Już 6 lat spotykają się w ramach Olsztyńskich Ustawek Szosowych. Fot. Materiał prasowy

Już 6 lat spotykają się w ramach Olsztyńskich Ustawek Szosowych. Fot. Materiał prasowy

Już 6 lat spotykają się w ramach Olsztyńskich Ustawek Szosowych

17.05.19 12:55   rys   1  

6 lat, kilkadziesiąt tysięcy przejechanych kilometrów, niekiedy nawet 50 kolarzy na treningu i mnóstwo frajdy – tak wyglądają Olsztyńskie Ustawki Szosowe. Grono zapaleńców, którzy kiedyś po prostu skrzyknęli się w internecie, po kilku latach urosło do regularnie trenującej grupy. Ustawkowicze chętnie przyjmą jednak do swojego towarzystwa kolejnych wielbicieli dwóch kółek.

Jeśli na jednej z podolsztyńskich dróg zobaczycie długi, kolorowy peleton, niemal na pewno będą to właśnie oni. Niby widok kolarzy w stolicy Warmii i Mazur nie jest niczym wyjątkowym, jest to wręcz element krajobrazu, ale jednak Olsztyńskie Ustawki Szosowe są wyjątkową inicjatywa. I nie tylko z tego względu, że grupa jest bardzo liczna. Także dlatego, że ustawki to towarzystwo, w którym bardzo doświadczeni kolarze trenują wspólnie z tymi, dla których rower jest tylko sposobem na oderwanie się od biurka, odreagowanie.

Wspólna jazda „chartów” i „ogarów”

Ustawki wystartowały spontanicznie, żeby nie powiedzieć – nieco przypadkowo. Był 2013 r., kiedy jeden z kolarzy założył na Facebooku profil takich spotkań. Nic specjalnego, początkowo wyłącznie po to, aby mieć kontakt z innymi mieszkańcami, którzy na co dzień i tak już jeżdżą, a może chcieliby mieć towarzystwo podczas przejażdżek. Z czasem, do wąskiej grupy zapaleńców zaczęło dołączać coraz więcej osób.

W ustawkowym peletonie można było spotkać zarówno byłych zawodników, którzy kiedyś na poważnie trenowali kolarstwo w czasach juniorskich, jak również tych, którzy zwyczajnie potrzebowali ruchu: właścicieli firm, przedstawicieli handlowych, menadżerów, dentystów. Ponieważ poziom umiejętności uczestników czasami mocno się różnił, pomysłodawcy ustawek wprowadzili dwie kategorie: „charty” i „ogary”. Jak obie ze sobą współpracowały? Jeśli na treningu pojawiało się dużo osób i jedna grupa jechała szybciej, to ci którzy z niej odpadali, za chwilę mogli dołączyć do tej wolniejszej. A w historii ustawek zdarzały się spotkania, podczas których wspólnie trenowało nawet około 50 osób (w 2016 r. grupa doczekała się też własnych strojów).

- Można spotkać kolarzy-dinozaurów, którzy jeżdżą 20 lat albo więcej, ale i takich, którzy znikają po roku czy dwóch. Szosa to sport dla cierpliwych i wytrwałych, dlatego rotacja jest duża – przyznaje Marcin Wojtal. - Trzon ustawek to około 10 osób, ale aktualnie jeździć z nami średnio 30. Na liczbę uczestników wpływ ma oczywiście pogoda, czas i miejsce treningu. Najczęściej spotykamy się w weekendy, ale ustawki odbywają się też w tygodniu, przede wszystkim we wtorki i czwartki. Średnio wykręcamy podczas treningu od 70 do 150 km, co daje od 10 do 20 tys. w roku w zależności od tego, czy jeździmy zimą na rowerze, czy też na trenażerku. Nasze ulubione kierunki to Butryny i dalej Jedwabno lub Olsztynek, ale zdarza się nam także pojechać do Łukty czy Ostródy.

- Rozbudowa dróg wokół Olsztyna spowodowała, że jest trochę bezpieczniej na bocznych trasach. Możemy też korzystać z dróg serwisowych, które są stosunkowo puste i bezpieczne – dodaje Łukasz Dudko, który w wieku juniorskim trenował kolarstwo wyczynowo i był nawet zawodnikiem kadry Polski. Dziś łączy treningi z prowadzeniem agencji interaktywnej Bloomnet, która jest jednym z partnerów OUS.

Patryk Badura zwraca uwagę, że przez 6 lat działania ustawek wiele osób przekonało się, że warto przesiąść się z klasycznego górala na szosówkę. - Myślę, że duży udział w tym miało właśnie stworzenie grup „chartów” i „ogarów”, dzięki czemu każdy nowicjusz mógł spróbować swoich sił. Fajne jest to, że każdy może pojechać w dużym peletonie i porozmawiać z bardziej doświadczonymi zawodnikami, zasięgnąć porad, a więc podnieść swój poziom. Jeździmy przez cały rok i nawet zimą ustawki cieszyły się sporą frekwencja.

W przeszłości zdarzało się, że członkowie OUS umawiali się też na trasie z podobnymi grupami z innych miast, chociaż najczęściej mniej licznymi. Takie łączone treningi odbywały się na przykład razem z kolarzami z Elbląga, a miejscem spotkania dwóch grup był Morąg.

Na ustawkach się nie skończyło

Ale ustawki to nie tylko cotygodniowe treningi. To także uczestnictwo m.in. w miejskich imprezach charytatywnych, takich jak chociażby organizowana przez Michelin akcja „Kilometry Pomocy”. Kilometry pokonane wówczas także przez kolarzy zostały później przeliczone na kwotę, którą organizator przekazał na rzecz Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego.

Przypomnijmy też, że to właśnie z Olsztyńskich Ustawek Szosowych w 2017 r. wykluł się Michelin Bloomnet Team. W skład pierwszej w mieście amatorskiej grupy kolarstwa szosowego weszli najbardziej doświadczeni ustawkowicze, którzy chcieli po prostu sprawdzić się w wyścigach. Startowali jednak nie tylko w regionie, ale też w dużych amatorskich imprezach w kraju, a nawet dalej.

Grupa udanie weszła do peletonu, czego dowodem były m.in. trzecie miejsce Patryka Badury w klasyfikacji generalnej Cisowianka Road Tour, brązowy medal Łukasza Dudko podczas Memoriału im. Stanisława Królaka, trzy miejsca w czołowej dziesiątce mistrzostw Polski masters, czy też dobre 33. miejsce Marcina Wojtala w finale mistrzostw świata UCI Gran Fondo we Francji.

Jeśli jesteś zainteresowany wspólnymi treningami, wystarczy znaleźć na Facebooku Olsztyńskie Ustawki Szosowe. Członkowie grupy zamieszczają tam szczegóły dotyczące kolejnych spotkań.

Tagi: Michelin Bloomnet Team Olsztyńskie Ustawki Szosowe

Komentarze

  1. 19.05.19 13:59 k

    Obecnie najlepsza trasa jest z Olsztyna do Olsztynka (pomijając padakę przy wyjeździe z Olsztyna) i później do Ostródy. Olsztynek - Ostróda starą siódemką świetna trasa. Podobnie jak Barczewo - Biskupiec. Oczywiście też serwisówką. Okolice Pasłęka i Elbląga też elegancie do treningu. Fajna pętla jest Olsztyn-Dobre Miasto(boczną trasą lub główną z rana w weekend)-Świątki-Jonkowo-Olsztyn Droga główna do Szczytna też fajna chociaż tam jest duży ruch ale można odczuć, że tam nawet na rowerze zakręty są za ostre. Z Braniewa do Elbląga fajna malownicza trasa zwykle pod wiatr. Podobnie zjazd do Dzierzgonia niezapomniany ;) Dojazd na Górkę Dylewską od południowej strony genialny. Ja nie jeżdżę na szosowym rowerze ale i tak 80% w sezonie jeżdźę po asfalcie.

   _ _ _          
  (_|_) |         
   _ _| | ___   _ 
  | | | |/ / | | |
  | | |   <| |_| |
  | |_|_|\_\\__,_|
 _/ |             
|__/              
 

Najnowsze artykuły

Twitter