Tomasz Sztąberski. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Tomasz Sztąberski. Fot. Emil Marecki / sport.egit.pl

Sztąberski: Utrzymanie się bez baraży jest naszym olbrzymim sukcesem

26.02.20 22:21   kyn   0  

KKS Olsztyn bez baraży utrzymał się w rozgrywkach I ligi koszykówki kobiet. O zakończonym sezonie rozmawialiśmy z Tomaszem Sztąberskim, trenerem olsztyńskiego zespołu.

- Jak pan ocenia zakończony sezon?

- Biorąc pod uwagę to co mamy, to uważam, że wyszliśmy z niego ponad miarę. Utrzymanie się bez baraży jest naszym olbrzymim sukcesem. Tym bardziej, że zaczynaliśmy sezon bez żadnej rozgrywającej. Ciężko nam było o jakieś wyniki, z resztą potem, po powrocie Joli Wichłacz i Marty Sztąberskiej był to już zupełnie inny zespół. Zaczęliśmy odnosić sukcesy, które zapewniły nam po raz 10 utrzymanie w I lidze. Tak należy do tego podchodzić. Kto w tym nie siedzi, wydaje mu się, że cieniowaliśmy itp., a gdybyśmy od początku byli w pełnym składzie, to kto wie, czy nie bylibyśmy nawet w pierwszej czwórce.

- Był moment, że wydawało się, że jednak się nie utrzymacie. 

- Zaczynaliśmy, jak mówiłem sezon bez rozgrywającej, stąd te porażki. A runda rewanżowa, choćby mecz z UW w Warszawie, powrót Joli i Marty to inna jakość tej ekipy. Potem przyszło zwycięstwo z SMS-em I, wygrana z Mon-Polem, gdy w I rundzie ulegliśmy 40 punktami, świadczą o sile tego zespołu, jeśli jest w pełnym składzie.

- Ten powrót miał wpływ na jakość tylko sportową, czy też na formę mentalną pozostałych zawodniczek?

- Jedno i drugie. Jeśli dziewczyny widzą, że ma kto podać, czy w odpowiednim momencie dać asystę, to czują się pewniej, bo mogą liczyć na te koleżanki, które maja decydować o organizacji gry. To się przekłada na jakość całego zespołu i jakość gry.

- Które spotkanie było kluczowe dla tego utrzymania?

- Powiem tak, gdybyśmy byli w pełnym składzie, to nawet pierwsze spotkanie w Warszawie, czy drugie z Politechniką, byłyby spotkaniami zwycięskimi i w perspektywie czasu nie drżelibyśmy do końca o utrzymanie. Szczególnie boli mnie spotkanie z Politechniką, gdzie przegraliśmy 4 punktami. Dużo dodali od siebie sędziowie tego spotkania i to bardzo bolało. Na szczęście w trzecim spotkaniu, z Łomiankami II na wyjeździe, przełamaliśmy się i to pierwsze i jedyne wyjazdowe zwycięstwo w rundzie, dało nam chyba nadzieję. Powrót dziewcząt, o których wspominałem i twarde postawienie się w pierwszym meczu rundy rewanżowej w Warszawie, dało tę iskierkę, umocniło nas w przekonaniu, że możemy wygrać z każdym. Tak też było potem, vide zwycięstwo u nas w rewanżu z Politechniką, bardzo wyraźne. Potem zwycięstwo z Łomiankami II i zwycięstwo z Mon-Polem, więc druga runda była dla nas. jest takie powiedzenie, że nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy i tak to właśnie wyglądało w tym roku. 

- Najgorsze i najlepsze spotkanie KKS-u w tym sezonie?

- Należałoby to jednak rozgraniczyć na ten pełny skład i niepełny skład. Na pewno najgorsze spotkanie zagraliśmy w Płocku z Mon-Polem, bo minus czterdzieści mówi samo za siebie, jak również dwa spotkania z Gdynią, w których mieliśmy takiego pecha, że wystawiano przeciwko nam najsilniejszy skład, jaki grał i nie mieliśmy tu wiele do powiedzenia. Najwyraźniej zdominowała nas Gdynia i raz Pruszków, ale Pruszków to dream-team i zespół, który mocno walczy o ekstraklasę w tym sezonie. Nie zdziwię się, gdy to osiągnie. Najlepsze spotkanie to na pewno z Mon-Polem u siebie, po dramatycznej końcówce i dogrywce oraz zwycięstwo z SMS-em I w Olsztynie, które zdobyliśmy determinacją i które dawało przyklepanie i postawienie tej kropki nad i.

- Sezon szybko się skończył. Jakie plany na najbliższe miesiące?

- Jak zawsze po sezonie będziemy pracowali nad technika indywidualną, jakieś zabawy, by nie zapomnieć jak wygląda piłka do kosza i rozmowy z dziewczynami o przyszłości i ich postanowieniach na przyszły sezon. Przez to też będziemy kształtować zespól na sezon 2020/21.

- Będziecie, korzystając z przerwy, szukać sponsorów, wsparcia finansowego?

- Nie gardzimy żadnym wsparciem, tym bardziej finansowym. Wiemy co otrzymaliśmy z miasta i jesteśmy za to bardzo wdzięczni, bo  w rankingu, mimo obostrzeń, jakie dotknęły finansowanie przez samorządu sportu, dostrzeżono nasze osiągnięcia. Również Marszałek Województwa wsparł nas tradycyjnie. Nie jest tak źle w tym kryzysie, ale oczywiście będziemy szukali. Jeśli ktoś się trafi, kto by nas wsparł, to będziemy bardzo zadowoleni.

- Co stało się z Kariną Gzinką, bo nie było jej widać w ostatnich spotkaniach?

- Jest studentką UWM-u, na bardzo trudnym kierunku, jakim jest prawo. Był to jej pierwszy semestr i wiadomo, że trzeba zaliczać i ta dziewczyna mocno się temu poświęciła. Pierwszy semestr jest newralgiczny dla studentów i stąd jej absencja na treningach i meczach ligowych. To wynikało tylko z tego. Karina jako jedna z pierwszych zadeklarowała, że chce kontynuować karierę w Olsztynie i dalej studiować na naszym uniwersytecie. To cieszy, bo jest to nietuzinkowy gracz, aczkolwiek trochę pozbawiony warunków fizycznych. Również z zaległościami, bo dwa ostatnie lata nie uprawiała koszykówki. Jest to jej odrodzenie u nas w Olsztynie. 

- Jaki plany ma córka Marta Sztąberska? Po kontuzji nie ma już chyba  śladu? Zostanie w KKS-ie?

- Chyba za wcześnie teraz o tym mówić. Marta gra jeszcze cały czas w mistrzostwach Polski juniorek, i jej powrót też odmienił losy naszego zespołu. Jesteśmy kroczek od awansu i właśnie jej powrót może tu być języczkiem u wagi. Czy zostanie, to naprawdę na tę chwilę trudno powiedzieć. 

- Co może pan powiedzieć na temat ewentualnego składu na następny sezon?

- Jest jeszcze na to za wcześnie. Pomny doświadczeń lat ubiegłych, dziewczyny deklarują się tak mniej więcej z końcem czerwca, jeśli chodzi o swoje plany życiowe. Nie zapominajmy, że są to już starsze dziewczyny i zaczynają myśleć o dorosłym życiu. Ksenia Woźniak czy Joanna Markiewicz już pracują, Natalia Żukowska i to nie daje im tyle czasu na poświęcenie się koszykówce, jak to było, gdy uczęszczały do szkoły czy na studia. Myślę, że młodsza Żukowska nie będzie szukać przygód poza Olsztynem i tu zostanie na studia, więc dalej będzie  grała, tym bardziej, że miała całkiem udany sezon. To jednak różnie z tym bywa, bo wydawało się, że Ola Mońko też będzie chciał zostać, wyszło inaczej, podjęła inną decyzję. Nie wiem, czy  żałuje, ale ten rok to było mocne zderzenie z rzeczywistością i tyle na ten temat. Na pewno chciałbym utrzymać wszystkie czołowe dziewczyny, coraz lepiej grające młodsze, które chcą dojść do pułapu pierwszoligowego. Gdybyśmy mocno awansowali w juniorkach, to zapewne utwierdziłoby je w tym, że mogą być czołowymi zawodniczkami. Jest tu oczywiście niebezpieczeństwo, że menadżerowie, którzy mącą w głowach, będą jeszcze bardziej mącić i tego się najbardziej boję. Obiecują złote góry a w razie nie szczęścia jakoś nie widać pomocy. 

- Kiedy ewentualne ćwierćfinału juniorek, jeśli uda wam się awansować?

- Jest do tego bardzo blisko. Pod koniec marca, finały mają odbyć się pod koniec maja.

Tagi: KKS Olsztyn Tomasz Sztąberski

Komentarze

  __ _ _       
 / _(_|_)      
| |_ _ _ _   _ 
|  _| | | | | |
| | | | | |_| |
|_| |_| |\__, |
     _/ | __/ |
    |__/ |___/ 
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Najnowsze artykuły

Twitter