderzyła mi sodówka (śmiech - red.), ale raczej jestem zapraszany na większe meetingi i jeżdżę po całym świecie, bo to jest moja praca i z tego żyję. Natomiast ten rok jest taki, że faktycznie tych startów brakuje i nie chodzi tu o żadne pieniądze, a właśnie o ten głód startowania. Jesteśmy akurat pomiędzy dwoma obozami w Olsztynie, a mamy kilku chłopaków, którzy trenują z moim bratem, plus mój kolega z grupy Sebastian Łukszo, więc wpadł mi do głowy taki pomysł. Fajnie, że udało się taki start zorganizować.

- Jak ocenisz poziom sportowy imprezy?

- W tym roku ciężko mówić o jakimkolwiek poziomie, przynajmniej z mojej strony. Te czasy pandemiczne mocno dały mi się we znaki, uciekło mi sporo treningów. Widać braki w technice i nie czuję tego tak, jak na przykład w zeszłym roku, pod koniec sezonu, gdzie forma była ustabilizowana i kula latała naprawdę daleko. Taki mamy rok, że najważniejszą naszą imprezą są mistrzostwa Polski, więc nie ma się co załamywać w tym roku i trzeba czekać na igrzyska olimpijskie za rok.

- Jak skomentujesz swoje indywidualne wyniki?

- Moja życiówka to ponad 22 metry, a teraz pchnąłem zaledwie 20,5 czyli ponad półtora metra poniżej mojego rekordu życiowego. Nie mam powodu by się cieszyć, natomiast też nie ma powodu do wstydu. Dla mnie taką granicą przyzwoitości jest 20 metrów, a już w pierwszym pchnięciu udało mi się ją przekroczyć, więc szału nie ma, ale wstydu też nie.

- Gdyby nie pandemia to teraz byś był w Tokio nie w Olsztynie. Mocno przeżywałeś sytuację z koronawirusem i jak świat sportu wywrócił się do góry nogami.

- Na początku tak, bo zaczęło się to wszystko jeszcze podczas trwania sezonu halowego. Wtedy dostaliśmy pierwszą informację, że mistrzostwa świata halowe, które miały odbyć się w marcu, zostały odwołane. Wtedy już byłem zdegustowany, wręcz zdemotywowany. Faktycznie nie chciało mi się ani trenować, ani startować, no bo po co. Po paru tygodniach, może nie przyzwyczaiłem się, ale dostosowałem do sytuacji. Swoimi frustracjami przecież nic nie zdziałam, trzeba dostosować się do tego co jest, trzeba trenować i mieć nadzieję, że wszystko wróci do normy i za rok igrzyska naprawdę się odbędą i tam się pokazać z jak najlepszej strony.

- Jak sobie radziłeś w tych ciężkim okresie dla sportowców gdzie obiekty sportowe i siłownie były zamknięte?

- Faktycznie było to jakieś utrudnienie na początku. W Olsztynie mieliśmy jakieś warunki, tym bardziej, że pchnięcie kulą jest o tyle dobrą dyscypliną pandemiczną (śmiech - red.), że nie wymaga kontaktu z innymi zawodnikami. Potrzebuję kawałek pola, czy miejsca, w które kula może spaść i kawałek asfaltu. Jakoś sobie radziłem. Siłownię zrobiłem sobie w garażu w Szczytnie, część sprzętu wypożyczyłem, część kupiłem i trenowaliśmy w garażu i na podwórku, tam gdzie mogliśmy.

- Na jakim etapie przygotowań do Tokio 2021 jest teraz Konrad Bukowiecki?

- Ciężko mówić o jakiejkolwiek formie, bo przecież jestem zawodnikiem, który bardzo dużo wyjeżdżał i spędzał na wyjazdach i obozach. Głównie na tych obozach łapałem formę i widać było takie podbicie i niestety takich obozów zabrakło. Co najmniej czterech, w tym dwóch zagranicznych i brakuje treningu, nie ma co ukrywać. W tym roku tylko mistrzostwa Polski, nie o pietruszkę, bo jednak ranga mistrzowska, ale jednak nie jest to tak, do czego jesteśmy przyzwyczajeni.

- Jak znajdujesz w sobie motywacje? Z tyłu głowy siedzi myśl, że za rok też się może wszystko posypać?

- Teraz jest już ok, na samym początku było to zwątpienie. Teraz jest normalnie i moje cele się nie zmieniają. Cele mam zawsze takie same, teraz są tylko przełożone. Przede wszystkim lubię to co robię i nie muszę się jakoś specjalnie motywować, by pójść na trening. Po pierwsze to moja praca, po drugie - to właśnie lubię to co robię i lubię swoje życie, więc jakoś specjalnie nie muszę się motywować.

- W jakich imprezach w tym roku wystartuje jeszcze Konrad Bukowiecki?

- Najbliższy start mieliśmy zaplanowany na 8. sierpnia, ale nie wiadomo czy ten start się odbędzie, bo w COS-e w Cetniewie wykryto jeden przypadek i będziemy czekać na informacje, czy te zawody się odbędą. Jeśli nie tam, to jest jeszcze parę meetingów, które mają odbyć w Polsce. We wrześniu mają się odbyć trzy meetingi zagraniczne, jeden w Zagrzebiu, drugi w Rzymie a trzeci w Ostrawie. Do tego najważniejsze imprezy w Polsce, czyli mistrzostwa pod koniec sierpnia i 6. września Memoriał Kamili Skolimowskiej w Chorzowie. To nasze święto, lekkoatletów w Polsce. Po pierwsze, największy i najfajniejszy meeting w Polsce, jeden z najlepszych na świecie, w Europie najlepszy. W sumie śmiało mogę powiedzieć, że najlepszy na świecie jest to meeting i w celu uczczenia Kamili Skolimowskiej, więc tym bardziej. Mówiłem to już w lutym i marcu, że paradoksalnie tych startów w drugiej połowie roku może być wcale nie mniej, tylko nawet więcej, bo wszyscy, którzy przekładali starty, to każdy chce, żeby te meetingi się odbyły. Paradoksem tej sytuacji jest to, że teraz musimy odmawiać udziału w imprezach a nie czekać na starty. Koniec sierpnia i do połowy września jest naprawdę sporo meetingów.

- Byłeś już wcześniej w Japonii? Dzięki uprawianiu sportu podróżujesz po całym świecie. Gdzie jeszcze ciebie nie było?

- W Japonii wcześniej nie byłem, choć parę razy startowałem w Azji, w kilku krajach. Oprócz Antarktydy startowałem już tak naprawdę na każdym kontynencie i co za tym idzie, zwiedziłem już każdy kontynent, oprócz Antarktydy. Może kiedyś coś w tym kierunku zrobimy, zadziałamy, bo mamy takie ciche plany z kolegami ze świata. Zorganizować jakiś konkurs, bo albo balon, albo, co sprawdzaliśmy, są miejsca na Antarktydzie, w których jest po minus 2, 3 stopnie, to dalibyśmy radę na pewno.

- Co poza sportem lubi robić Konrad Bukowiecki?

- Głównie lubię odpoczywać, bo moje życie jest takie, że treningi są na tyle wyczerpujące, że nie mam po prostu ochoty niczego innego robić. Wolę sobie posiedzieć i pospędzać czas z moją dziewczyną, zająć się psem, pooglądać jakieś filmy czy pograć na konsoli.

- Takie zwykłe zajęcia zwykłego człowieka?

- (śmiech-red.) Zwykłe zajęcia, bo jestem zwykłym człowiekiem, tylko czasem pcham kulą (śmiech-red.).

- Gdyby nie sport to co byś w życiu robił? Zastanawiałeś się nad tym?

- To jest kompletnie nie do mnie pytanie. Dla mnie sport jest czymś naturalnym, bo odkąd pamiętam to uprawiałem sport. Widziałem na filmach i zdjęciach, że byłem jeszcze tak mały, że nie umiałem chodzić, a już umiałem pływać. Moi rodzice byli sportowcami, teraz są trenerami, mama hobbystycznie, tata profesjonalnie, bo jest moim trenerem kadrowym. Chcąc nie chcąc zawsze w tym sportowym życiu uczestniczyłem, jeździłem z rodzicami na obozy. Dla mnie to, że sport jest w moim życiu jest tak samo naturalne jak to,że wieczorem myję zęby.

- Na sport w telewizji masz czas? Lubisz oglądać rywalizację innych sportowców?

- Bardzo lubię, natomiast te najciekawsze rzeczy, które mnie najbardziej interesują, są o takich porach, że zazwyczaj nie oglądam ich na żywo, tylko z odtworzenia.

- Patrzysz z zazdrością jak zarabiają inni sportowcy? Np, piłkarze nożni czy siatkarze?

- Zazdrość to może nie jest dobre słowo. Żyję na takim poziomie, że nie muszę sobie niczego odmawiać, starcza mi na wszystko i nie mogę narzekać na swoje życie. Patrzę na to raczej z takim rozżaleniem, że jest to smutne. Będąc lekkoatletą, który tak naprawdę jest w czubie zawodników świata, bo od paru lat jestem w czołowej ósemce czy dziesiątce świata, porównując moje zarobki do zarobków przeciętnego piłkarza Ekstraklasy, to jest po prostu słabe. Nie ma się też oczywiście co za bardzo burzyć. Wiadomo, że coś jest warte tyle, ile ktoś chce za to zapłacić. Jeśli ludzie chcą płacić tak duże pieniądze przeciętnym, czy nawet słabym piłkarzom, to jest już ich sprawa. Tak jak mówiłem, nie mogę narzekać na swoje życie, natomiast skala zarobków do skali poziomu sportowego jest przepaścią pomiędzy piłką nożną a lekkoatletyką, ale też w popularności pomiędzy tymi sportami jest przepaść, więc może nie, że się to równa. Natomiast lekkoatleci na pewno nie mogą odbierać piłkarzom tych pieniędzy, bo ktoś jest w stanie za to zapłacić i nam nic do tego, tak naprawdę. Nie sądzę by się to kiedyś wyrównało. W lekkoatletyce trzeba być wybitnym, by zarabiać godne pieniądze, w piłce nożnej wystarczy być przeciętnym. Pewnie zarobki Usain Bolta można porównać z zarobkami przeciętnego zawodnika np. ligi hiszpańskiej, nie ma o czym mówić.

- Jak przekonać młodych sportowców do takiej dyscypliny jaką ty uprawiasz?

- Mam wrażenie, że coraz więcej dzieciaków granie się do lekkoatletyki. Jest ona o tyle fajnym sportem, że jest mega ogólnorozwojowa. Jeśli ktoś myśli, żeby być sportowcem, to warto pochodzić na lekkoatletykę, żeby rozwinąć się ogólnie. Nie każdy musi zostać w tym sporcie. Najważniejsze żeby uprawiać sport, nieważne jaki, najważniejsze, żeby uprawiać. Gdy byłem w USA, to byłem na siłowni uniwersyteckiej, nota bene była to najlepsza siłownia, czy jedna z najlepszych jakie w życiu widziałem i tam na rozpisce szefa, który był byłym kulomiotem, było napisane, że 3 na 5 zawodowych graczy NFL w przeszłości uprawiało pchnięcie kulą i byli mistrzami stany, hrabstwa, regionu. I było tam też troszkę w żartach napisane, że jeśli chcesz być dobrym graczem NFL, to uprawiaj pchnięcie kulą. To jest bardzo rozwojowy sport, nie każdy musi w tym zostać, ale warto go uprawiać, czy raczej w ogóle lekkoatletykę, nie mówiąc o pchnięciu kulą.

Tagi: Konrad Bukowiecki

Komentarze

 _                        
| |                       
| | ___   ___      _____  
| |/ / | | \ \ /\ / / _ \ 
|   <| |_| |\ V  V / (_) |
|_|\_\\__,_| \_/\_/ \___/ 
                          
                          
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Najnowsze artykuły

Twitter