Eric Molloy. Fot. sport.egit.pl

Eric Molloy. Fot. sport.egit.pl

Molloy: Olsztyn jest bardzo przyjemnym miejscem do życia

07.02.20 21:43   mg   0  

Eric Molloy to pierwszy Irlandczyk w historii Stomilu Olsztyn. W rozmowie z Magdą Gawrońską opowiada o swoich piłkarskich początkach, o tym jak było w Nowej Zelandii i jak się czuje w Olsztynie. Zapraszamy do lektury!

- Jak zaczęła się twoja przygoda z piłką nożną?

- W młodości grałem w football galicki (irlandzki sport narodowy - red.) i piłkę nożną. Uwielbiałem obie dyscypliny, ale w football galicki nie gra się profesjonalnie, a że jestem osobą bardzo ambitną to w wieku 18. lat zdecydowałem się postawić na piłkę nożną. I póki co nie żałuję.

- Byłeś też częścią uniwersyteckiej reprezentacji Irlandii na Uniwersjadzie w Korei Południowej, jak wspominasz ten turniej?

- To było fantastyczne doświadczenie, świetna grupa ludzi, codzienne treningi, wszystko profesjonalnie zorganizowane. Doszliśmy do ćwierćfinału, który niestety przegraliśmy z reprezentacją Włoch. Pamiętam, że zdobyłem jednego gola przeciwko Chińczykom. Wiele nauczyłem się podczas tego turnieju, jak odpoczywać, odpowiednio jeść, nawadniać się. Akurat to ostatnie było szczególnie ważne, gdyż w Korei było niesamowicie gorąco. Czułem się cudownie móc reprezentować swój kraj na imprezie takiej rangi.

- Nie mogę nie zapytać o sparingowy mecz z drużyną Chelsea, strzeliłeś gola, jak w ogóle doszło do tego spotkania?

- Wróciłem właśnie do Irlandii po sezonie w Nowej Zelandii i zastanawiałem się na swoją przyszłością. Zespół Chelsea przebywał na obozie w Irlandii i tak się złożyło, że zespoły z którymi trenowałem pomiędzy sezonami miały przyjemność rozegrać dwa sparingi z brytyjczykami, a że trenerzy postanowili oszczędzać swoich podstawowych graczy przed ligą to właśnie ja mogłem skorzystać z okazji i zagrać z tak wyśmienitym przeciwnikiem. Po tym spotkaniu dostałem tyle wiadomości, że nie byłem w stanie na nie wszystkie odpowiedzieć (śmiech - red.).

- Jak to się stało, że wylądowałeś na drugim końcu świata, w Nowej Zelandii?

- Mój trener z uniwersytetu dostał pracę w Nowej Zelandii, był tam około pół roku i po tym czasie dostał pracę jako pierwszy trener w jednym z zespołów. Szukał zawodników, którzy chcieliby łączyć pracę i granie w piłkę nożną. Ta propozycja przyszła pod koniec mojego sezonu w Irlandii, więc miałem dwa wyjścia albo przez cztery miesiące nic nie robić albo skorzystać z okazji i polecieć do słonecznej Nowej Zelandii. Wybrałem to drugie. Nic nie ryzykowałem, zawsze mogłem wrócić gdyby mi się nie spodobało. Skończyło się na tym, że spędziłem tam trzy sezony.

- Jaki jest poziom piłki nożnej w Nowej Zelandii?

- W pierwszym sezonie grałem w jednym ze słabszych zespołów, który był przysłowiowym "chłopcem do bicia". Jednak podczas mojego pobytu tam, zespół grał naprawdę nieźle i walczył w każdym meczu, ja indywidualnie także spisywałem się dobrze, strzeliłem kilka goli. Dzięki czemu trzy najlepsze zespoły zaoferowały mi kontrakty. Wybrałem Team Wellington, w którym spędziłem dwa lata i z którym grałem w Oceanicznej Lidze Mistrzów i z którym wygrałem wszystko co było do wygrania. Patrząc na polską I ligę, Irlandię i Nową Zelandię, myślę, że polska liga i irlandzka mają więcej wspólnego. Zawodnicy w obu tych ligach są mocni fizycznie, szybcy itd, natomiast w Nowej Zelandii mecze odbywają się przy 30. stopniowym upale i wtedy większą uwagę kładzie się na aspekty taktyczne.

- Po trzech latach w Nowej Zelandii podpisałeś kontrakt w Polsce, jak do tego doszło?

- Faktycznie po 3. latach w Nowej Zelandii, znowu zacząłem się zastanawiać nad moja przyszłością, w zespole w którym grałem zmienił się trener, poza tym chciałem być bliżej rodziny. Zacząłem szukać bliżej domu, byłem na testach w zespołach w Walii, Irlandii Północnej, Anglii. Ale nie wszędzie ja się dobrze czułem, w innym zespole to trener mnie nie widział i wtedy pojawiła się oferta z Polski i postanowiłem zaryzykować i polecieć na testy. Spodobało mi się w Olsztynie i trenerzy też byli zadowoleni z mojej postawy więc postanowiłem kontynuować moją karierę tutaj.

- Jak wygląda komunikacja w zespole?

- W klubie jest kilka osób, które mówią po angielsku więc jeśli potrzebuję pomocy nie ma z tym problemu. Jeśli chodzi o szatnię to oczywiście gracze zagraniczni świetnie mówią, teraz mamy nowego zawodnika z Niderlandów więc i szatnia robi się bardziej międzynarodowa. Wspólny język znalazłem także z japończykiem Kokim Hinokio. Z Polaków najwięcej rozmawiam z Szymonem Sobczakiem, świetnie dogadujemy się też poza boiskiem.

- W takim razie jak twój polski?

- Znam podstawowe zwroty, jak dzień dobry, cześć itd. Coraz więcej rozumiem, jednak polski język jest trudny i póki co nie mówię pełnymi zdaniami (śmiech).

- Co możesz powiedzieć o Olsztynie, jak podoba Ci się miasto?

- Kiedy przyjechałem we wrześniu było jeszcze ciepło a jak nadeszła jesień i liście zaczęły zmieniać kolory i spadać te widoki były po prostu fantastyczne. A że w okolicach Olsztyna jest mnóstwo lasów i jezior krajobrazy były przepiękne. Poza tym coraz częściej zacząłem wychodzić do miasta, mam swoje ulubione restauracje i kawiarnie. Także Olsztyn jest bardzo przyjemnym miejscem do życia.

- Jesteście w trakcie przygotowań do rundy wiosennej, jak one przebiegają? Nie zagrałeś w ostatnich dwóch sparingach, jaki jest powód twojej absencji?

- Mieliśmy bardzo ciężki obóz w Cetniewie, który przepracowaliśmy bardzo dobrze i podczas wewnętrznej gierki po ataku jednego z zawodników podkręciłem staw skokowy. Trenuję już z zespołem od dwóch dni, ale nadal odczuwam dyskomfort więc prawdopodobnie nie zagram także w kolejnym sparingu. Do ligi zostało trzy tygodnie więc lepiej nie ryzykować pogorszenia mojego stanu.

- Z pozycji ławki obserwowałeś także sparing z rezerwami Stomilu?

- Tak dokładnie, ale muszę powiedzieć, że niektórzy z tych młodych graczy są bardzo utalentowani, trener Paweł (Głowacki red) robi z nimi dobrą robotę. Rozegrali bardzo dobry mecz przeciwko pierwszemu zespołowi. Dlatego zachęcam wszystkich do przekazania 1% podatku na Akademię Stomilu, te pieniądze nie zostaną zmarnowane.

Rozmawiała Magda Gawrońska

Tagi: Stomil Olsztyn Eric Molloy Magda Gawrońska - teksty

Komentarze

                      
                      
 _ __   _____  ____ _ 
| '_ \ / _ \ \/ / _` |
| |_) |  __/>  < (_| |
| .__/ \___/_/\_\__,_|
| |                   
|_|                   
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Najnowsze artykuły

Twitter