Joanna Markiewicz. Fot. sport.egit.pl

Joanna Markiewicz. Fot. sport.egit.pl

Markiewicz: To był bardzo brzydki mecz

31.01.20 10:25   kyn   0  

Koszykarki KKS-u Olsztyn zrobiły kolejny krok do utrzymania się w I lidze. W czwartek (30 stycznia) olsztyńskie zawodniczki wygrały SMS-em Łomianki. Po meczu rozmawialiśmy z kapitan zespołu - Joanną Markiewicz.

- Jak ocenisz mecz?

- To był bardzo brzydki mecz. Chciałyśmy go wygrać i fajnie, że to osiągnęłyśmy. Szkoda, że to praktycznie koniec sezonu i  nie możemy już poprawić swoich błędów. To był nierówny mecz z naszej strony, z dużą ilością niecelnych rzutów spod kosza, głupich strat, niektórych niewymuszonych, ale także wymuszonych mocną obroną przeciwnika na całym boisku. Byłyśmy na to przygotowane i mogłyśmy może inaczej to rozegrać. Teraz możemy gdybać, że gdybyśmy trafiły, to spokojnie byśmy dograły ten mecz, szczególnie w III kwarcie. Mając dziewięć punktów przewagi, straciłyśmy ją i przegrałyśmy wysoko tę trzecią kwartę. Wina leży tylko i wyłącznie po naszej stronie. Dobra predyspozycja Kamili Żukowskiej, dobry procent rzutów za trzy i fajną robotę zrobiła w obronie. Fajnie, ze Natalka Żukowska znalazła się w odpowiednich momentach w IV kwarcie pod koszem, trafiała takie rzuty jak nigdy. Chyba im trudniejsza pozycja, tym lepiej (śmiech-red.). Dobrze, że Jola Wichłacz rzucała rzuty wolne. Dobrze, że wygrałyśmy, bo to był prawdopodobnie ostatni mecz u siebie w tym sezonie. Strasznie szybko zleciało, dopiero zaczęłyśmy a już jest koniec. KKS Olsztyn góra (śmiech -red.)!

- Wy zrobiłyście to co musiałyście zrobić, ale teraz musicie oglądać się na rywalki.

- Niestety teraz nie możemy już liczyć tylko na siebie, choć zrobiłyśmy swoje. teraz musimy patrzeć na mecze Politechniki. Mają trudne mecze, mamy nad nimi trochę punktów przewagi, mamy jednak już więcej meczów rozegranych. Przed nami jeszcze jedno spotkanie z MKS-em Pruszków, ale nie jest przecież powiedziane, że jedziemy tam tylko po to, żeby je rozegrać, ale chcemy też tamten mecz wygrać. Może o być ciekawy mecz, jeżeli pokażemy się z najlepszej strony i będziemy grały swoją koszykówkę. Nie chcemy głośno mówić, że się już utrzymałyśmy. Powiemy to głośno, gdy wszystkie mecze zostaną rozegrane i zobaczymy, że KKS jest na 7. miejscu w tabeli. 

- Chcecie sprawić taką niespodziankę jak z Mon-Polem?

- Fajnie by było, aczkolwiek wszyscy wiedzą, że na swoim boisku jesteśmy dwa razy silniejsze. Pokazałyśmy to właśnie meczach z Politechniką, gdy przyjechały dziewczyny z ekstraklasy, z Mon-Polem. U nas gramy lepiej, znamy każdą klepkę w parkiecie i lubimy tę salę. gdzie indziej gra się nam już gorzej, Mamy ten minus. W Pruszkowie jest duża sala, jest w niej zimno i gra się nieprzyjemnie. Zboczymy. Spotkamy się na następnym treningu, omówimy ten mecz, omówimy kolejnego przeciwnika i będziemy się do niego przygotowywać.

- Wróćmy jeszcze do tego meczu z SMS-em. Nie byłabyś sobą, gdybyś nie zeszła za "piątkę" przed końcem mecz?

- Tak, nie byłabym sobą. Niestety to jest moje przekleństwo. Postanowiłam sobie, że nie będę w tym sezonie schodziła za pięć fauli, aczkolwiek nie mam innego wyjścia, by posiedzieć trochę na ławce (śmiech - red.). No niestety, dwa ostatnie faule to moja głupota, jestem chyba za bardzo narwana. Do drugiego i trzeciego miała bym jednak pretensje do sędziego, ale jestem niemal pewna, że gdybym grała do końca, to byśmy tego meczu nie wygrały. Dostałabym piłkę, zrobiła jakąś stratę, albo nie trafiła rzutu, podpaliła się. Tak przyniosłam szczęście drugi raz z ławki, bo dziewczyny z Płockiem tez super poradziły sobie beze mnie. Chwała im za to i wiem, że umieją grać w koszykówkę także beze mnie. Pokazały to drugi raz, więc nie ma  do siebie pretensji, ze sfaulowałam piąty raz, bo dobrze się skończyło.

- Bardzo często jesteś łapana na faul podczas przechwytów, gdy często wydaje się, ze faulu nie było.

- Prawda? (śmiech  -red.). Wiem, że sędziowanie to bardzo ciężka praca, to jest ułamek sekundy by ocenić zdarzenie na boisku, zobaczyć faul lub nie. czasami zapewne sędziowie gwiżdżą coś na pamięć, bo przecież tez przygotowują się do meczów.Wiedzą jaka zawodniczka gra agresywnie, która zdobywa najwięcej punktów. Pod względem pięciu fali też pewnie jestem w czołówce ligi, więc sędziowie też są na mnie w jakiś sposób uczuleni. Mówią sobie pewnie w szatni "uważajmy na 7, bo mocno fauluje". Szkoda trochę bo złapałam szybko trzy faule i musiałam grac ostrożniej, bo ponad dwadzieścia minut. Nie mogłam sobie pozwolić na szaleństwo.

- Szaleństwo to to, co najbardziej charakteryzuje cię w grze?

- Nie wiem, nie wiem jak ja gram (śmiech  -red.). czasem gram spokojnie, czasem nerwowo, czasem za mało egoistycznie. Często też popełniam złe wybory. Nie wiem z czego to wynika, chyba nie wierze w siebie za mocno. Naprawdę. Wierzę tylko w dziewczyny i w cały zespół KKS Olsztyn!

Tagi: KKS Olsztyn Joanna Markiewicz

Komentarze

                  _ 
                 (_)
 _ __   __ ___  ___ 
| '_ \ / _` \ \/ / |
| |_) | (_| |>  <| |
| .__/ \__,_/_/\_\_|
| |                 
|_|                 
 

Redakcja sport.egit.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie stomil.olsztyn.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "trolling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp., a w skrajnych przypadkach do blokowania możliwości komentowania wiadomości przez poszczególnych użytkowników.

Twitter