Sam van Huffel. Fot. sport.egit.pl

Sam van Huffel. Fot. sport.egit.pl

van Huffel: Chciałbym gorąco podziękować wszystkim fanom za takie przyjęcie

04.03.20 19:14   mg   1  

Sam van Huffel w swoim debiucie w barwach Stomilu Olsztyn strzelił gola. Olsztyński zespół wygrał to spotkanie 4:2, a holenderski zawodnik schodząc z boiska otrzymał owację na stojąco. Zapraszamy do przeczytania ciekawej rozmowy z nowym piłkarzem "Dumy Warmii".

- Ile miałeś lat jak poszedłeś na pierwszy trening piłkarski?

- Byłem bardzo małym chłopcem, może miałem 4,5 roku. Mój brat grał w piłkę nożną. Mieszkaliśmy w Amsterdamie a wiadomo, że tam piłka nożna to świętość. Bardzo mi się to podobało, że miasto żyło futbolem. Próbowałem także innych sportów jak kick boxing i baseball. Mój tata był reprezentantem Holandii w baseballu, więc dorastałem oglądając właśnie jego i ten sport. Jednak poszedłem własną drogą i wybrałem futbol.

- Co wiedziałeś o Polsce przed przyjazdem?

- W moim mieście żyje bardzo dużo Polaków, więc przed przyjazdem rozmawiałem z kilkoma. Pytałem o Olsztyn. Wypowiadali się o mieście w samych superlatywach, że szczególnie latem jest pięknie. W Odrze Opole występuje mój rodak Thijs Timmermans, z którym też się kontaktowałem. W trakcie przerwy świątecznej spotkaliśmy się na obiedzie i on także naświetlił mi nieco sytuację w Fortuna 1. Lidze. 

- Jakich polskich graczy kojarzysz? 

- Oczywiście numerem jeden jest Robert Lewandowski, chyba nie ma piłkarza czy kibica na świecie, który by o nim nie słyszał. Arkadiusz Milik grał swego czasu w Ajaxie Amsterdam więc nie mogłoby go zabraknąć w moim zestawieniu. Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek z Borussi Dortmund. Jest sporo Polaków w topowych ligach Europy. 

- Twój piłkarski idol? Holender i przedstawiciel innego narodu?

- Holender to na pewno Wesley Sneijder, lubiłem też Dirka Kuyt'a, ze względu na jego etykę pracy i tego jak grał, zawsze walczył pełne 90 minut. Oprócz tego lubił dbać o siebie, podobnie jak ja teraz. Lubię dodatkowo pójść na siłownię, jestem młodym graczem i nadal dużo rzeczy mam do poprawienia. A jeżeli chodzi o zawodników spoza mojego kraju, to Cristiano Ronaldo. Jak byłem młodszy,  byłem "pulchnym chłopcem" i kiedy oglądałem Ronaldo, chciałem być taki jak on. Motywował mnie. Jako dziecko byłem na celowniku Feyenoordu, Ajaxu, ale nie byłem wystarczająco szczupły, wtedy też zmieniłem moje nastawienie i  w wieku 14, 15 lat zacząłem chodzić na siłownie, inaczej jeść.

- Media spekulowały, że byłeś w orbicie zainteresowań klubów angielskich?

- To prawda, byłem na testach w Leicester City około 10 dni, trenowałem z zespołem, zagrałem mecz, podobało mi się, z tego co wiem zebrałem dobre noty, chcieli mnie zatrzymać, ale na przeszkodzie do transferu stanęły jakieś sprawy związane z dokumentami. Byłem bardzo rozczarowany, że transfer nie doszedł do skutku. Zawsze marzyłem, żeby zagrać w klubie Premier League, ale stało się inaczej. Trudno. 

- Jaki wpływ na twój rozwój mięli rodzice? 

- Nigdy nie pchali mnie w stronę sportu, ale zawsze wspierali i pomagali. Przypominali, żeby dbać o siebie, chodzić wcześnie spać. Jestem im bardzo wdzięczny za to. Miesiąc temu tato przyjechał do Olsztyna ze mną, żeby wszystkiego dopilnować, natomiast podczas mojego debiutu na trybunach oprócz taty, była też moja mama i brat. 

- Była dodatkowa mobilizacja? 

- Dokładnie tak. Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Kiedy zdobyłem gola widziałem jak rodzice byli szczęśliwi. Będąc dzieckiem mówiłem mamie, że kiedyś będzie taki moment, że będą mi kibicować na stadionie i będą dumni. Mam nadzieję tak właśnie było w ostatnim meczu. 

- Jak się czujesz po pierwszym meczu przed własną publicznością? 

- Mecz w mojej ocenie był całkiem niezły, z tego co słyszałem to nie jest to normą, że podczas ligowych spotkań pada aż tyle bramek, więc myślę, że kibice mogą być zadowoleni. Mamy bardzo dobrych napastników, którzy są groźni w polu karnym (Sobaczk, Siemaszko - red). Ja też mogę stworzyć niebezpieczeństwo pod bramką przeciwnika. Chciałbym, żeby stadion zawsze był pełny i tak żywo reagował na nasze poczynania na boisku. 

- Po zmianie dostałeś owacje na stojąco, jakie to było uczucie? 

- Fantastyczne, chciałbym gorąco podziękować wszystkim fanom za takie przyjęcie. To piękne uczucie kiedy cały stadion skanduje twoje imię, nie do opisania. Trzeba to przeżyć. Mam nadzieję, że swoją grą będę sprawiał radość wszystkim kibicom. 

- Twoje piłkarskie marzenie? 

- Oczywiście mam takie, ale wolałbym zostawić je dla siebie. Teraz skupiam się na grze dla Stomilu Olsztyn i z tą drużyną chciałbym osiągnąć jak najwięcej. 

- A jak byś mógł wybrać, w której europejskiej lidze chciałbyś grać? 

- Myślę, że najlepiej pasowałbym do Bundesligi. Niemcy kochają piłkę nożną, liga nie jest aż taka techniczna jak np. liga hiszpańska, ale za to w Bundeslidze grają prawdziwi "fighterzy". Oczywiście to tylko gdybanie, nigdy nie wiadomo czy uda się wpasować w zespół, czy zawodnik będzie odpowiadał trenerowi itd. Wiele czynników się na to składa. 

- Jak czujesz się w Olsztynie? 

- Już wcześniej rozmawialiśmy po sparingu, czuję się świetnie. Koledzy z drużyny przyjęli mnie bardzo dobrze. Teraz dołączyło dwóch holendrów, ale nawet jakby ich nie było, to kontakt z resztą drużyny miałem od początku dobry. Staramy się też widywać poza treningami, czasem pójdziemy coś zjeść czy wspólnie obejrzeć jakiś mecz. Bardzo fajnym miejscem na spacery na pewno jest plaża miejska. Moi rodzice podczas pobytu mieszkali w hotelu nad jeziorem, więc często tam bywałem. Oni też byli zachwyceni Olsztynem. 

- Polska trafiła na Holandię w Lidze Narodów, co ty na to? 

- Życzę obu ekipom powodzenia. Teraz grając w Polsce wiem więcej o Polakach i wiem, że lubicie walczyć więc mecze między naszymi ekipami będą z pewnością ekscytujące. Wiadomo, że będę kibicował swoim rodakom (śmiech - red.). Mimo tego, że wielu waszych reprezentantów gra w czołowych ligach, myślę, że piłkarsko przynajmniej w tym momencie jesteśmy lepsi. 

- Może wkrótce będziemy mogli ciebie oglądać w drużynie narodowej?

- Reprezentowanie swojego kraju, dla każdego sportowca jest wielką nobilitacją. Holandia jest bardzo mocna piłkarsko, więc o występy w drużynie narodowej będzie bardzo ciężko. Mam 21 lat więc myślę, że wszystko przede mną. Na debiut w reprezentacji nigdy nie jest za późno, równie dobrze może się to zdarzyć jak będę miał 27 lat. Jedno jest pewne, będę ciężko pracował, grał dla Stomilu jak najlepiej potrafię i wtedy wszystko może się zdarzyć. Byłoby to coś pięknego. 

- Jak wyglądają przygotowania do meczu z Sandecją Nowy Sącz?

- Wiadomo, że po wygranym meczu w weekend, od poniedziałku przystąpiliśmy do zajęć z uśmiechem na twarzy. Pierwszy trening to taki typowy rozruch, we wtorek mieliśmy siłownię i dosyć mocny trening na boisku, część chłopaków pojechało na sparing z drugim zespołem, natomiast w środę mięliśmy gierkę wewnętrzną. Także przygotowania do meczu w Nowym Sączu idą zgodnie z planem.

Rozmawiała Magda Gawrońska

Tagi: Stomil Olsztyn Sam van Huffel Magda Gawrońska - teksty

Komentarze

  1. 04.03.20 21:17 Klajc

    Dlaczego tu jest tyle błędów?! Oczy krwawią.

   _                  
  (_)                 
   _ _   _  ___ _   _ 
  | | | | |/ __| | | |
  | | |_| | (__| |_| |
  | |\__,_|\___|\__, |
 _/ |            __/ |
|__/            |___/ 
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Najnowsze artykuły

Twitter