Piotr Klepczarek. Fot. Paweł Piekutowski

Piotr Klepczarek. Fot. Paweł Piekutowski

Klepczarek: Nauczony jestem żeby nic nie planować w piłce

26.06.19 22:43   kyn   1  

Przy okazji III Memoriał Andrzeja Biedrzyckiego rozmawialiśmy z byłym piłkarzem Stomilu - Piotrem Klepczarkiem. Co słychać u piłkarza pochodzącego z Olsztyna? - Przez ostatnie pół roku pracowałem w reprezentacji U-20 - mówi w rozmowie z portalem sport.egit.pl.

- Dwa lata temu odszedłeś ze Stomilu Olsztyn do Znicza Pruszków. Ale w tym klubie już nie grasz czy się coś już zmieniło?

- Odszedłem z Olsztyna ze względu rodzinnych. Zdecydowaliśmy z żoną, że nasze dzieci będą chodzić do jednej szkoły. Inne sprawy też miały wpływ na moje odejście, ale sprawy rodzinne były dla mnie najważniejsze. W Zniczu spędziłem po 1,5 roku, bo otrzymałem propozycję pracy jako asystent trenera Jacka Magiery. Przez ostatnie pół roku pracowałem w reprezentacji U-20.

- Zakończyłeś granie bardzo po cichu. Tak to sobie wyobrażałeś?

- Tak wyszło. Nauczony jestem żeby nic nie planować w piłce, bo sytuacja może się szybko zmienić. Planowałem dokończyć ten sezon w Zniczu i grać jeszcze rok, może dwa na profesjonalnym poziomie. Trafiła się bardzo fajna możliwość, bo nie liczę na to, że w wieku 35 lat rozwinę się piłkarsko. Od wielu lat rozwijałem się pod kątem pracy z młodzieżą. Mam odpowiednie szkolenia i licencje, a także praktykę, bo od kilku lat prowadzę zajęcia w małym klubie Legion Warszawa. Otrzymałem szansę rozwoju i takiej pracy, która może zaprocentować w przyszłości.

- Jak trafiłeś do tej reprezentacji?

- Jacka Magierę poznałem jeszcze w okresie gry w Dolcanie Ząbki. Trener był odpowiedzialny za zawodników wypożyczony z Legii Warszawa. Kilku najlepszych młodzieżowców zawsze grało w Ząbkach. Gdy zespół Jacka Magiera grał w Lidze Mistrzów to ja miałem przyjemność wtedy odbywania stażu trenerskiego w Legii. Wtedy poznałem bliżej trenera i kontakt pozostał.

- Za co byłeś odpowiedzialny?

- Byłem asystentem. Zajmowałem się obserwacją potencjonalnych kadrowiczów, analizą przeciwników na mistrzostwach i tym wszystkim co należy do asystenta w procesie treningowym.

- Niestety mistrzostwa dla Polski nie wypadły za ciekawie. Szybka analiza już była dlaczego tak wyszło?

- Na analizę przyjdzie czas. Cały czas zbieramy materiały i w czerwcu jeszcze mamy się spotkać w tej sprawie. Jest wiele aspektów które złożyły się na ten wynik. Do końca nie mogę o tym mówić, póki wszystko nie zostanie "klepnięte" przez naszego szefa.

- Obserwowałeś wiosną kilka spotkań I ligi w Olsztynie. Kto był pod twoją obserwacją i co zabrakło Jakubowi Mosakowskiemu czy Michałowi Góralowi do powołania? 

- Zawsze miło jest wracać do Olsztyna. Głównie obserwowałem Górala, Mosakowski to jest piłkarz na przyszłość. Obserwowałem też piłkarzy z drużyn przeciwnych. Michał nie pojechał, bo na jego pozycji w tym momencie był piłkarz, który lepiej rokował. Zdecydowały tylko i wyłącznie aspekty sportowe. Duży wpływ na to też miało, że Michał mało grał w rundzie wiosennej.

- Co dalej z Piotrem Klepczarkiem?

- To się okaże, póki co jesteśmy po mistrzostwach. Czekam na konkretne propozycje, już kilka rozmów odbyłem. Kieruję w prace trenerską. Co się wydarzy to zobaczymy, bo tak jak mówiłem wcześniej w piłce nie ma co planować.

- Docelowo myślisz żeby pracować jako samodzielny trener?

- W przyszłości tak, ale teraz jeszcze muszę się dużo uczyć. Optymalnie dla mnie byłoby być w sztabie przy dobrym trenerze. Wtedy najwięcej można się nauczyć.

- Śledziłeś na pewno to co działo się w Stomilu. Zaskoczony byleś ze zespół się utrzymał?

- Cały czas się interesuję sytuacją klubu, mam informacje z pierwszej ręki, bo cały czas utrzymuje kontakt z kolegami z szatni. Bardzo się cieszę że klub został w I lidze, ale byłem zaskoczony tym, bo wiem w jakich warunkach drużyna szykowała się do rundy wiosennej. W ostatnim momencie zostali zgłoszeni zawodnicy, trener miał mało czasu na zgranie zespołu. Gratuluję im tego wyczynu. Stomil miał swój charakter. Dobrze bronił, był mocny w fazach przejściowych. Forma była stabilna i dało to utrzymanie.

- Spotykamy się na memoriale III Biedrzyckiego. Jak go wspominasz?

- Bardzo pozytywny facet. Ja zaczynałem od podawania piłek Andrzejowi gdy grał w Ekstraklasie. Pamiętam go od najmłodszych lat, ale miałem też okazję z nim współpracować. Był zawsze otwarty i pomocny człowiek. Dlatego z dużą chęcią przyjechałem na Memoriał. Przez całe życie zapracował sobie żeby go tak wspominać. To nie jest przypadek, że tyle osób zjechało się w niedzielę do Olsztyna.

Tagi: Stomil Olsztyn Piotr Klepczarek Memoriał Andrzeja Biedrzyckiego

Komentarze

  1. 27.06.19 12:55 Mariusz

    Z całym szacunkiem ale selekcja zawodników na U20 to katastrofa. Mówię tu o tych gwiazdach z 9 ligi regionalnej niemiec. A koleś co mówił że on to w sumie nie wie czy chce grac dla Polski czy dla Niemiec to wizerunkowy strzał we własne kolano.

  __ _ _         
 / _(_) |        
| |_ _| |_ _   _ 
|  _| | __| | | |
| | | | |_| |_| |
|_| |_|\__|\__,_|
                 
                 
 

Najnowsze artykuły

Twitter